GN 48/2020 Archiwum

Domowe oblicze Kościoła

Kościół jest ciągle w reformie, a jej kryterium musi być zawsze Ewangelia. Trzeba stale czynić go domem i szkołą komunii – usłyszeli członkowie Domowego Kościoła.

Parami do nieba

Formacja w Domowym Kościele realizowana jest w codzienności życia małżeńskiego, a podsumowywana na comiesięcznych spotkaniach w kręgach kilku małżeństw, w obecności kapłana – opiekuna. W ciągu trzech godzin jest czas na modlitwę, rozmowę o bieżących radościach i trudnościach oraz dzielenie się wzrostem na duchowej drodze małżeńskiej.

– Do tej wspólnoty dołączyliśmy w 1990 roku, po 16 latach małżeństwa. Były małe dzieci, ale dało się to pogodzić z różnymi posługami – a one mężniały przy tym, uczyły się samodzielności, obserwowały. Dużo z tego czerpaliśmy, teraz mamy kolejne wyzwanie, by pilotować nowe kręgi. I ponownie uczymy się żyć tylko we dwoje, jeździmy na rekolekcje, bo po nich nasze małżeństwo kwitnie – opowiada Henryk Szmulik z kręgu Prudnik–Nysa.

Katarzyna i Paweł Maciejewscy (para krajowa) przyznają, że to dobre środowisko dla dzieci, pomaga im być blisko Boga, a rodzinne rekolekcje sporo dają. Dodają, że to nie tylko duchowe wsparcie, ale konkretna pomoc w codziennym życiu.

– Oboje z żoną jesteśmy po oazie młodzieżowej. Doskwierał nam brak wspólnoty, stąd jak tylko powstawał krąg Domowego Kościoła u nas, włączyliśmy się w niego. To taki gotowiec, z którym jest łatwiej. I rzeczywiście, możemy na siebie liczyć, także np. przy przeprowadzce, remoncie, opiece nad dziećmi czy w trudnych sytuacjach – uśmiecha się Wojciech Wójcik z Kędzierzyna-Koźla.

Dwa płuca

– Do kogo mamy się zwracać z nadzieją, jak nie do was? My, pasterze, liczymy, że pomożecie nam krzewić duchowość komunii – zaapelował biskup Andrzej Czaja.

– Odpowiadamy: tak, z wielką radością. Ale czy wy – biskupi i Episkopat Polski – podejmiecie się wyzwania ratowania rodziny? My – rodziny i małżeństwa – potrzebujemy opieki. Czy będziecie dla nas ekspertami? – w imieniu członków Domowego Kościoła odpowiedziała mu Bożena Pietras z pary filialnej z diecezji lubelskiej, tłumacząc, że czasem rodziny odczuwają niedostateczne wsparcie. – Robimy, co możemy, choć natrafiamy na różne przeszkody, a wdrożenie dobrych pomysłów nie zawsze jest proste – tłumaczył opolski ordynariusz, dodając: – Na poziomie teorii mamy wiele, trudne jest przełożenie tego na bezpośrednią pomoc. Najlepiej działa to w małych grupach, stąd szczególnie ważna jest wasza rola i przygotowanie księży do duszpasterstwa rodzin.

Kapłani, opisując posługę w Domowym Kościele i towarzyszenie kręgom, podkreślali: – To, że jesteśmy wam potrzebni, potwierdza naszą tożsamość, to, kim jesteśmy. To świetny przykład uzupełniania się sakramentów małżeństwa i kapłaństwa. Odkrywamy, że choć są one różne, oba służą wspólnocie i Kościołowi.

Zaletą jest dzielenie się odpowiedzialnością. – Ci małżonkowie to dojrzałe osoby, więc można powierzyć im odpowiedzialne zadania; to ludzie, na których można liczyć. Ktoś stwierdził wprost, że towarzyszenie tym małżonkom motywuje go do większej gorliwości i bycia lepszym kapłanem. Więc tu sygnał dla wiernych: dawajcie odczuć kapłanom, że są potrzebni, i korzystajcie z ich obecności – mówi ks. Tomasz Opaliński, moderator krajowy Domowego Kościoła.

« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama