• facebook
  • rss
  • A ostatnia dziesiątka...

    Karina Grytz-Jurkowska

    |

    Gość Opolski 37/2014

    dodane 11.09.2014 00:00

    Napis nad wejściem głosi „Któż jak Bóg”. Modlitwy do Stwórcy wznoszą się tu po polsku i morawsku.

    Obecny kościół w Borucinie od ponad stu lat gromadzi wiernych na modlitwie. Neogotycki, ceglany, trójnawowy, orientowany, ulokowany na planie krzyża jest właśnie odnawiany. Wnętrze wyremontowano w ubiegłym roku, obecnie trwają prace przy zewnętrznych murach.

    Od Jana do Augustyna

    Starania o kościół i o wydzielenie z krzanowickiej parafii prowadzone były od 1888 roku. Wcześniej w Borucinie istniały kaplice. Najstarsza, wybudowana w 1591 roku, pw. Jana Baptysty, przetrwała do 1775 r., oraz późniejsza, pw. św. Jana Chrzciciela, która stała do roku 1911 (po jej rozbiórce postawiono nową, pod tym samym wezwaniem). Budowę kościoła ukończono w 1906 r., a konsekracji świątyni dokonał 22 listopada 1908 r. abp Franz von Sales Bauer. Pierwszym proboszczem został ks. Josef Hlubek z Hlucina. Nowa parafia należała do 1923 r. do Czechosłowacji i dekanatu Hlucin, później zaś do dekanatu Kietrz. Prezbiterium zdobią piękne witraże ze św. Cyrylem i św. Metodym, a w ołtarzu głównym obrazem jest ten z postacią św. Augustyna zgłębiającego z małym chłopcem tajemnice Trójcy Świętej. Boczne ołtarze poświęcone są Niepokalanemu Sercu Maryi i Najświętszemu Sercu Pana Jezusa. Obecne w świątyni figury i obrazy poddano konserwacji jeszcze przed obchodami stulecia parafii. Szczególnym elementem wyposażenia tego kościoła są dzwony. W ciągu tych lat zmieniały się aż trzy razy, bowiem podczas działań wojennych były rekwirowane – podczas I wojny zdjęto dwa największe, a w 1941 r. te odlane ponownie i trzeci najstarszy. Dopiero trzeci komplet przetrwał do dziś. Dwa dzwony wymieniono na nowe, kupione w ubiegłym roku.

    „Morawścina” wciąż żywa

    Nowa parafia okazała się bardzo aktywna. Wkrótce powstały w niej: III Zakon św. Franciszka, bractwa szkaplerzne, różańcowe, św. Augustyna oraz wspólnoty stanowe – młodzieży męskiej, św. Teresy, Kongregacja Mariańska. Większość z nich nie przetrwała jednak w czasach powojennych. Obecnie w tej niewielkiej wspólnocie, liczącej niecały tysiąc osób, działają 4 róże różańcowe, apostolat Margaretek, a przy ołtarzu służą ministranci, ministrantki i pięciu szafarzy. Jest też dwóch kandydatów do Bractwa św. Józefa. – Od maja do października mamy nabożeństwa fatimskie, prowadzone w różnych językach, codziennie odmawiany jest Różaniec, przy czym jego ostatnia dziesiątka w gwarze morawskiej. Każdy dzień tygodnia poświęcamy opiece konkretnego orędownika: w poniedziałek modlimy się szczególnie do Ducha Świętego, w kolejne dni do św. Augustyna, św. Józefa, w sobotę do Matki Bożej. W czwartek o powołania, a w piątek jest nabożeństwo do Miłosierdzia Bożego przy ołtarzu zbudowanym za poprzedniego proboszcza – wymienia proboszcz ks. Andrzej Kałuża. W parafii tej żywe są wciąż tradycje morawskie i tzw. gwara laska, co, jak podkreśla kapłan, jest jej wielkim bogactwem. Za szczególnie piękne uznaje pieśni śpiewane przed pogrzebami podczas modlitw za zmarłych. O przetrwanie i rozwój lokalnej mowy dbają także szkoły. Co roku organizowany jest konkurs gwary laskiej, a np. w Wielkim Tygodniu kolejne pokolenie chłopców chodzi z klekotkami, tzw. kłapaczami, tragaczykami i robi bitwę na jajka, tzw. zapyrty.

    Na kolejne 100 lat

    Przy prowadzeniu inwestycji związanych z renowacją kościoła proboszcza wspiera aktywnie rada parafialna, działa też parafialny zespół Caritas. – Kościół to wizytówka parafii i obraz jej pobożności, więc staramy się o to dbać, żeby przetrwał kolejne 100 lat. Udało się już zrobić remont generalny wnętrza świątyni, położyć nowe instalacje, położyć dobrej jakości tynki krzemowe, odnowić ławki. Teraz na odnowienie elewacji pozyskaliśmy 305 tys. dotacji z Programu Rozwoju Obszarów Wiejskich. To wymaga dużo pracy i ofiarności mieszkańców, ale oni chętnie się włączają, nikt nie odmawia pomocy. Na przykład nowy płot powstał, bo rodziny z parafii fundowały poszczególne pola – upamiętnimy to specjalną tablicą. Pieniądze pozyskujemy też z różnych imprez parafialnych, od sponsorów – tłumaczy Jan Lach, członek rady parafialnej. Troską zarówno proboszcza, jak i wspólnot parafialnych są młodzi, ich przyszłość i aktywność w Kościele. – Na razie jest Msza św. dla młodzieży, chciałbym w przyszłości utworzyć dla nich jakąś grupę, np. pod patronatem św. Augustyna lub bł. Karoliny Kózkówny. W poprzedniej parafii, gdzie posługiwałem, sprowadziłem jej relikwie, może tu też się uda. A w przyszłym roku wybieramy się na pielgrzymkę śladami św. Augustyna, patrona naszej świątyni – planuje proboszcz.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół