Nowy numer 49/2020 Archiwum

Dom niezwykły

Teresa i Kazimierz Jednorogowie od ćwierć wieku życie oddają niepełnosprawnym i ich rodzinom.

Działają mimo przeciwności

Powódź to niejedyne wyzwanie, z jakim przyszło się im zmierzyć. Z wielkimi trudnościami, ale też dzięki pomocy opolskich mediów i ludzi dobrej woli przy ul. Mielęckiego otworzyli Zakład Aktywności Zawodowej i uratowali fundację przed zapaścią finansową. Problemy nawarstwiły się przez szybę windy, która stłukła się przy montażu. Brak sprawnej windy spowodował cofnięcie pozwolenia na prowadzenie ZAZ-u, a także konieczność zwrócenia otrzymanej dotacji. Z kolei przy budowie Ośrodka Wczesnej Interwencji, dostosowanego do potrzeb najmniejszych pacjentów, zmuszeni zostali do zaciągnięcia w banku ponadmilionowego kredytu. – Nie udało nam się zyskać poparcia władz, mimo że budynek, który wybudowaliśmy, jest własnością miasta, przekazaną nam w użytkowanie tylko do czasu istnienia fundacji – wyjaśnia Kazimierz. Niełatwo było też w połowie 2013 r., gdy NFZ obniżył stawki za świadczenia rehabilitacyjne. – Obserwowałam wówczas dzieci przychodzące na rehabilitację i odliczałam, że co czwarte musimy wyrzucić. Nie mogłam tego zrobić. Zdecydowałam, że pociągniemy to dalej. Tak to chyba jest, że nasza fundacja wariatami stoi – uśmiecha się Teresa. Ale już całkiem poważnie dodaje, że ze względu na nadwykonania, za które NFZ nie płacił, ich wypłacalność z miesiąca na miesiąc topniała. Uratował ich I Bal Charytatywny, z którego dochód pozwolił im pokryć koszty miesięcznych świadczeń ZUS, a także pozytywnie rozpatrzona prośba o pomoc, z którą do ECO zwrócili się pracownicy fundacji.

« 1 2 3 4 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama