GN 48/2020 Archiwum

Muzyk Matki Bożej

Sylwetka. Już przodkowie pana Alfreda grali dla Maryi w Piekarach Śląskich. Dobrym wskaźnikiem tego, jak byli tam szanowani, jest liczba ich chrześniaków odnotowanych w starych księgach parafialnych.

Organiści od pokoleń

Matka Boska Piekarska/Opolska jest zresztą szczególnie bliska jego sercu. Po pierwsze – bo nim przeprowadził się do Opola, mieszkał 5 km od Piekar. Po drugie – jak się okazało, już jego przodkowie służyli piekarskiej Madonnie swoim talentem. – Znalazłem w dokumentacji, że w okolicach roku 1700 organistą i nauczycielem był tam niejaki Baltazar Bączkowicz. Grał w bazylice przed obrazem Matki Boskiej wówczas jeszcze Piekarskiej, który później trafił do Opola, stając się wizerunkiem Matki Boskiej Opolskiej. Wcześniej to stanowisko piastował jego ojciec – opowiada pan Alfred. Wspomina, że ów Baltazar musiał być bardzo szanowany w lokalnej społeczności. Skąd to wiadomo? W owych czasach oznaką poważania kogoś była prośba rodziców, by został ojcem chrzestnym dziecka. A okazuje się, że wpisów z jego nazwiskiem jako chrzestnego w księgach parafialnych jest wiele. Niecałe 300 lat później jego potomek, Alfred Bączkowicz, mimo propozycji z innego, zabrzańskiego kościoła, przywędrował grać przed tym samym wizerunkiem Matki Boskiej do Opola. Przed nią brał ślub i przeżywał chrzciny swoich dzieci. Ma też w pamięci niemało różnych perypetii, jak na przykład równoczesne granie na organach i huśtanie leżącego w wózku synka, którego niespodziewanie musiał zabrać na Mszę świętą. – Taka tradycja zobowiązuje. Nim jeszcze zacząłem tu grać, przyjechałem kiedyś do Opola, wszedłem do katedry, uklęknąłem przy ołtarzu maryjnym i nagle się zdziwiłem, co tutaj robi nasza Matka Boska Piekarska. A potem przyszedłem za Nią – podsumowuje ze śląskim poczuciem humoru katedralny organista.

« 1 2 3 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama