Nowy numer 2/2021 Archiwum

Troskliwy

Troskliwa matka, troskliwy dziadek – takie rodzinne skojarzenia nasuwają się same.

I niczego tłumaczyć nie trzeba. Jednakże zacieśnienie cechy troskliwości do czterech ścian domu byłoby wielkim zubożeniem naszego świata. Wszak troszczyć się można o powierzonych nam ludzi, dzieci w żłobku czy młodzież w szkole, o pacjentów w szpitalu i sportowców na treningu bądź zawodach.

Zatroszczyć się można (i trzeba) o przypadkowo spotkanego człowieka, zwłaszcza gdy widzimy, że coś się źle dzieje. Czy tylko o człowieka? Budzi się w nas litość owocująca troską o jakiegoś zwierzaka – zgubionego, zmarzniętego, skrzywdzonego. Kłopotu sobie można narobić zarówno w przypadku człowieka, jak i psa lub kota. Dobrze jednak, gdy jest w człowieku odruch litości. Gdy z tego wewnętrznego odruchu uczuciowego litość zamienia się w czyn, owocuje troską. I to jest dobra sprawa. Jeszcze lepiej, gdy troska nie czeka na emocjonalną litość, lecz jest w człowieku samoistną i samodzielną cechą charakteru. Czy troska jako moralna sprawność jest skierowana tylko do istot żywych? Nie tylko. Różne ludzkie dzieła, przedsięwzięcia, sprawy też wymagają troski. Choć nie litości.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama