• facebook
  • rss
  • Obóz dla Żydów

    dodane 09.05.2013 00:00

    Między kaplicami Drugiego Upadku i Płaczących Niewiast do dziś pozostały kamienne fundamenty baraków.

    Kto włada Górą Świętej Anny, ten włada Górnym Śląskiem. – Naziści to rozumieli. Dlatego autor zachowanego w archiwum klasztornym dokumentu Hundertschaftsfűhrer – o nieczytelnym nazwisku – postulował „wyeliminowanie z tego miejsca kościelnej maskarady i odpustowych czarów” oraz by Góra Świętej Anny stała się „sanktuarium Rzeszy” – mówił o. dr Atanazy Polanko OFM podczas sympozjum nt. „Góra Świętej Anny w okresie II wojny światowej”. Jak złowieszcze okazały się to postulaty i bezbożne zamiary, można sprawdzić nawet dziś. Między kalwaryjskimi kaplicami Drugiego Upadku i Płaczących Niewiast zachowały się kamienne fundamenty 8 zabudowań „Zwangsarbeitslager fűr Juden Annaberg” – obozu pracy przymusowej dla Żydów. Pod koniec lat 30. XX w. na Górze Świętej Anny – w okolicy dzisiejszego Muzeum Czynu Powstańczego – powstały baraki dla budujących autostradę.

    Od początku wojny zaczęto lokować w nich pracowników przymusowych z okupowanej Polski. – W październiku 1940 r. trafili tu pierwsi polscy Żydzi. Potem także bogaci Żydzi z Europy Zachodniej: Francji, Belgii i Holandii – mówił Janusz Oszytko z delegatury IPN w Opolu. Nadzorca obozów Albrecht Schmelt „wybierał” z transportów idących do obozu koncentracyjnego w Auschwitz najbogatszych więźniów, by ich ograbiać w obozie „Annaberg”. Jednak dopiero po wygnaniu franciszkanów z klasztoru (19 czerwca 1941) ośmielono się rozbudować obóz pracy przymusowej na terenie kalwarii. – Wcześniej nabożeństwa kalwaryjskie i odpusty odbywały się regularnie, bez zakłóceń i trudno sobie wyobrazić, żeby władze nazistowskie pozwoliły na to, by tysiące pielgrzymów przechodziły tuż obok baraków obozowych – podkreślał o. Atanazy Polanko. Pod koniec istnienia obóz na Górze Świętej Anny został włączony do struktur obozu koncentracyjnego w Blechhammer (Blachownia), który był filią obozu w Auschwitz. Ocenia się, że obóz „Annaberg” liczył ok. 400–500 więźniów. Wielu z nich swój grób znalazło również na kalwarii – między Domkiem Maryi a kaplicą II Stacji Pogrzebowej. Ojciec Alard Fudalla w kronice klasztoru zapisał po wojnie: „Cmentarzyska żydowskiego nie odważyliśmy się zrównać z ziemią, chociaż ta masa grobów bardzo przeszkadzała”. Ojciec Feliks Koss (ten, który „wykradł” i przechował figurkę św. Anny w czasie wojny) zapisał zaś, że później, po ekshumacji grobów, teren wyrównano.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół