Nowy numer 38/2021 Archiwum

Tradycja jest fajna

Żaneta Plotnik, wokalistka Zakuki, pedagog i animatorka kultury mówi o sile powrotu do własnych korzeni.

Andrzej Kerner: Na koncertach Zakuki często występuje Pani w długiej, białej sukni. To ślubna suknia?

Żaneta Plotnik: W tekstach, z których korzystamy, ślub i wesele pojawiają się często. Bo tym obrzędom towarzyszyło przecież wiele pieśni i przyśpiewek. Np. śpiewamy i gramy zapisaną koło Zieliny pieśń „O siadej, siadej, kochanie moje”. Ale suknia nie jest tak istotna jak jej dopełnienie. Na tej bieli wyeksponowana jest opolska róża – na kołnierzu i na pasie. Motywy te są wzięte ze starego fartucha mojej prababci, przechowanego pieczołowicie na strychu przez moją omę, bo u nas tak się przecież mówi – oma. To był fartuch noszony od święta. Ma ze sto lat. Był więc już mocno sfatygowany. Dla mnie to jest jednak tak wielka wartość historyczna, że jego część, motyw opolskiej, fioletowej róży zabieram ze sobą. Co z tego, że ten fartuch byłby w jakimś muzeum? Teraz ten haft oryginalny jeździ z nami. Taka stara rzecz, a jak świetnie wygląda! Najpierw nosiłam sam pas, a potem moja mama tak ten haft wbudowała, że mam go na kołnierzu i na pasie. Występuję więc w bardzo starym, oryginalnym hafcie. Z piękną opolską różą, która mi się bardzo podoba. Zresztą ta róża znajduje się też na okładce naszej płyty i w grafice zespołu. A żeby było jeszcze bardziej rodzinnie – grafikę stworzyła moja siostra.

Skąd zwrot ku tradycji po kilkunastu latach twórczości w innych gatunkach muzycznych?

Tradycja to wartość, którą po prostu czuję. I czuje ją także Kuba Mitoraj, znakomity gitarzysta, kompozytor i aranżer. A przecież on się wychował w opolskiej kamienicy. On czuje tę tradycję, podobnie jak ja – wychowana i mieszkająca w Komprachcicach. Wcześniej kojarzyło mi się, że śląskie pieśni śpiewają śląskie omy. Potem próbował mnie w tę stronę pociągnąć znany zespół Silesia. Także mój nauczyciel Piotr Skrzypiec, który wykształcił w Opolu wiele wokalistek jazzowych, podrzucił mi jedną śląską pieśń. Zaśpiewałam i było… spoko. Potem był koncert w filharmonii, gdzie zaśpiewałam jazzowo po śląsku. Wtedy właśnie poczułam, że mogę śpiewać, jak chcę, że nikt się nie przyczepi do akcentu etc. Poczułam, że śląskość to jest też wartość. A może to wynika z wieku: im jesteś dojrzalszy, tym bardziej doceniasz różne wartości. Następnie doszło do tego pogłębienie naukowe – sporą rolę odegrał tu etnomuzykolog Mariusz Pucia. W sumie śpiewniki pieśni śląskich miałam już 10 lat temu, przed występem na festiwalu opolskim, i chciałam Kubę do tego namówić, ale wtedy były inne okoliczności i nie wyszło. Inspiracja tradycją czekała na swój czas. Szukaliśmy: Ameryka, jazz. I to też było fajne. Ale w końcu pomyślałam, że najbardziej jestem wiarygodna w tym, co moje, co stąd. Mało tego – że to niesie taką świetną treść. Czerpiemy z tradycji, inspirujemy się nią, ale nadajemy jej nową formę.

Wkrótce ukaże się wasz album „Ciemna nocka”, jest już zapowiadający go singiel „Zakuka”. Jak tę muzykę sklasyfikować?

Boję się używać słowa folk. Muzyka popowa to też nie jest. Alternatywa? Też niekoniecznie. Muzyka świata, muzyka korzeni – już bliżej. Inspirujemy się tradycją, ale muzyka jest zupełnie nowoczesna. Opowiadamy starą opowieść, ale w zupełnie nowej odsłonie. Z „Ciemną nocką” jest ciekawa historia. Wybierałam teksty na album, a Kuba melodie. I dopiero gdy zdecydowaliśmy, zauważyłam, że tekst „Ciemnej nocki” pochodzi z Komprachcic! To niewiarygodne, bardzo mnie to wzruszyło. Nie patrzyłam przecież, skąd są pieśni, które wybieramy. I jak to się dzieje, że spośród wielu wybraliśmy na tytułową akurat tę z Komprachcic? W dodatku treść „Ciemnej nocki” jest jakby o mnie, bo mam problemy ze snem – w nocy mam tyle emocji, ciągle coś analizuję i nie mogę spać.

« 1 2 3 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama