Nowy numer 48/2020 Archiwum

Dreszcz przez ciało i sumienie

O źródłach terroryzmu, lęku na co dzień, naśladowaniu św. Franciszka i oczarowaniu papieżem. Rozmowa z o. Symeonem Stacherą OFM, wikariuszem generalnym archidiecezji Tanger (Maroko). Przypominamy ją w przeddzień pielgrzymki papieża Franciszka do Maroka.

Niedawno Ojciec wraz z grupą biskupów Afryki Północnej był z wizytą ad limina. Co Ojciec przekazał papieżowi?

Dla mnie był to wyjątkowy moment. Mogłem bezpośrednio z nim przebywać i to nawet długi czas. Miałem dwa godzinne spotkania przed wizytą ad limina, a samo spotkanie ad limina trwało dwie godziny. W takich momentach wyczuwa się człowieka, jego przekaz i wnętrze. Czuje się jego bliskość. Cóż ja mogłem mu przekazać? Za pierwszym razem powiedziałem, że przychodzę z kraju muzułmańskiego, arabskiego i że pozdrawiam go od muzułmanów, z którymi pracuję. Wiadomo, że przede wszystkim niosę w sobie ducha chrześcijańskiego, ale chciałem podkreślić fakt, skąd przychodzę. I papież był bardzo zadowolony. Powiedział mi: „Czyńcie pokój i dobro w Maroku”. Za drugim razem, po Mszy św. biskupów i wikariuszy generalnych Afryki Północnej w kaplicy św. Marty, mogłem mu podarować książkę – moją, napisaną po hiszpańsku pracę doktorską. Papież zajrzał do niej, kartkował, co utwierdziło mnie w przekonaniu, że warto było nad nią pracować. Czuję papieża bardzo w swoim sercu, niesamowicie przeżywam i podziwiam jego sposób bycia, jego odkrywanie chrześcijaństwa, Ewangelii, tak „na czysto”, na całego. Odczuwam mocno jego wezwanie, byśmy się nie bali, wychodzili, byśmy byli radością Boga. Proste gesty, proste sposoby bycia i kochania. Jestem nim oczarowany. Jego krótkie codzienne homilie ze „św. Marty” ładują mnie po prostu, dają mi moc, energię, radość. Chcę wracać do Maroka pomimo trudnej sytuacji.

« 1 2 3 4 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama