Nowy numer 48/2022 Archiwum

Otwarci, ale w obliczu wyzwania

Różnorodność jest wartością i powinna być kierunkiem działania a nie miejscem rozgrywania celów politycznych - podkreślano podczas konferencji w Opolu.

Otwarci, ale w obliczu wyzwania   Była okazja posłuchać innego punktu widzenia, ale też włączyć się do dyskusji. Karina Grytz-Jurkowska /Foto Gość

Międzynarodowa konferencja naukowa Colloquium Opole 2022 odbyła się 22-23 listopada w Opolu. Tematem zorganizowanego przez Instytut Śląski spotkania było „Obywatelstwo, tożsamość, wielokulturowość. Śląskie doświadczenia ochrony praw mniejszości narodowych”.

- To już 24 lata tradycji polsko-czesko-niemieckich spotkań naukowych, ale pierwsze edycje odbywały się już w latach 70. ubw. Są one przestrzenią debaty na temat najważniejszych zagadnień z obszaru wspólnych relacji i współczesnych wyzwań, jakimi są np. w tym roku kontrowersje związane z polityką na rzecz mniejszości w Polsce, Niemczech i Czechach, ale także wydarzenia za naszą wschodnią granicą. Chcemy też pokazać, że różnorodność jest wartością i powinna być kierunkiem działania a nie miejscem rozgrywania jakichś celów politycznych - tłumaczy dr Marek Mazurkiewicz z Instytutu Śląskiego.

Omawiano więc prawa mniejszości narodowych, różne rozwiązania polsko-niemieckie i czesko-niemieckie, pokazano wpływ zamknięcia granicy polsko-czeską w trakcie pandemii covid-19 na wzajemną współpracę, niemieckie opinie na temat polityki Polski wobec mniejszości, zagadnienia związane z edukacją i kulturą w regionie wielokulturowym, pochylono się nad spisem powszechnym ludności z 2021 r.

Otwarci, ale w obliczu wyzwania   Po prelekcji był czas na pytania i dyskusje.

Wśród prelegentów byli historycy, politolodzy i specjaliści z zakresu współpracy transgranicznej z różnych stron Polski i spoza granicy, m.in. prof. dr hab. Lech Krzyżanowski z Uniwersytetu Śląskiego, prof. dr hab. Peter Oliver Loew, dyrektor Niemieckiego Instytutu Polskiego w Darmstadt (online), prof. dr hab. Grzegorz Janusz z Uniwersytetu Marii Curie-Skłodowskiej w Lublinie, dr hab. Arkadiusz Stempin, prof. Wyższej Szkoły Europejskiej im. ks. Józefa Tischnera w Krakowie, dr hab. Sławomir Lodziński, prof. Uniwersytetu Warszawskiego, dr Magdalena Lemańczyk z INP PAN,dr. Józef Szymeczek z Uniwersytetu Ostrawskiego, dr hab. Tomasz Browarek prof. UMCS w Lublinie, prof. dr hab. Zdenek Jirasek z Uniwersytetu Śląskiego w Opawie, przedstawiciele uniwersytetu opolskiego: dr Wojciech Opioła, dr Agnes Erȍss, dr hab. Aleksandra Trzcielińska-Polus, prof. UO dr Adriana Dawid, prof. UO oraz dr Dorota Gajda-Szczegielniak z PLO nr 5 w Opolu.

- Relacje mniejszościowe polsko-niemieckie, czesko-niemieckie czy polsko-czeskie są faktem i istnieją od dawna, nawet jeśli np. tak jak w Niemczech nie zostały politycznie uznane, są objęte polityką państwa. Dużo pomogły przemiany po roku 1989 zwłaszcza w odniesieniu do Mniejszości Niemieckiej w Polsce, ale i Polacy w Niemczech skorzystali, bo traktat z 1991 r. dał możliwość finansowania działalności życia kulturalnego, finansowane jest także szkolnictwo: ponad 14,5 tys. dzieci polskich w Niemczech uczy się języka polskiego jako ojczystego bądź obcego. W Polsce niemieckiego uczy się niecałe 50 tys. dzieci. W przypadku Czech korzystają przeważnie Polacy na Zaolziu, Niemcy mają tam jedną szkołę w Pradze, bo są tam bardzo rozproszeni, w Polsce Czesi też nie mają regularnych szkół, a tylko kursy językowe. Generalnie te relacje są dobre, choć zdarzają się, tak jak u nas teraz problemy z aktualną polityką państwa, ale także np. z demografią, która sprawia, że działalność części szkół jest zagrożona - opisywał prof. dr hab. Grzegorz Janusz z Uniwersytetu Marii Curie-Skłodowskiej w Lublinie.

Otwarci, ale w obliczu wyzwania   Kolejnym prelekcjom przysłuchiwała się także młodzież. Karina Grytz-Jurkowska /Foto Gość

Duże zainteresowanie wzbudziły badania dotyczące migracji a także postaw, otwartości mieszkańców naszego regionu wobec cudzoziemców, zakończone tuż przed agresją rosyjską na Ukrainę, które przedstawiła dr hab. Brygida Solga, prof. PO.

- Od wielu dekad od zakończenia II wojny światowej z tego regionu wyjeżdżało sporo mieszkańców, niejednokrotnie ta migracja przyjmowała wręcz masowe rozmiary. Choć obecnie skala tych wyjazdów nieco się zmniejszyła, jest wciąż jednym z kluczowych czynników wpływających na możliwości i kierunki rozwoju tego obszaru. W ostatnich latach, jeszcze przed wybuchem wojny na Ukrainie istotnie wzrastała liczba cudzoziemców napływających do Polski, w tym do województwa opolskiego - tłumaczyła prelegentka.

Otwarci, ale w obliczu wyzwania  

- Nasze badania wskazują, że jesteśmy otwarci relatywnie wysoko na cudzoziemców, ale poziom tolerancji zależy od tego, czy pytamy o ich obecność w przestrzeni publicznej, dostęp do rynku pracy, do usług publicznych, czy kwestie kultywowania odmienności kulturowej. Przy czym ciekawy jest rozkład przestrzenny tej tolerancji w regionie - największą notuje się w powiatach krapkowickim, strzeleckim. Poziom otwartości nieco spada, jeśli chodzi o dostęp do usług publicznych czy o cudzoziemców z krajów odległych kulturowo. Przed nami duże wyzwanie - trud przeprowadzenia integracji ekonomicznej i społecznej dużej grupy cudzoziemców w Polsce, w tym w woj. opolskim - przedstawiała.

Przyznaje, że z braku polityki migracyjnej na poziomie centralnym trud integracji spoczywa na miastach, regionach, społecznościach lokalnych. - My jako pierwszy region będziemy wypracowywali regionalny program integracji cudzoziemców i te badania są dobrym punktem wyjścia do tego - podkreśliła.

Tradycyjnie po pierwszym dniu obrad uczestnicy złożyli kwiaty przed pomnikiem upamiętniającym synagogę spaloną w 1938 r.

 

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Reklama

Zapisane na później

Pobieranie listy