Nowy numer 21/2018 Archiwum

Evropská rarita

Wędrówki pograniczem. Ziemia Hulczyńska – ludzi tak uparcie trwających przy swoim, na małym skrawku ziemi, mimo wszystkich historyczno-politycznych zmian nie znajdziesz gdzie indziej.

Idę ulicą, z naprzeciwka młoda kobieta z dzieckiem. Obok ujadający piesek. Gadam do niego. Po czesku, przecież jestem w Hlučínie. Młoda mama ucisza psiaka po czesku. Zagadałem do niej też po czesku. Aż w końcu ona krzyknęła na psa z czysto polskim akcentem: „Przestań!”. Ooo! – zawołałem. Po polsku? Odpowiedziała: „Po polsku, po czesku, po morawsku, po niemiecku. Wszystko”.

Tygiel

W tym okrzyku zawarta jest historia ziemi hulczyńskiej i dzieje jej mieszkańców. Słownik Sulimirskiego (rok 1882) lokuje Hulczyn w powiecie raciborskim. Ów powiat, w innych nieco granicach, od roku 1742 leżał na terenie państwa pruskiego. W roku 1920 ziemia hulczyńska stała się częścią nowo powstałej Czechosłowacji. Przesunięcia granic trwały jeszcze kilka lat. Ziemię podzielili obcy – kilka miejscowości zostało w Niemczech. A ludzie? Mieszkańcy wciąż byli ci sami. „Tutejsi”. Morawiacy, także Niemcy, wszyscy od sześciu pokoleń poddani króla pruskiego. Z perspektywy kościelnej była to „pruska część biskupstwa Ołomunieckiego”. Krótko mówiono „Prajsko”. W Ołomuńcu mówią tak do dzisiaj, miejscowi tego nie lubią. Wioski leżące kiedyś po stronie Niemiec, teraz należą do Polski (m.in. Krzanowice, Borucin, Bolesław). Dziś granica wreszcie nie dzieli. Przed ponad 40 laty wspominał proboszcz Bolesławia, jak to w święta zachęcił parafian do śpiewu nieszporów w języku morawskim. Mieli jeszcze modlitewniki, drukowane niemieckim gotykiem po morawsku – oglądałem je wtedy. Nazajutrz zjawili się panowie z Urzędu Bezpieczeństwa – władza potraktowała te morawskie nieszpory jako przejaw separatyzmu przygranicznych wiosek.

Ziemia i ludzie

Hlučínsko, czyli ziemia hulczyńska – niewielka, a ciekawa ludźmi, malownicza krajobrazem, brzemienna historią. Krajobraz to pofałdowana równina w części zachodniej. Od wieków rolnicza. Ku wschodowi zamienia się w pagórkowaty kraj, w którym i lasu nie brakuje. Dominuje rolnictwo. W części środkowej od dawna mieszkało wielu kupców, ale i murarzy. Stąd miejscowy, charakterystyczny styl ceglanej, ozdobnej architektury. Mężczyźni na cały sezon rozjeżdżali się po Morawach, po Śląsku, a i dalej docierali. Kobiety musiały radzić sobie z pomocą dzieci i dziadków. Miały swój styl bycia, życia i walki o przetrwanie. Coś z tego zostało do dziś. Wschodni skrawek Hlučínska to region sąsiadujący z przemysłową Ostrawą. Od dawna górnicy, hutnicy. Znają swoją wartość i godność. Nawet ludgerzowicki kościół świadczy o tym swoim pięknem i ogromem. A kościoły tutaj pełne, parafie żywotne. Dzieci dużo – znacznie więcej niż w Polskich wsiach i miasteczkach. Przyciągnął mnie gwar wokół przedszkola w Bolaticach – cały rój malców, dobrze ponad setkę! Zespół szkolno-przedszkolny daje tu pracę gdzieś 40 osobom. Z proboszczem Kobeřic rozmawiam o parafialnym życiu. Odsyła do internetowej strony. Warto zaglądnąć. W całej Republice Czeskiej Hlučínsko to jeden z najbardziej chrześcijańskich i katolickich regionów. Z innej strony patrząc – wiele tu firm, fabryk i fabryczek, ludzie pracę mają, wszędzie czysto i porządek.

Wojenna katastrofa

Jakoś nie pasują do krajobrazu wojskowe umocnienia z lat 30. ubiegłego wieku. Miały osłaniać Czechosłowację od strony Niemiec. Budowane wielkim nakładem okazały się bezużyteczne. Hitler zagarnął Czechy bez jednego wystrzału, wystarczyły traktaty monachijskie (1938 r.). W Hlučinie władzę niemiecką witano przyjaźnie – wszak przez 150 lat ziemia ta była częścią państwa pruskiego. Władze III Rzeszy uznały Hultschiner Land za część tzw. Altreichu. Z jednej strony przyniosło to poprawienie sytuacji życiowej mieszkańców, zniknęło bezrobocie. Ale z drugiej strony oznaczało obowiązek służby wojskowej. Do Wehrmachtu powołano 12 tys. mężcyzn, co stanowiło czwartą część wszystkich mieszkańców! Z tego jedna trzecia zginęła w czasie wojny, reszta albo nie wróciła, osiadłszy w Niemczech, albo wiodła żywot z podłamanym zdrowiem. Na dodatek tego rachunku przyszły w 1945 r. walki o Ostrawę. W efekcie ponad połowa domostw uległa zniszczeniu... – słucham opowieści dyrektora hulczyńskiego muzeum. A potem tym bardziej się dziwię, jak pięknie ten region został odbudowany, jak wszystko tu urządzone i ozdobione. Nie rażą nawet tu i ówdzie widoczne pomniki żołnierzy Armii Czerwonej. Zadbane.

« 1 2 »
oceń artykuł

Zobacz także

Zapisane na później

Pobieranie listy

Rekalma