• facebook
  • rss
  • Mój cud

    Karina Grytz-Jurkowska

    |

    Gość Opolski 20/2017

    dodane 18.05.2017 00:00

    – Z Julką jesteśmy jakby znowu połączone pępowiną – jestem jej ustami, nogami, rękami, staram się czytać w jej myślach. To niezwykła więź – mówi jej mama.

    Kruche, lekkie ciałko skrywa silną, wiedzącą, czego chce, niezwykle bystrą dziewczynkę. Zupełnie sprawną umysłowo, normalną trzynastolatkę, czasem humorzastą, zadającą trudne pytania, to znów pękającą ze śmiechu. Po mamie odziedziczyła miłość do książek, z tatą dzieli pasję informatyczną. Urodziła się zdrowa, w wieku 4 lat pojawiły się pierwsze symptomy nieuleczalnej choroby. Diagnoza: zespół Leigha. Mama (która wychowuje córkę samotnie) wykonuje za nią wszystkie czynności. Nauczyciele przychodzą do domu, choć dziewczynka bardzo lubi kontakty z rówieśnikami. Porozumiewa się dzięki specyficznemu systemowi, opracowanemu przez mamę, nauczycielkę wychowania początkowego. Ruchem oczu dziewczynka składa z nią literki i słowa. Mimo to starają się nie żyć chorobą, ale cieszyć każdym dniem.

    Dostępne jest 7% treści. Chcesz więcej? Kup wydanie papierowe lub e-wydanie.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Wybrane dla Ciebie

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół