• facebook
  • rss
  • Święto ulicy Reymonta

    Anna Kwaśnicka

    |

    Gość Opolski 26/2012

    dodane 28.06.2012 00:00

    Parafianie prezentując swoje pasje i zainteresowania zbierali fundusze na kolejny etap remontu elewacji kościoła.

    Można było podziwiać pytony królewskie i nadrzewne, o których opowiadał Waldemar Czok. Czy są groźne? – Jadowite nie są, ale ich ugryzienie jest bolesne – wyjaśnia pan Waldemar, który niecodzienną pasją zaraził swojego syna Łukasza. – Teraz to przede wszystkim syn zajmuje się hodowlą – zaznacza pan Waldemar, zdradzając, że węże mają oddzielne pomieszczenie w domu, gdzie w specjalnych szufladach utrzymywana jest wysoka wilgotność powietrza. Ale nie tylko dusicieli o różnym ubarwieniu zaprezentowali mieszkańcy ul. Reymonta w Nysie, którzy w tym roku organizowali festyn wraz z radą parafialną.

    – Ludzie mają rozmaite pasje, ale wiedzą o nich tylko najbliżsi. Święto ulicy, które zorganizowaliśmy po raz pierwszy, jest okazją by swoimi zainteresowaniami podzielić się z innymi, a przy tym zebrać fundusze na remont kościoła.

    Chciałbym, żeby za rok parafianie z kolejnej ulicy albo z kilku mniejszych ulic przygotowali festyn – mówi ks. proboszcz Jacek Biernat. „Kwiatodajnia Pana Ryszarda”, „Ubraniodajnia Grażyny i Dariusza” czy „Miododajnia Pana Jacka” to tylko kilka z pomysłów zrealizowanych przez mieszkańców. – Pszczelarstwo to w mojej rodzinie pasja wielopokoleniowa – mówi Jacek Sopel. – Polecam takie zajęcie, bo ono odstresowuje. Pasiekę mam pod lasem, gdzie panuje cisza i spokój – opowiada, wyjaśniając, że miody, które zbiera to m.in. wielokwiatowy, lipowy i akacjowy. Elżbieta Cymbalista, pielęgniarka, a także cukrzyczka, nie tylko badała poziom cukru, ale również udzielała cennych rad. – Życie z cukrzycą to życie z zegarkiem. Regularne jedzenie, przyjmowanie insuliny i badanie poziomu cukru – mówi, zachęcając do szybkiego podejmowania leczenia, gdy poziom cukru jest podwyższony. W przygotowywanie stoisk zaangażowało się ok. 50 osób. – Dzięki spotkaniom organizacyjnym lepiej się poznaliśmy – mówi Lucyna Tarnawa, oczywiście mieszkanka ulicy Reymonta. – Poczuliśmy się zaszczyceni tym, że ksiądz proboszcz wyróżnił nas, wybierając naszą ulicę jako pierwszą – dodaje, prezentując kram ze starociami. Po pierwszej godzinie większość mniejszych i większych bibelotów, obrazków czy wazoników znalazła nowych właścicieli. Strzałem w dziesiątkę okazał się też pomysł Parafialnego Zespołu Caritas. Panie wyszperały przepis na napój św. Jana i raczyły nim gości. – Jest przygotowany z mączki z szarańczyna strąkowego, rośliny, którą na pustyni żywił się św. Jan – opowiada Irena Matras.ana

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół