Nowy numer 43/2020 Archiwum

Na szczęście jesteśmy zjednoczeni

Hans-Gert Pöttering na Uniwersytecie Opolskim.

- Dawniej kiedy w Europie wybuchały spory strzelano do siebie. Teraz sporne sprawy reguluje Europejski Trybunał Sprawiedliwości. W Unii Europejskiej rządzi prawo, a nie siła, tak jak to widzimy na wschód od granic Polski – mówił 25 kwietnia na Uniwersytecie Opolskim Hans-Gert Pöttering, były przewodniczący Parlamentu Europejskiego.

Niemiecki polityk chadecki, najdłużej sprawujący mandat europosła (1979-2014), były przewodniczący frakcji Europejskiej Partii Ludowej (chrześcijańscy demokraci) w europarlamencie gościł w Opolu z okazji prezentacji jego książki pt. „Na szczęście jesteśmy zjednoczeni. Moja europejska droga”, która ukazała się po polsku.

Pöttering  jest doktorem honoris causa UO i honorowym obywatelem Opola. W spotkaniu uczestniczył także prof. Jerzy Buzek, były premier RP i następca Pötteringa na stanowisku przewodniczącego Parlamentu Europejskiego.

Gość kilkakrotnie w czasie rozmowy prowadzonej przez ks. prof. Stanisława Rabieja podkreślał, że największą i podstawową wartością,  fundamentem Unii Europejskiej jest niezbywalna godność osoby ludzkiej. „Jestem obrońcą godności człowieka od poczęcia do zgonu” – podkreślił.

Pöttering kilkakrotnie zdecydowanie negatywnie wyraził się na temat polityki siły, a nie prawa, stosowanej przez Rosję na Krymie i wschodzie Ukrainy.

W kwestii uchodźców odpowiedział: - Nie chcę, żeby miliony muzułmanów przybywały do Europy. Ale jeśli muzułmanin szuka azylu to ja, jako chrześcijanin-katolik, i mój kraj jesteśmy gotowi udzielić mu tego azylu. Ważne, żeby przybysze podzielali nasze wartości, szanowali konstytucje krajów, do których przybywają. UE nie może być symbolem tego, że ludzie, którzy do nas przybywają przez Morze Śródziemne, znajdują w nim śmierć.  Gaz łzawiący, armatki wodne, psy patrolujące płoty i zasieki na granicach też nie mogą być symbolem UE – zaznaczał.  

- Potrzebujemy obrony zewnętrznych granic Europy, a jednocześnie otwartości dla tych, którzy rzeczywiście powinni uciekając od zagrożenia życia uzyskać azyl – mówił H.-G. Pöttering.

Na szczęście jesteśmy zjednoczeni   Do Auli Błękitnej na spotkanie przyszło wielu dostojnych gości i studenci Andrzej Kerner /Foto Gość Pytany o sprawy polskie powiedział, że Niemcy nie są „liderem w debacie na temat Polski w Parlamencie Europejskim, to jest sprawa natury europejskiej”.

Niektóre głosy z Niemiec na temat sytuacji w Polsce uznał za przesadzone. – Z drugiej strony prawo musi być przestrzegane. W ostateczności decyduje orzeczenie Europejskiego Trybunału Sprawiedliwości – mówił.

W debacie wziął udział m.in. biskup opolski Andrzej Czaja, który zauważył, że „ani ludzie  PO nie są zdrajcami, ani ludzie PiS nie są nacjonalistami”.

– Nasze problemy w Polsce trochę wynikają z tego, że nie umiemy pogodzić naszej tożsamości z otwartością. Jeśli nie będzie dialogu (między stronami politycznego sporu – przyp. ak) to za chwilę będzie tak, że jedni mogą być zdrajcami, a drudzy mogą być nacjonalistami. Jest napięcie między tożsamością a otwartością. Trzeba to napięcie wytrzymać. Kształtowanie otwartej tożsamości zawsze będzie zadaniem. Do tego potrzeba dialogu, ale nie przez media, tylko przy stole – mówił biskup opolski.

- Ten, kto pierwszy przebacza jest zwycięzcą. Nie miłość władzy jest decydująca, ale władza miłości – mówił abp Alfons Nossol podkreślając wielki wkład H.-G. Pötteringa w dialog kultur w Unii Europejskiej.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama