Nowy numer 4/2021 Archiwum

Schematom mówią „nie”

O edukacji atrakcyjnej dla uczniów rozmawiali uczestnicy seminarium pn. „Szkoła z głowy”.

Spotkanie dla nauczycieli i rodziców odbyło się w Katolickiej Niepublicznej Szkole Podstawowej w Biadaczu, która czerpie z doświadczenia i rozwiązań stosowanych od ponad 25 lat w No Bell w Konstancinie-Jeziornie.

No Bell to szkoła będąca liderem pedagogicznych innowacji w Polsce. O tym, jak funkcjonuje, opowiedziały Izabella Gorczyca – dyrektor placówki, i Joanna Górecka – specjalistka ds. rozwoju szkoły.

Stop wpompowywaniu wiedzy

Seminarium było okazją do rozmowy o obowiązującym systemie edukacji oraz do przedstawienia rozwiązań, dzięki którym szkoła w oczach uczniów staje się atrakcyjna. Wśród minusów systemu edukacji znalazł się m.in. fakt, że w szkole uczy się wielu rzeczy – choćby z chemii, biologii czy matematyki, które w późniejszym życiu, jeśli przestają być stosowane, są zapominane. Tłumiona jest w dzieciach kreatywność. Uczniowie odczuwają edukację jako przymus, a celem dla nich staje się otrzymanie oceny. Klasy są zbyt liczne, a dzieci w nich – anonimowe. Co więcej, 45-minutowe lekcje okazują się za krótkie, by ciekawie i dogłębnie zrealizować temat.

– Dzisiaj testy egzaminacyjne sprawdzają wiedzę, a to nie wiedza powinna być najważniejsza. W procesie edukacji chodzi o to, by uczniowie nauczyli się myślenia, bycia odpowiedzialnymi i samodzielnymi. Żeby nauczyli się planowania, podejmowania decyzji, wnioskowania i dzięki temu stali się pożądanymi na rynku pracy pracownikami – przekonywała Izabella Gorczyca.

– Ważne, żeby dzieci i młodzież byli aktywni w procesie nauczania, żeby mieli poczucie sprawstwa. Uczniowie powinni zadawać więcej pytań niż nauczyciele, bo to oni się uczą – tłumaczyła Joanna Górecka. – To w dziecku zachodzi proces uczenia się. Nauczyciel może stworzyć warunki ku temu, ale błędnie uważa się, że to nauczyciel uczy. Uczy się dziecko – dodała Izabella Gorczyca.

Stawiają na relacje

W No Bell zakończenie roku szkolnego jest wspólnym świętowaniem przygotowanym przez rodziców. Każde dziecko dostaje list napisany przez jednego z nauczycieli, w którym znajduje podziękowanie za miniony rok szkolny, i informację zwrotną o tym, jak pracowało. Świadectwa schodzą na dalszy plan, w sekretariacie szkoły odbierają je rodzice. Najważniejsze jest to, żeby dziecko przez rok wykonało możliwie dużo pracy.

Podczas seminarium prezentowane były zdjęcia i filmy z życia szkolnego w No Bell. Tam niczym dziwnym nie jest to, że uczniowie nie spędzają całego czasu lekcji w ławce, ani to, że nauczyciel siada z nimi na podłodze. – Mózg człowieka uczy się w ruchu, więc dlaczego dzieci mają przez kilka godzin dziennie siedzieć w ławce? Nieprawdą jest, że wtedy, kiedy jest cisza na lekcji, dzieci uczą się najwięcej – przekonywała Izabella Gorczyca. – Szkoła musi być oparta na relacjach, ponieważ silne poczucie więzi wpływa na lepsze funkcjonowanie człowieka.

Okazuje się też, że tam, gdzie uczniowie lubili nauczyciela, wyniki nauczania były lepsze. Dlatego warto tworzyć atmosferę na lekcji, oczywiście nie kosztem wymagań – podkreślała Joanna Górecka. Panie tłumaczyły, że im więcej emocji nauczyciele wzbudzą na lekcji, tym więcej informacji zostanie w pamięci długotrwałej uczniów. I wskazały na jeszcze jeden aspekt: – Pozwólmy dzieciom popełniać błędy. Dajmy im do tego przestrzeń. Szkoła powinna dawać potrzebny do tego bufor bezpieczeństwa.

« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama