• facebook
  • rss
  • Mam tę moc

    Anna Kwaśnicka

    |

    Gość Opolski 05/2015

    dodane 29.01.2015 00:00

    – Wyobrażałam sobie zimny ciemny klasztor. Nic z tych rzeczy. Jest super! – mówi Waleria, gimnazjalistka, która na zimowe rekolekcje przyjechała po raz pierwszy.

    W Winowie, w cieniu sanktuarium Matki Bożej Trzykroć Przedziwnej, turnusy rekolekcyjne dla dziewcząt odbywają się od lat, zwłaszcza w wakacje. – Podczas ferii zimowych jeździłyśmy z dziewczętami do Miedoni. Tym razem po raz drugi spotykamy się w Winowie – opowiada s. Stella Kalicińska.

    – W nasz charyzmat wpisane jest wychowywanie młodych dziewcząt, dlatego organizujemy rekolekcje, na których konferencje formacyjne i modlitwa przeplatają się z budowaniem wspólnoty, zajęciami artystycznymi i pogodnymi wieczorami – mówi s. Renata Kurc. I podkreśla: – Chcemy, by były wartościowymi dziewczynami, na wzór Matki Bożej.

    I dzieci głoszą Ewangelię

    – Mamy spotkania w grupach, na których siostry opowiadają nam np. o wierze albo odwadze. To nie są trudne tematy, bo siostry tak to robią, że wszystko można zrozumieć – uśmiecha się Zosia Dziuba, piątoklasistka z Chróścic. – Jest mnóstwo ciekawych opowiadań, czasem coś rysujemy, czasem piszemy – uściśla Asia Smuszowicz. Tematykę spotkań formacyjnych siostry oparły na haśle trwającego roku duszpasterskiego: „Nawracajcie się i wierzcie w Ewangelię”. – Tytuł tych rekolekcji brzmi „Mam tę moc, by głosić Ewangelię”, a każdemu z pięciu dni przypisałyśmy temat. Zaczęłyśmy od wiary, mówiąc o tym, jak wiarę dziecka, otrzymaną na chrzcie i rozwijaną przez rodziców, przełożyć na życie dorastającej dziewczyny, by będąc nastolatką nie wstydzić się swojej wiary. Przecież często w szkole jest tak, że wokół wszyscy są katolikami, ale na tematy religijne porozmawiać nie można – opowiada s. Renata. – Kiedy mówiłyśmy o radości, zastanawiałyśmy się, czym możemy sprawić radość tym, których kochamy: rodzicom i Panu Bogu – przypomina Teresa Jamka, która do Winowa przyjechała ze swoją starszą siostrą Weroniką.

    W domu byłoby nudno

    Każdy dzień rekolekcji jest trochę inny, ale każdego dnia dziewczyny nakrywają do stołu, zmywają po posiłkach, dbają o porządek. – W domu też pomagam w kuchni, więc to nic nowego – zapewnia Natalia Giza. – Czasem rodzice do mnie dzwonią i pytają, co ja takiego robię, że po powrocie dzieci tak chętnie garną się do prac domowych – uśmiecha się s. Renata. Ale dbanie o porządek to tylko drobna część tego, co się dzieje. Przede wszystkim jest codzienna Msza św. i wspólne modlitwy. Są też pogodne wieczory. – Oglądałyśmy fajny film „Szkoła bez nazwy” – opowiada Zosia. Była karnawałowa zabawa, był też wieczór talentów, na który dziewczyny przygotowały własne programy. Była też wycieczka do Opola, gdzie m.in. zwiedzały diecezjalną drukarnię i mogły zobaczyć, jak dużo osób pracuje nad wyprodukowaniem jednej książki. – Gdybym nie przyjechała do Winowa, to nudziłabym się w domu –szczerze puentuje Manuela Makiola.

    To są perełki

    Często jest tak, że jedna dziewczynka namawia do przyjazdu swoje koleżanki. Czasem to rodzice wzajemnie sobie polecają spotkania u sióstr. – Rodzice nieraz pytają, jakie atrakcje przewidujemy dla dzieci. A u nas wielkich atrakcji nie ma. Możemy pójść do sanktuarium czy na cmentarz, by pomodlić się przy grobie bł. Alojzego Ligudy. Raz jedziemy do Opola. Niemniej ci rodzice, którzy szukają wartościowych propozycji dla swoich dzieci, kierują się nie tylko atrakcyjnością miejsca i planu – podkreśla s. Renata, której w prowadzeniu rekolekcji pomagały s. Stella i s. Felicja. – To już nie te czasy, że w jednym roku odbywały się po 3 turnusy, w których uczestniczyło 60 dziewcząt. Obecnie przyjeżdża ich mniej, ale są to dziewczyny, które więcej dostrzegają, które chcą więcej. To są perełki – zauważa s. Renata.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół