Nowy numer 28/2020 Archiwum

Marzanki w siołkowickich oknach

Pojawiają się tylko na jeden dzień, tydzień przed Niedzielą Palmową. Cóż to za wyjątkowy zwyczaj?

Marzanki w siołkowickich oknach   Dziewka zgniełoł (leniwa) była, bo Marzanki nie ustroiła - to ludowe powiedzenie z pewnością nie dotyczy mieszkanek Siołkowic... Źródło: www.staresiolkowice.pl

- Marzanka to lalka, pięknie ubrana w najładniejszą sukienkę. Stawia się ją na tle zielonej gałązki, z kolorowymi wstążkami. Każdy jej kolor oznaczał inne życzenia: biały - żeby krowy dużo mleka dawały, niebieski - żeby była dobra, odpowiednia pogoda, zielona - żeby trawa pięknie rosła, żółty - by masła było dużo i czerwony, żeby wszędzie panowała radość - opowiada Dorota Danisz ze Starych Siołkowic. Kilka lat temu Marzankom i Marzołkom (męskiemu odpowiednikowi Marzanki) poświęciła pracę na konkurs "Ze Śląskiem na ty".

Marzanki ustawiano w oknach, najczęściej szczytowych, ale obecnie także na balkonach, płotach, tylko na ten jeden dzień, na tydzień przed Niedzielą Palmową.

- Nikt nie wie, skąd wziął się u nas ten zwyczaj, podobno sięga XV w. Na pewno był powszechny jeszcze przed I wojną światową - mamy zdjęcie rodzinne z wiosny 1914 r., właśnie z tego dnia i w oknie domu już jest Marzanka. Ten zwyczaj przechodził z pokolenia na pokolenie, choć tak właściwie nie wiadomo, co miało to znaczyć - mówi miłośniczka lokalnej historii.

Zgodnie z krążącym podaniem, nawiązuje on do próby pojmania Chrystusa, która miała być podjęta przed Jego wjazdem do Jerozolimy. Dom, w którym przebywał, zdrajca miał oznaczyć zieloną gałązką. Dowiedziawszy się o tym, zwolennicy Jezusa we wszystkich swoich domach także zatknęli zieloną gałązkę i plan się nie powiódł. Skąd na gałązkach wzięły się lalki - tego już nie wiadomo.

Marzanki w siołkowickich oknach   Jedna z Marzanek w Starych Siołkowicach Źródło: www.staresiolkowice.pl

Zwyczaj ten już przygasał, kilka lat temu niemal zaniknął, ale odrodził się dzięki Stowarzyszeniu Nasza Wieś Stare Siołkowice, które przypomina o nim w przedszkolach, szkołach, organizuje konkurs. Dzięki temu pojawiają się one w kilkudziesięciu domach, nie tylko tam, gdzie są panny na wydaniu, jak było kiedyś. Włączają się w to nowi mieszkańcy, kultywują także ci, którzy wyjechali za ocean.

"Dzień Dobry Friends. Oto zdjęcia moich dwóch Marzanek. Jedna to tradycyjne śląskie Marzanki, a druga to amerykańskie borsuki z Wisconsin Marzanki. Czuję, że są najlepsi tutaj w USA. Ha ha!" - pisze pan Vitus Kampa, Amerykanin zamieszkały w USA, który wywodzi się ze Starych Siołkowic, przesyłając zdjęcia z Wisconsin (pisownia oryginalna).

W tym roku, ze względu na panującą epidemię koronawirusa, mieszkańcy nie mogą podziwiać dzieł innych na żywo, więc przysyłają zdjęcia swoich Marzanek i Marzołków do opublikowania na stronie internetowej: staresiolkowice.pl.

 

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama