• facebook
  • rss
  • Święci po sąsiedzku

    Karina Grytz-Jurkowska

    |

    Gość Opolski 44/2014

    dodane 30.10.2014 00:00

    Społeczność. Znani i unikalni wstawiennicy mają swoje miejsce w biedrzychowickiej parafii, a z ich postaciami wiążą się losy mieszkańców.

    Od wieków święci towarzyszą żyjącym na ziemi. Wierni przyzywali ich w trudnych chwilach i prosili o wstawiennictwo przed Stwórcą. W dowód wdzięczności bądź z chęci odczucia ich bliskości wznosili im kapliczki, przedstawiali w rzeźbach i na obrazach. Jednak mieszkańcy parafii Wniebowzięcia NMP w Biedrzychowicach upodobali sobie świętych szczególnie. – Większych, murowanych, zamykanych kapliczek mamy w Biedrzychowicach trzy – u rodzin Tunkel, Lerch i Barysz.

    Tyle samo jest w Starych Kotkowicach, przy posesjach rodzin Kampa i Dembczak oraz niemal naprzeciw kościoła. Czwarta została, niestety, rozebrana. Najstarsze z nich pochodzą z XVIII w., choć niektóre na skutek samodzielnych przeróbek i odnawiania utraciły część cech pierwotnego stylu. Ale trzeba powiedzieć, że ludzie bardzo dbają o nie i ich otoczenie. Cieszy też, że powstają również nowe – opowiada pochodzący z biedrzychowickiej parafii ks. Franciszek Lerch, który przygotowuje publikację na temat tych obiektów sakralnych. Poza tymi dużymi są liczne mniejsze, przydomowe kapliczki i prawie 30 krzyży. Te duże od lat były wykorzystywane podczas procesji w Boże Ciało. Kiedy „opiekunowie” kapliczek umrą bądź wyjadą z kraju, ich obowiązki przejmuje ktoś z rodziny. – Mam teraz 80 lat, ale starsza sąsiadka wspominała mi lata temu, że na początku XX w. co drugi dzień odbywały się tu nabożeństwa majowe, Różaniec. Mówiła, że jako dzieci chętnie w nich uczestniczyły, obsiadając skraj drogi i trawnik na składanych krzesełkach– opowiada Gertruda Tunkel. Ona, a teraz jej syn Norbert i wnuk Kamil doglądają „swojego” Nepomucena. – Nasza rodzina mieszka tu od pokoleń, od 300 lat jest tu to samo nazwisko. Tę kapliczkę pewnie zbudowali nasi przodkowie, a my dbamy, by ich dzieło przetrwało – dodaje Norbert Tunkel. Drugiej i trzeciej patronuje Matka Boska. W kotkowickiej kapliczce u Dembczaków stoi dziś św. Anna, w sąsiedniej czczone jest Najświętsze Serce Pana Jezusa, a przy kościele św. Jan Nepomucen.

    Plejada wstawienników

    Gdyby zrobić na podstawie liczebności kapliczek ranking popularności świętych, jego niekwestionowaną zwyciężczynią zostałaby Maryja. Jej figurki są we wnękach jednej trzeciej domów, we wnękach przy krzyżach, w osobnych kapliczkach ogrodowych i na obrazach w większych kaplicach. – Zwłaszcza w starszych budynkach było normą, że w ścianie szczytowej jest miejsce na figurkę Maryi, Serca Jezusowego. Tak jest i teraz, choć częściej spotyka się kapliczki wolnostojące, np. z kamieni w ogrodzie – opowiada Tomasz Pohl, sołtys Starych Kotkowic. – Wyjątkowo często Maryja występuje tu Matka Boża ubogich z objawień w belgijskiej wiosce Banneux. Stamtąd sprowadził jej figurę i rozpropagował jej kult nasz poprzedni proboszcz ks. Joachim Dembończyk – dodaje. Później prym wiodą św. Jan Nepomucen, popularny przy czeskim pograniczu, i św. Urban, patron rolników. Towarzyszy mu św. Marek, bo w jego wspomnienie wierni też chodzą z procesją na pola. Patrona rolników, a dokładniej oraczy postanowił uczcić kilkanaście lat temu Henryk Hyla z Biedrzychowic, obecnie nieprowadzący już gospodarstwa. – Od dawna chcieliśmy w tym miejscu zbudować kapliczkę. A że mąż podczas bierzmowania otrzymał imię Izydor, więc na kamiennej tablicy pojawiła się scena, na której św. Izydor się modli, a za pługiem pracuje anioł – mówi jego żona, Maria Hyla. Nowoczesna i ciągle ukwiecona konstrukcja stanęła za najstarszym w wiosce krzyżem z 1888 r. Nie każdy mieszkaniec wie jednak, że jest on wotum wdzięczności wzniesionym przez syna, któremu udało się odzyskać 12 ha ziemi przegranych przez ojca w karty. Ciąg kapliczek uzupełnia ta poświęcona Panu Jezusowi, wybudowana w 2007 r. przy gospodarstwie Alberta Gabora.

    Od Barbórki do Eduarda z Anglii

    W Kotkowicach może dziwić figura św. Barbary z 1810 roku przy jednej posesji, choć jest tam kościół pod jej wezwaniem. Jednak gdy kapliczka była wznoszona przez rodzinę pracującą na „czarnym Śląsku”, to ówczesna świątynia miała za patrona św. Jerzego. Są jednak unikaty, które zaskakują. Skąd tuż przy linii kolejowej na skraju Starych Kotkowic wzięła się mała kapliczka podobna do stacji drogi krzyżowej na słupku pod wezwaniem św. Edwarda Wyznawcy, króla Anglii? Ks. Lerch wiąże jej powstanie z rodem Oppersdorffów z Głogówka. W drugiej połowie XIX lub na początku XX wieku, kiedy mogła powstać, żył Edward, IX Ordynat na Głogówku, to imię nosił też jego syn Hans Edward i prawnuk. – Oni mogli znać życiorys tego świętego, bo przecież wówczas mało kto potrafił czytać, a tym bardziej mógł znać tę postać. W jednej z książek znalazłem opis, że któryś z tych Oppersdorffów był obwożony po swoich włościach tu, w Kotkowicach, i przed linią kolejową spłoszyły im się konie, wpadły pod pociąg, ale zarówno pan, jak i zarządca przeżyli. Może wówczas hrabia postanowił podziękować swojemu patronowi... – rozważa kapłan. – Tą kapliczką zawsze opiekował się sołtys wsi, czyli ja i moi poprzednicy. Jednak teraz do jej renowacji przyczynili się Ośrodek Hodowli Zarodowej, na którego terenie jest ta kapliczka, i franciszkanie z Głogówka. To rzeczywiście rzadki święty – myśleliśmy więc, że kapliczkę może wznieśli pracownicy budujący kolej na pamiątkę jakiegoś wypadku albo Edward, kołodziej, który całe lata się tym opiekował – tłumaczy Tomasz Pohl.

    Splecione z losem ludzi

    Każda kapliczka czy krzyż to osobna ludzka historia. Jedne stawiane są jako dziękczynienie, inne są prośbą o błogosławieństwo w rodzinie lub lokalnej społeczności. Tradycyjnie popularnością cieszą się patroni rolników. W Biedrzychowicach od strony Zwiastowic jest wiekowy słup z obrazami św. Marka, św. Urbana i ukrzyżowaniem Chrystusa. Ludzie chodzą tam z procesją w Dni Krzyżowe. W Kotkowicach na skraju wsi i pól na podobnym cokole, będącym jedną z najstarszych kapliczek, umieszczono Matkę Bożą. Podczas remontu z drugiej strony utworzono drugą wnękę i teraz zabudowań strzeże Maryja, a upraw „dogląda” św. Urban. W Biedrzychowicach na początku wsi dwaj bracia wybudowali Matce Bożej małą grotę w ogrodzie za powrót do zdrowia matki, a w Kotkowicach wśród pól stoi krzyż wdzięczności za zatrzymanie zarazy. Na położonym nieco bliżej filarze z czterema wnękami, przy polu rodziny Kampa, na ścianie od strony Głogówka widniała niepełna data16_8 r. – Przekazy starszych mieszkańców wskazują, że został on wybudowany jako wotum dziękczynne po jakiejś długiej wojnie, po której wybuchła epidemia. Prawdopodobnie więc chodzi o wojnę trzydziestoletnią, która zakończyła się w 1648 r. – przypuszcza ks. Lerch. Z kapliczką tą wiążą się też dzieje rodziny. W 1962 r. Edmund Włodarz, wujek obecnej właścicielki tego gruntu, będący w Zgromadzeniu Wincentego à Paulo, zamówił w klasztorze w Płocku obrazki 4 ewangelistów na deskach i zabezpieczone wstawił do wnęk. Co było w nich wcześniej, nie wiadomo. Niestety, dwie szyby zostały rozbite i drewno zmurszało. Niedawno więc wyciągnięto i zabezpieczono pozostałe wizerunki i wstawiono reprodukcje witraży przedstawiających św. Marka, Mateusza, Łukasza i Jana. – Dawniej ufundowanie kapliczki, zwłaszcza większej, było wyrazem statusu społecznego. Jednak poprzez to zamożniejsi mieszkańcy robili coś dla całej społeczności, bo potem służyło to wszystkim, a kult danego świętego był pielęgnowany. Motywacją były też prośby o wstawiennictwo w różnych intencjach, ślubowania albo wdzięczność za opiekę. I tak jest do dziś – podsumowuje ks. Franciszek Lerch.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół