• facebook
  • rss
  • Godne odkrywanie płodności

    Karina Grytz-Jurkowska

    |

    Gość Opolski 11/2013

    dodane 14.03.2013 00:00

    – To skuteczne narzędzie w diagnozowaniu i leczeniu niepłodności – mówili o tej metodzie lekarze.

    Konferencja pt. „NaProTECHNOLOGY w diagnozowaniu i leczeniu niepłodności. Szanse – wyzwania – efekty” odbyła się w sobotę 9 marca w Domu Pielgrzyma na Górze św. Anny. Uczestniczyło w niej prawie 300 osób. – Adresowana była głównie do środowisk medycznych – ponad setka uczestników to lekarze, pielęgniarki, położne, doradcy rodzinni. Są też studenci i zainteresowane pary. Taka frekwencja to ogromny sukces – mówi Magdalena Krajewska z Fundacji Evangelium Vitae, organizatorka.

    Problem narasta

    Frustracja, depresja i ból duchowy po poronieniach, zmęczenie nieskutecznym leczeniem – z tym często przychodzą pacjenci do konsultantów naprotechnologii. Co piąta para ma problemy z płodnością – alarmuje WHO. Pierwszym krokiem zawsze są skrupulatne obserwacje siebie. – Model Creightona powinien być stosowany od młodości przez każdą kobietę i małżonków, bo pozwala zaobserwować, co dzieje się w kobiecym organizmie, zwracać uwagę na różne sygnały i wiedzieć, co znaczą. Dzięki temu można wykryć wiele nieprawidłowości, niekoniecznie związanych z płodnością.

    Naprotechnologia jest kolejnym etapem – tłumaczy instruktor modelu Anna Dziuba-Marzec. Czynniki wpływające na brak płodności i problemy z poczęciem lub donoszeniem ciąży są często niezwiązane z chorobami układu rozrodczego, ale np. tarczycy, przysadki, alergiami czy stresem. Dlatego wśród prelegentów byli m.in. ginekolodzy, endokrynolog, genetyk, immunolog, dietetyk, psycholog czy ksiądz specjalizujący się w teologii moralnej. Wykładowcy przedstawiali konkretne przypadki i podjęte leczenie. Boromeuszka s. Augustyna Milej, ginekolog i konsultant NaProTechnology, podkreślała wagę wsparcia duchowego i psychologicznego dla pacjentów po dramatycznych przejściach. Było też spojrzenie na niepłodne małżeństwa w przestrzeni społecznej, a także ich miejsce w Kościele.

    To działa!

    Świadectwem walki z niepłodnością, poronieniami, zakończonej urodzinami małej Sary podzielili się Alicja i Tomasz Andreasikowie z Bytomia. – Mówiliśmy o tym wielu osobom, tak prywatnie, przekazywaliśmy namiary do lekarzy. Problem jest dużo większy niż się wydaje, a naprotechnologia jest ciągle mało znana. A my jesteśmy przykładem na to, że przynosi ona efekty. Więc z drżeniem głosu, ale z taką pewnością zdecydowaliśmy się opowiedzieć naszą historię – mówi Alicja Andreasik. – Dzięki tym przeżyciom przyjąłem, że to Bóg daje życie, że ono jest darem, a nie naszym prawem, a ode mnie, faceta, nie wszystko zależy – przyznaje jej mąż Tomasz. Nie byli oni jedynymi osobami na sali, u których ta metoda poskutkowała. – Zauważyliśmy, że lekarze nie mają pomysłu na zdiagnozowanie tego, co nam jest, i eksperymentują. A tu jest zupełnie inne podejście, poczucie bezpieczeństwa – opowiada Katarzyna Kondracka. – Te wspólne obserwacje może nie leżą na początku w kręgu zainteresowania mężczyzny, ale w tydzień, dwa da się ich nauczyć. To zbliża i cementuje związek – dodaje Adam Kondracki. Na Opolszczyźnie potrzeba 1–2 konsultantów i kilku instruktorów w większych miastach. Na razie jest jeden lekarz, który dopiero uzyskał uprawnienia, ale nie ma instruktora na miejscu. Spotkanie z instruktorką z Wrocławia będzie możliwe 23 marca w Winowie k. Opola. Jest też pomysł, by takie dyżury były też na Górze św Anny. Konferencję zorganizowali: Fundacja Evangelium Vitae z Wrocławia i Dom Pielgrzyma na Górze św. Anny.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół