Nowy numer 29/2019 Archiwum

Drogę pokazała mi mama

- Z pielgrzymką związane jest całe moje życie - mówi siostra Sabina z 2 fioletowej.

– Gdy wchodzimy do Częstochowy jest w nas tyle entuzjazmu i sił, jakbyśmy dopiero wychodzili na pielgrzymi szlak. W jednym roku ksiądz zaproponował nam na Jasnej Górze, byśmy wszyscy przed Mszą św., po wejściu do wyznaczonego sektora, położyli się krzyżem, by powiedzieć Matce Bożej to, z czym szliśmy. To był bardzo wzruszający moment – wspomina Sabina Sworeń z Zawadzkiego.

– Drogę na Jasną Górę pokazała mi mama. Kiedy miałam 8 lat powiedziała mi, że pielgrzymka będzie czasem podziękowania za dar I Komunii świętej. To był 1978 rok, jeszcze pielgrzymowanie nie było bardzo rozpowszechnione, to była dopiero druga opolska pielgrzymka. Poszłam razem z mamą. Trzy dni padał deszcz i pewnie wtedy niewiele rozumiałam z tego, w czym uczestniczę, ale ziarno zostało zasiane. Po 2 latach wybrałam się ponownie ze starszą siostrą. Ją również na Jasną Górę najpierw zabrała mama – opowiada pani Sabina.

Od tego czasu pieszo na Jasnej Górze była już ponad 20 razy. – Wszystkie ważne wydarzenia w moim życiu szłam powierzać Matce Bożej – podkreśla, dopowiadając, że od kilku lat w czerwcu pielgrzymuje do Częstochowy również na rowerze. – To moje podziękowanie za wyzdrowienie taty – mówi.

– Teraz nie wyobrażam sobie sierpnia bez pielgrzymki. To nie rajd, biwak ani wycieczka. To czas, kiedy można otrzymać bardzo wiele łask. Oczywiście nie zawsze od razu, ale trzeba zaufać Panu Bogu. Każdego dnia idę w innych intencjach, a zbieram je od znajomych, sąsiadów, rodziny. W drodze dzień rozpoczynamy Godzinkami, uczestniczymy w Eucharystii, modlimy się Różańcem. W naszej grupie odpowiadam za czytanie intencji. Nie sprawia mi to żadnego kłopotu, by iść i odczytywać ręczne pismo – opowiada, podkreślając, że pielgrzymowanie postawiło na jej drodze wielu dobrych ludzi z sercem na dłoni. Zarówno wśród gospodarzy, którzy przyjmują na nocleg, czy częstują czym tylko mogą, jak również wśród sióstr i braci pielgrzymkowych. – W grupie człowiek czuje się silniejszy. Darzymy się wzajemnie wielką życzliwością. Jeden drugiemu poniesie plecak, każdy dzieli się z innymi tym, co sam ma. Wszelkie złości zostawiamy na boku, bo przecież wszyscy mamy ten sam cel. „Celem życia człowieka jest wędrówka do Boga” – pani Sabina przytacza słowa z transparentu, który kiedyś przyszykowała dla niej rodzina.

– W pielgrzymowanie udało mi się wciągnąć kilka osób, m.in. koleżankę. Powiedziałam jej, że skoro zbliża się jej 30. rocznica ślubu, to wypada, by poszła podziękować. Zasugerowała się tymi słowami i poszła na pielgrzymkę. W Zawadzkiem powitał ją mąż z bukietem czerwonych róż – opowiada Sabina Sworeń, dodając, że dziękuje swojej mamie za to, że pokazała jej pielgrzymkowy szlak na Jasną Górę.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..
Komentowanie dostępne jest tylko dla .

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Pobieranie... Pobieranie...