• facebook
  • rss
  • Tort, który smakuje idealnie

    Anna Kwaśnicka


    |

    Gość Opolski 32/2014

    dodane 07.08.2014 00:00

    Młodzież. – Po pierwszych rekolekcjach oazowych mocno zmieniło się moje życie. Zacząłem w codzienności dostrzegać Pana Boga – mówi Mikołaj Arasimski.


    Mikołaj, uczeń II klasy technikum, był jednym z 26 uczestników wakacyjnych rekolekcji oazowych, które ks. Dawid Górniak poprowadził w Ochotnicy Dolnej. Był to pierwszy stopień Oazy Nowego Życia prowadzącej do doświadczenia Bożej miłości i świadomego wybrania Jezusa na swego Pana i Zbawiciela. Kilkaset metrów dalej ks. Mariusz Drygier prowadził rekolekcje drugiego stopnia opierające się na wydarzeniach związanych z wyjściem Izraelitów z niewoli egipskiej. Góralskie domy, w których przez dwa wakacyjne tygodnie mieszkali opolscy oazowicze, to „Janczury” i „Szlaga”. Serdecznie przyjęci przez gospodarzy, w otoczeniu pasma Gorców, doświadczali żywego Kościoła.


    Lepiej niż 
na obozie


    Pobudka, kolejka do łazienki, jutrznia w kaplicy na poddaszu. Niektórzy, wystarczy, że otworzą drzwi swojego pokoju i zrobią kilka kroków, by znaleźć się w bezpośredniej bliskości tabernakulum. Później śniadanie i punkt za punktem intensywny program rekolekcyjny. Jest czas na modlitwę, codzienną Eucharystię w niecodziennym klimacie, np. pod jabłonką, na spotkania w grupach prowadzone przez animatorów, indywidualne rozmyślanie nad słowami z Pisma Świętego, czyli tzw. namiot spotkania. Jest też szkoła śpiewu i szkoła liturgii. Intensywny dzień kończy modlitwa i oczywiście kolejki do łazienki. Czy nie lepiej pojechać na kolonie albo obóz? Byłoby więcej czasu na zabawę, rekreację, leniuchowanie.
– Na pierwsze rekolekcje wybrałem się z sześcioma kolegami. Miały być to dla nas fajne wakacje. Oaza mnie wciągnęła, ale z naszej grupy tylko ja się ostałem w Ruchu Światło–Życie – opowiada Bartek Bajdak. A Mikołaj Arasimski dodaje: – W ubiegłym roku tydzień przed oazą kolega poprosił mnie, bym pojechał z nim na rekolekcje. To był dla mnie szok, że miałbym jechać gdzieś z księdzem i to na dwa tygodnie. Ale tamten czas zmienił moje życie. Zacząłem w codzienności dostrzegać Pana Boga, zobaczyłem na własne oczy, że Kościół nie jest nudny – zapewnia.
– Na rekolekcjach oazowych znacznie łatwiej znaleźć bratnią duszę – mówi Kacper Trela, który na oazie jest po raz czwarty. – To czas, w przepięknym otoczeniu gór, który zbliża do Pana Boga i pozwala poznać wspaniałych ludzi. Zawieram nowe znajomości, umacniam stare. Tu są ludzie, którzy podobnie myślą, wyznają te same wartości – podkreśla Kacper.


    To, co mają razem


    W częstej modlitwie, codziennej Mszy św. rozsmakowała się Justyna Knosala. – Przed rekolekcjami zaczęłam słabnąć w tych praktykach, ale chcę do nich powrócić. To mój pokarm i ufam, że czas rekolekcji mi w tym pomoże – podkreśla Justyna. Do Ruchu Światło–Życie trafiła niedawno. Zafascynowali ją znajomi z oazy. – Tworzyli mocno zżytą grupę ludzi. To mnie pociągnęło, bo chciałam spróbować odnaleźć wśród nich swoje miejsce – przyznaje.
– Formacja oazowa opiera się zarówno na całorocznych spotkaniach w małych grupach w parafiach, jak i na letnich rekolekcjach. Rekolekcje oazowe to czas, gdy we wspólnocie oderwanej od codziennej rzeczywistości, jesteśmy coraz bliżej Chrystusa. A jeśli jesteśmy coraz bliżej Niego, to On nas łączy – mówi Bożena Sękala OV, animatorka Ruchu Światło–Życie. – Nasza oaza, bez któregokolwiek z uczestników, nie byłaby tą samą oazą – podkreśla Kacper Trela. Podobnie odczuwają chyba wszyscy. – To jest właśnie wspólnota. Jedni wnoszą w nią talenty plastyczne, inni muzyczne, a jeszcze inni humor. Gdyby kogokolwiek zabrakło, nie byłoby tak samo – mówi animatorka Magdalena Jarocka-Bystrzycka, pokazując plakat, misternie przygotowany przez kilka dziewczyn specjalnie na Dzień Wspólnoty, kiedy wszystkie oazy odbywające się w jednym czasie w okolicach Krościenka najpierw spotykają się na meldunkach, a później na Eucharystii w Wieczerniku na Kopiej Górce.


    Pan i zbawiciel


    – Gdy człowiek stoi przez 15 minut pod prysznicem, to musi być umyty. Po 3 czy 5 minutach może się zdarzyć, że jest niedomyty, ale 15 minut to wystarczająco długo, by zmyć każdy brud. I tak się dzieje też przez 15 dni rekolekcji, wtedy z człowieka wyjdzie wszystko, podda się działaniu Pana Boga. Bo nie sposób ukrywać się przez tyle czasu, wciąż nosić maskę – tłumaczy Magdalena Jarocka-Bystrzycka.
– Rekolekcje oazowe pierwszego stopnia prowadzą do rozpoczęcia nowego życia z Chrystusem, do wyjścia ze swojego grobu – tłumaczy ks. Dawid Górniak. – Rozpoczynamy od głoszenia prawdy ewangelizacyjnej. Mówimy o Bożej miłości, uzmysławiamy sobie grzech, ukazujemy Chrystusa, który wyzwala nas z grzechu i prowadzimy ku podjęciu decyzji. Młody człowiek samodzielnie i odpowiedzialnie, bez rodziców, wybiera Jezusa jako tego, który kieruje wszystkimi przestrzeniami ludzkiego życia – wyjaśnia ks. Dawid Górniak.
– Po Mszy św. szliśmy w procesji ze świecami nad strumień. Tam uroczyście przyjęliśmy Jezusa jako Pana i Zbawiciela – opowiada Agnieszka Sałek. – To nie jest jednorazowy wybór, trzeba go ponawiać codziennie. Pan Jezus nigdy nie wchodzi na siłę, dlatego przyjmując Komunię św. powtarzam słowa „Panie Jezu, wejdź do mojego serca” – mówi Agnieszka.


    Z aniołem u boku


    Uczestnicy oazy mają od 15 do 18 lat. Są uśmiechnięci, tryskają humorem, bez oporów mówią o wierze, Kościele i Bogu. Na zakopiańskich Krupówkach uczestniczyli w akcji ewangelizacyjnej. – To było wspaniałe doświadczenie, niczym nie wymuszone. Chcieliśmy tam być, śpiewać, machać... Cieszę się, że ludzie nie odebrali nas jak bandy debili – uśmiecha się Agnieszka Sałek.
W czasie rekolekcji wzorem są dla nich animatorzy, wśród nich trzech kleryków: Jacek Pietruszka, Jakub Jasiński i Michał Kędra, dziewica konsekrowana Bożena Sękala, a także Magdalena Jarocka-Bystrzycka i Katarzyna Aleksandrowicz. – Na innych obozach nie ma takiej bliskości między kadrą a uczestnikami – podkreśla Justyna Knosala. – Tutaj animatorów możemy naśladować przy posiłkach, zabawie, na modlitwie. Oni są ludźmi, którzy mają w sercu Boga. To widać – tłumaczy Justyna.
– Jako animatorzy odpowiadamy za formację osobową uczestników rekolekcji. Dajemy świadectwo, prowadzimy do bezpośredniego spotkania z Panem Bogiem, w każdej chwili mamy być „dla” uczestników – mówi Jakub Jasiński. – Animator to taki anioł, który idzie krok szybciej. Jeśli żyje życiem Chrystusa, to rodzi to życie także w innych – podkreśla Bożena Sękala.
– Klamrą, która spina każdy dzień rekolekcji, jest modlitwa w gronie animatorów. Modlimy się wspólnie za dzieło rekolekcji zarówno przed jutrznią, nim uczestnicy przyjdą do kaplicy, jak i po wieczornej odprawie animatorskiej – opowiada Jacek Pietruszka, dodając, że jest też wiele czasu na modlitwę indywidualną.
– Rekolekcje oazowe są pewnym paradoksem. Łączą oazę i pustynię. Do dlatego, że przynoszą zarówno czas napełniania siebie, co dzieje się w oazie, jak i czas odkrywania prawdziwych pragnień, co jest możliwe tylko na pustyni – wyjaśnia Magdalena Jarocka-Bystrzycka. – Doświadczamy wspólnoty, jak i pustyni. To jak idealny tort. Ma różne warstwy, które w całości smakują dokładnie tak, jak powinny – dodaje.•

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół