• facebook
  • rss
  • Komentarz niedowiarka

    ks. Tomasz Horak

    dodane 22.04.2017 10:13

    A może to my, przekonani wyznawcy Zmartwychwstałego, nie potrafimy ani mówić, ani śpiewać, ani myśleć sensownie o głębi naszej wiary?

    Można by zacząć od listy nazwisk najczęściej powtarzających się w prasowych newsach, internetowych plotkach, rządowych (rozumiem to ponadnarodowo) enuncjacjach, europejskich przepychankach... Nie wspomnę o bajdach z życia gwiazd jasnych i ciemnych, nazwisk prawdziwych i pseudonimów. Jeszcze ksywy różnych dewiantów, przestępców. To wszystko miesza się i kipi, jak w kotle jakiejś czarownicy. Wyglądać by mogło, że te wszystkie pierwszoplanowe postaci mają wpływ na dzieje świata.

    Ale to wszystko już dawno temu było. Bez tak wielkiego rozgłosu medialno-informatycznego, bo i czasy, i technologie bywały bardziej ograniczone. Było – minęło. A świat tak naprawdę żył i rozwijał się innym torem. Pewnie i dziś tak będzie. Już jest. Wiele nazwisk głośnych kilka lat temu zapadło w otchłań milczenia, i dobrze. Nie będę przypominał, bo przy niektórych mógłbym nieopatrznie zakląć, a nie wypada. Zresztą – największym przekleństwem niech będzie przemilczenie owych postaci. Nic na ich temat, zero, ewaporacja (och! to już orwellowski motyw).

    A ci, zamiast pasjonować się galerią pierwszoplanowych bohaterów jednego sezonu (czasem tylko dnia), chodzą sobie nocą bądź bladym świtem wokół kościoła, prowadzą pod ręce siwiutkiego pana w dziwnym stroju (albo młodego przystojniaka identycznie ubranego). Niesie monstrancję z bialutką Hostią, a wszyscy w rozwleczonym rytmie nieprzekonująco śpiewają, że wesoły im dzień dziś nastał. A jak zwrotek braknie, to zaczną w zgoła niepolonezowym rytmie zawodzić, żeby płaczące otarły już łzy, żeby wszyscy żale z serca wyrzucili. Bo zmartwychwstał samowładnie, jak zapowiedział dokładnie... Któż to zapowiedział? Chrystus – odpowiada śpiewający tłum.

    Stał jakiś niedowiarek z boku i patrzył, i słuchał. I nie rozumiał. Siwy staruszek z monstrancją, chłopcy z kadzielnicą, kwiat młodzieży z chorągwiami, studenci i studentki (z Krakowa i Wrocławia się zjechali) z dzwonkami. No i stał ów niedowiarek, głośno komentując: dziś eksponaty regionalnego muzeum mają wolne i nawet wychodne.

    Można by pogratulować celności dowcipu, gdyby nie to, że on sam też eksponat z epoki Woltera i innych z tej spółki. Tylko dlaczego widziałem go... z koszyczkiem kiełbasy i babką kupionymi w znanym markecie (od razu poznać proweniencję). Najgorzej, jak ktoś nie wie, do której części świata należy: do życia – czy do muzealnej gabloty...

    A może to my, przekonani wyznawcy Zmartwychwstałego, nie potrafimy ani mówić, ani śpiewać, ani myśleć sensownie o głębi naszej wiary? Kurczowo trzymamy się schematów, słów, rytuałów faktycznie myszką trącących. Nie przekonamy niedowiarków, choć sami przekonani jesteśmy. Żeby to przynajmniej chorągwie piękne i dostojne były, żeby dzwonki równo dźwięczały, żeby polonez był taneczny, a marsz marszowy. Żeby kazanie było o tajemnicy życia, a nie o przepychankach na medialnym jarmarku próżności. Żeby siwy staruszek – wiejski proboszcz czy młody przystojniak w miejskiej parafii miał większe zmartwienia niż kwiaty do Bożego Grobu i... pieniądze na owe kwiaty.

    Więcej jest owych „żeby”. Po prostu – żebyśmy z serca wierząc Zmartwychwstałemu, potrafili całym swoim życiem, nie tylko rezurekcyjną procesją i koszyczkiem ze święconką, przekonać niedowiarków do Jezusa. Właściwie wszystko jest wciąż do zrobienia.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    • verbaveritatis
      23.04.2017 12:06
      Jeśli ktoś rząda metodologii wiary i objawienia bóstwa to niestety może tak jak FARYZEUSZE i UCZENI w Piśmie, stricte którzy słyszeli Syna Bożego, widzieli Jego nadprzyrodzone działania TRWAĆ w głuchocie i ślepocie oczywiście duchowej.
    • verbaveritatis
      23.04.2017 19:17
      @greggu84 nie ukrywam zaintrygował mnie twój standard wiarygodności, bądź łaskaw mi to wyjaśnić
    • verbaveritatis
      24.04.2017 05:34
      @greggu48, człowiek poszukujący dowodów na istnienie Boga ,to człowiek pełen energii i mający czas.
    • verbaveritatis
      24.04.2017 23:22
      Drogi do poznania Boga, zwane dowodami na istnienie Boga nie są przedmiotem nauk empirycznych. Dochodzenie do wiary dokonuje się poprzez spójne i przekonujące argumenty, które pozwalają osiągnąć prawdziwą pewność , że Bóg istnieje.I punktem wyjścia w odkrywaniu Prawdy o Bogu jest osoba ludzka jak również świat materialny. Świat i człowiek świadczą o tym, że nie mają w sobie ani swej pierwszej zasady, ani swego ostatecznego celu, ale uczestniczą w bycie samym sobie, który nie ma początku, ani końca. W ten sposób człowiek może dojść do poznania istnienia rzeczywistości, która jest pierwszą przyczyną i ostatecznym celem czyli Bogiem. Ale żeby dojść do tej Prawdy, konieczne i niezbędne jest pragnienie poznania Boga. Dlatego arogancki indolent ma problem z wiarą, bo nie ma energii ani czasu... @gregg48... na wysiłek poznawania doskonałości dzieł Boga " bo z wielkości i piękna stworzeń poznaje się przez podobieństwo ich Stwórcę"( Mdr 13,5) Człowiek ze swej natury jest istotą religijną . A ateiści najbardziej w swojej wierze i pewności , że Bóg nie istnieje domagają się dowodów na Jego istnienie. I to jest ateistów największy problem, nie wierzą w istnienie BOGA, i nie potrafią nam wierzącym za pomocą swojej wiarygodnej bo naukowej metodologii udowodnić że Bóg nie istnieje. My wierzący, nic nikomu nie musimy udowadniać, bo wiemy że prawda, dobro, piękno odzwierciedlają nieskończoną doskonałość Boga, dzięki Któremu jesteśmy błogosławieni czyli szczęśliwi.
    Komentowanie dostępne jest tylko dla .

    Reklama

    Zapisane na później

    Pobieranie listy

    Reklama

    przewiń w dół