• facebook
  • rss
  • Kościół jest też ich domem

    Karina Grytz-Jurkowska

    |

    Gość Opolski 28/2013

    dodane 11.07.2013 00:00

    Przyroda. Mało kto wie, że z poddasza Mszy św. słucha też sowa albo kilkaset wiszących głową w dół nietoperzy.

    Przez wieki człowiek przekształca coraz większe obszary. Wiele zwierząt nauczyło się więc żyć w pobliżu ludzi. Mówi się o nich: zwierzęta synantropijne. Wśród ptaków przykładem jest gołąb pocztowy, wróbel, kawka, kopciuszek, jerzyk czy jaskółka. Jedne zasiedlają co się da: domy, zabudowania gospodarcze, kościoły, wieże. Inne szczególnie upodobały sobie świątynie.

    Azyl w Bożym domu

    Obiekty sakralne mają specyficzną budowę – są obszerne, przestrzenne i mają specyficzny mikroklimat. Szczególnie strychy odpowiadają wielu gatunkom ptaków, a szczególnie nietoperzom – zwykle duże, nagrzane i prawie nikt tam nie zagląda. Poddasza kościelne są też przeważnie mniej szczelne, a wieże częściowo otwarte, więc zwierzętom łatwiej się tam przedostać. Co możemy tam spotkać? Z ptaków najczęściej znajdziemy tak rozpowszechnione gatunki jak niezbyt lubiany, bo bardzo brudzący gołąb pocztowy, jaskółki, jerzyki, wróble czy sikory, ale też rzadziej występujące bądź nawet zagrożone wyginięciem jak na przykład sowy. Z ssaków spotkać można zwykle dwie grupy zwierząt. Pierwsza to łasicowate, głównie kuny – leśna i domowa, drugą są nietoperze. Kuny występują także w budynkach gospodarskich i mieszkalnych. Strychy kościołów lubią, bo mają tam spokój i potencjalny pokarm, czyli np. gołębie. Ich obecność bywa jednak problematyczna, bo zostawiają nieczystości i resztki ofiar, które często tam taszczą. Przez te ślady są jednak łatwe do wykrycia. O ile jednak kuny nie są gatunkiem chronionym, o tyle druga grupa – nietoperze wzbudzają spore zainteresowanie przyrodników.

    Cichy strażnik wieży

    Najbardziej „kościelną” z sów jest płomykówka, rzadziej trafia się puszczyk czy pójdźka. – Płomykówka upodobała sobie zakładać gniazda szczególnie na wieżach kościelnych, w sygnaturkach. W zasadzie znajduje się tam ok. 80 proc. stanowisk lęgowych w Polsce. Szukając tego gatunku, zwykle idziemy do wsi i pierwszym miejscem, które sprawdzamy, jest wieża kościelna. Czasem okoliczni mieszkańcy wiedzą o obecności sowy po wydawanych przez nią odgłosach, ale zwykle mało kto ją widział – opowiada dr Grzegorz Hebda z Katedry Biosystematyki Uniwersytetu Opolskiego. Dopiero jesienią sowy przenoszą się zwykle np. do jakiejś stodoły, gdzie łatwiej o pożywienie. Jest to gatunek bardzo cenny, którego liczebność ogólnie się zmniejsza, stąd od 20 lat realizowane są różne projekty związane z ich ochroną. Z fundacji proekologicznych pozyskiwane są środki na budowę specjalnych budek, które instaluje się na wieżach świątyń. Odbywa się to z korzyścią i dla przyrody, bo zabezpiecza ptaki przed drapieżnikami, i dla tego obiektu, bo mając swoje miejsce, nie brudzą dokoła. – Nim wejdziemy na wieżę, sowa oczywiście zdąży odlecieć, ale jej obecność stwierdza się właśnie dzięki wypluwkom – resztkom pokarmu, które zresztą są ciekawym materiałem badawczym, bo dają informacje o tym, co ptak je – dodaje Janusz Jabłoński, chiroptorolog, pasjonat przyrodnik, współpracujący z uniwersytetem i organizacjami proekologicznymi. Podobnie kościoły upodobały sobie chronione jerzyki. Wolą one jednak gniazdować na zewnątrz w podcieniach, szczelinach w murze i przy oknach.

    Nocek lubi kościoły

    Niemal niezauważalna jest obecność nietoperzy. Kilka gatunków szczególnie lubi obiekty sakralne. Są to np. bardzo cenny podkowiec mały, nocek duży i orzęsiony, mroczek późny, gacek brunatny i szary oraz karlik malutki. – Często zdarza się, że gdy pytamy o nie proboszcza, kościelnego czy organistę, twierdzą z przekonaniem, że u nich nic nie ma. Po wejściu na górę znajdujemy tam kilkadziesiąt lub kilkaset osobników. Nietoperze są zwykle malutkie, rzędu 5–7 cm, aktywne nocą, więc nie rzucają się w oczy, nie zostawiają śladów. Część z nich chowa się w szczelinach, przy krokwiach, tylko niektóre zwisają głową w dół. Poddasza są najczęściej oddzielone od naw i prezbiterium, więc sporadycznie zdarza się, że któryś wybudzony wlatuje w przestrzeń kościoła – bo zwykle unikają jasnych i głośnych miejsc. Nie przeszkadza im natomiast dźwięk organów, śpiew wiernych czy odgłosy sprawowanej liturgii – mówi dr Grzegorz Hebda. Nietoperze latem lubią miejsca bardzo ciepłe, gdzie bywa ponad 40 stopni Celsjusza, suche i bez przeciągów. Tak jest przeważnie na strychach i wieżach kościelnych. Jeśli jeszcze mają spokój i przestrzeń, gdzie młode mogą uczyć się latać, to warunki są dla nich idealne. Zimą zwykle kryją się pod ziemią, gdzie jest chłodno i wilgotno, w piwnicach, sztolniach, choć czasem pozostają na poddaszach. Najchętniej zasiedlane, głównie ze względu na konstrukcję dachu, szczelność i specyficzny mikroklimat są stare kościoły, ale też nieużywane kaplice cmentarne i wiejskie, plebanie.

    «« | « | 1 | 2 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół