• facebook
  • rss
  • Zobacz, dotknij. Idź!

    Anna Kwaśnicka

    |

    Gość Opolski 02/2015

    dodane 08.01.2015 00:00

    Peregrynacja. – Ten krzyż dotknął nas bardziej, niż my dotknęliśmy jego – podkreśla ks. Łukasz Knieć, diecezjalny koordynator przygotowań do Światowych Dni Młodzieży.

    Trzy tygodnie bez jednego dnia trwała w diecezji opolskiej peregrynacja symboli Światowych Dni Młodzieży: krzyża Roku Świętego i ikony Matki Bożej Wybawicielki Ludu Rzymskiego. Oba znaki zostały podarowane młodzieży całego świata przez św. Jana Pawła II i od lat przekazywane są z kraju do kraju w nieustającej pielgrzymce.

    – Już sam wygląd tego prostego krzyża, noszącego zadrapania, szramy, które są efektem podróżowania, w piękny sposób odnosi się do tego, co dzieje się w sercach wielu młodych ludzi. Myślę też, że ten krzyż w zamyśle św. Jana Pawła II miał budzić w młodych sercach pragnienie głębszego doświadczenia wiary i dzielenia się tą wiarą. Tak się dzieje w każdym zakątku świata, również w naszej diecezji – mówi ks. Jarosław Staniszewski.

    Przejechał diecezję wzdłuż i wszerz

    Peregrynacja rozpoczęła się w niedzielę 14 grudnia na Biskupiej Kopie, gdzie opolska młodzież przejęła symbole od młodzieży czeskiej, a zakończyła w sobotę 3 stycznia w Raciborzu. W tym czasie krzyż podróżował przez całą diecezję. Był w kościołach m.in. w Prudniku, Głubczycach, Kędzierzynie-Koźlu czy Strzelcach Opolskich. Towarzyszył Opolskiemu Spotkaniu Młodych, czyli rekolekcjom dla uczniów szkół ponadgimnazjalnych Opola, w których wzięło udział kilka tysięcy nastolatków, a także największej w regionie Wigilii dla potrzebujących czy 16. Opolskiemu Kolędowaniu na kilka tysięcy głosów. Był świadkiem uroczystego zakończenia Roku Rodziny, a z ponad setką wolontariuszy ŚDM witał Nowy Rok w kościele seminaryjnym.

    – Wiedziałem w każdym momencie, gdzie akurat jest krzyż, ale nie widziałem tego, co się w tych miejscach dzieje. Kiedy uczestniczyłem w peregrynacji w Oleśnie i widziałem tłumy osób spontanicznie adorujących krzyż, pomyślałem sobie, że to wielka szkoda, że nie mogłem być wszędzie. Myślę, że to byłaby niesamowita pielgrzymka – mówi ks. Łukasz Knieć, który czuwał nad przebiegiem peregrynacji.

    W kościołach, klasztorach i w lesie

    A działo się wiele. W niejednym miejscu ustawiały się długie kolejki tych, którzy chcieli choć na chwilę dotknąć krzyża i ikony. – Mocno przeżyłem czuwanie w Głogówku, gdzie byłem zaproszony z konferencją. Parafia przygotowała się do tego 3-godzinnego spotkania. Piękna świątynia została nastrojowo oświetlona, grały 2 zespoły muzyczne, ale przede wszystkim byłem poruszony tym, w jaki sposób młodzi się modlili, przyjmowali krzyż, śpiewali Panu Bogu. Do krzyża podchodziły też całe rodziny – opowiada ks. Jarosław Staniszewski.

    W diecezji odbywały się wieczory uwielbienia, odprawiane były nabożeństwa na ulicach miast. Chyba najdłuższą procesją z krzyżem było przejście z Lipna do kościoła parafialnego w Niemodlinie. Ta nastrojowa procesja, która przeszła przez zimowy las po zmroku, a także ulicami Niemodlina, zgromadziła ok. 70 osób. W pierwszej części drogi, tej leśnej, odprawiona została Droga Światła, którą poprowadził ks. Krzysztof Bytomski, a w drugiej części, już na ulicach Niemodlina, odmawiany był Różaniec. W ten przedostatni grudniowy wieczór 10-stopniowy mróz nie przestraszył ani młodzieży, ani starszych. – Taka forma przyjęcia znaków Światowych Dni Młodzieży dodaje podniosłości temu wydarzeniu – mówiła pani Alicja z Niemodlina. – Jestem tutaj, bo to jedyna okazja, by być tak blisko krzyża ŚDM. Wcześniej nigdy go nie widziałam na żywo – podkreślała pani Maria.

    To krzyż młodych

    – Kiedy u siebie, w Oleśnie, patrzyłam na znajomych, jak modlili się przy krzyżu, byłam poruszona. To wydarzenie nie do opisania. Sama byłam tak uduchowiona, że nie potrafię tego do dziś opowiedzieć. W czasie adoracji nie położyłam tak jak inni jednej ręki na krzyżu, po prostu nie mogłam się powstrzymać i cała się do niego przytuliłam – opowiada Monika Chrzanowska.

    – W Raciborzu mieliśmy rekolekcje szkolne dla młodzieży ponadgimnazjalnej ze znakami ŚDM. Pozytywnie zaskoczyło mnie, że aż tylu nas przyszło. Marzyłam o tym, by dotknąć tego krzyża, a okazało się, że jako liderka ŚDM będę go też wnosić. To było wielkie przeżycie – opowiada Marzena Szot z Pietrowic Wielkich. – Kiedy w mojej parafii w Otmuchowie odbywała się peregrynacja, miałam okazję odebrać symbole z Góry św. Anny i podróżować z nimi. To było niesamowite wrażenie, jechać w samochodzie razem z krzyżem i ikoną, które nam, młodzieży, przekazał nasz papież rodak – mówi Asia Cholewa.

    – Pierwszy raz dotknąłem tego krzyża, gdy odbieraliśmy go od Czechów na Biskupiej Kopie. To było wydarzenie, które przyniosło mi mnóstwo radości i dało do myślenia. Przecież ten krzyż od wielu lat wędruje i młodzież zawsze jest przy nim. Dotykałem krzyża, którego przede mną dotykała niezliczona liczba ludzi – podkreśla Dawid Macha z parafii w Malni.

    – Krzyż był u nas, w Kluczborku. Przed tym czuwaniem wszyscy nam wpajali, że to takie wyjątkowe, żebyśmy się dobrze muzycznie przygotowali. Więc wzięliśmy to sobie do serca. Wprawdzie przed samą peregrynacją wydawało nam się, że nic nie umiemy, ale poszło bardzo dobrze. To była wspaniała adoracja – opowiada Szymon Grahl, który gra w zespole muzycznym.

    – Na Plus Prologu, gdy w czasie wieczoru uwielbienia podawaliśmy sobie krzyż nad głowami, niezwykła była chwila oczekiwania, kiedy my będziemy mogły go dotknąć, kiedy do nas dojdzie – opowiadają Ania Świerc i Karolina Kawałko z parafii św. Jacka w Opolu, podkreślając, że ten krzyż jest dla nich wyjątkowy, bo jest krzyżem młodzieży.

    Dotknięci Bożym Miłosierdziem

    Symbole Światowych Dni Młodzieży były nie tylko w parafiach, nie tylko towarzyszyły rozmaitym diecezjalnym spotkaniom, np. pielgrzymce rodzin migrantów zarobkowych w Jemielnicy, ale także nawiedziły więzienie, szpitale, Dom Złotej Jesieni czy Dom Dziecka. W Opolu peregrynacji krzyża w szpitalach i więzieniu towarzyszył ks. Łukasz Knosala. – Kapelan więzienny ks. Tadeusz Słocki przez ponad miesiąc przygotowywał osadzonych do spotkania z symbolami Światowych Dni Młodzieży. Opowiadał o tych znakach, a także nauczył więźniów Koronki do Miłosierdzia Bożego. Chcieliśmy, aby każdy z nich mógł dotknąć krzyża i adorować go – wyjaśnia ks. Łukasz Knosala. To się wydarzyło, bo wraz z księżmi wikarymi z katedry, s. Agnieszką, gitarzystą Mirkiem i stałą wolontariuszką wnosili krzyż na każdy oddział. – Stawialiśmy krzyż, więźniowie, którzy mogli i którzy chcieli, byli wyprowadzani na korytarz. Wspólnie odmawialiśmy Koronkę do Bożego Miłosierdzia. Księża podchodzili pod wszystkie cele i błogosławili je. To było dla osadzonych mocne doświadczenie – opowiada ks. Knosala, podkreślając, że niesamowite było to, jak więźniowie zaangażowali się w to wydarzenie, na nowo odkrywali Boże miłosierdzie, modlili się również za tych, którzy uważają, że już nawet na błogosławieństwo nie zasługują.

    Co dalej?

    „Zobacz, dotknij. Idź!” – tak brzmi hasło przewodnie zakończonej peregrynacji. To były intensywne trzy tygodnie, pełne wzruszeń. Nie brakowało też smutnych momentów. – Niejako cieniem na peregrynację rzuciło się zachowanie części młodzieży w czasie rekolekcji w Opolu. Podczas gdy jedni adorowali krzyż, ze łzami w oczach przeżywali miłość Pana, która objawia się w krzyżu, inni ostentacyjnie wychodzili. To nam pokazuje, jaka jest niwa Pańska. Wiele jest do zrobienia, by otworzyć na miłość Pana Boga tych, którzy tej miłości nie widzą – mówi bp Andrzej Czaja. – Z kolei byłem zauroczony i zbudowany postawą wielu młodych ludzi i całych rodzin, którzy w tak wielu miejscach podchodzili pod krzyż z wielkim przejęciem. Odnawiali przymierze z Bogiem, z całą ufnością powierzając się ukrzyżowanemu i zmartwychwstałemu Panu – podkreśla biskup opolski.

    Również ks. Łukaszowi Knieciowi mocno zapisała się w pamięci scena z Opolskiego Spotkania Młodych, gdy podczas uroczystego wnoszenia krzyża kilkoro uczniów kombinowało, jak zwiać ze spotkania. I uciekli, przechodząc tuż obok krzyża, nawet na niego nie patrząc. – Dotknięcie krzyża, i tak staram się to przeżywać, jest dotknięciem Bożej rzeczywistości.

    Dotknąć tego krzyża, to dotknąć Pana Jezusa, być ogarniętym Nim. Taki cel postawialiśmy peregrynacji, i jak patrzę na wielu młodych, to widzę, że tak się dzieje – uśmiecha się ks. Łukasz Knieć. – Przygotowanie do Światowych Dni Młodzieży polega na spotykaniu Pana Jezusa ciągle na nowo i poznawaniu Go coraz bardziej. Chodzi o to, by realizować zadanie Kościoła, tworząc okazje do spotkania Pana Jezusa i młodych ludzi. I to się będzie działo dalej do ŚDM, w czasie ŚDM i po ŚDM.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół