• facebook
  • rss
  • Na weselu bez geszynku

    kgj

    dodane 13.04.2015 17:20

    Opis stroju śląskiego noszonego przez recytatorkę, prezentacja ryczki, czyli wielofunkcyjnego stołeczka, przyśpiewki pełne symboli - to tylko część atrakcji w Izbicku.

    Jak się bawić, to się bawić - w tan poszli starsi i młodzi, a chwilami nawet publiczność   Jak się bawić, to się bawić - w tan poszli starsi i młodzi, a chwilami nawet publiczność Karina Grytz-Jurkowska /Foto Gość - Byliście kiedyś na weselu bez prezentu? Nie? A dziś ma pan okazję napić się, pojeść, potańcować i wszystko bez „geszynku”! Zadzwońcie do innych, niech też przyjdą! - zapraszała widzów Renata Krawczyk, prowadząca w niedzielę 12 kwietnia Izbicki Jarmark Folklorystyczny. Mowa była o inscenizacji „Wesela Opolskiego” z końca XIX w., w wykonaniu Zespołu Pieśni i Tańca „Komes” z Kędzierzyna-Koźla.

    A rzeczywiście na scenie działo się wiele. Jarmark, organizowany po raz trzeci, tym razem pod hasłem: „W tradycji siła i moc zaklęta”, był zwieńczeniem organizowanego po raz 22. konkursu „Śląskie Beranie”.

    Monologów zaprezentowanych przez laureatów, przeplatanych występami wokalno-tanecznymi, słuchano z zainteresowaniem. A była to tylko próbka tego, co słyszało jury w piątek. Kto zwyciężył w tym roku, za jaką opowieść otrzymał wyróżnienie i jak oceniało występy jury, podajemy na następnej stronie.

    Jak to na jarmarku - koronkowych serwet, haftowanych obrazków i innego rękodzieła nie brakło   Jak to na jarmarku - koronkowych serwet, haftowanych obrazków i innego rękodzieła nie brakło Karina Grytz-Jurkowska /Foto Gość To święto śląskiej tradycji bardzo cenią sobie przyjezdni i mieszkańcy.

    - Bardzo fajna impreza, piękne popołudnie, ciekawe występy. Każdego roku tu przyjeżdżam, rok temu razem z zespołem z Krośnicy śpiewałyśmy, dziś jako widzowie. Piękne, że ta gwara tu przetrwała, bo dziś coraz więcej z dziećmi się mówi, a tu można „po naszymu” porozprowiać, pogołdać, poklachać. O ileż więcej jest słów określających to w naszej mowie! - mówi Krystyna Richter z Krośnicy.

    Była to też świetna okazja, by wzbogacić się o nowy koszyczek z wikliny, drewniane przybory kuchenne i zabawki dla dzieci, dziergane pluszaki i serwetki czy haftowane obrazy, ale też by popróbować śląskich wypieków i kiełbas.

    Imprezie patronował „Gość Opolski”. O „Śląskim Beraniu” i Jarmarku Folklorystycznym czytaj też w wydaniu papierowym „Gościa Opolskiego” nr 16 (na 19 kwietnia).

     

    «« | « | 1 | 2 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    Komentowanie dostępne jest tylko dla .

    Reklama

    Zapisane na później

    Pobieranie listy

    Reklama

    przewiń w dół