• facebook
  • rss
  • Pascha braci wschodnich

    Andrzej Kerner

    |

    Gość Opolski 17/2015

    dodane 23.04.2015 00:00

    Ekumenia. Jak opolscy prawosławni świętowali zmartwychwstanie Chrystusa?

    Trwające od pierwszych wieków spory o datę Wielkanocy i ich skutek (czyli zazwyczaj różne daty świąt na chrześcijańskim Wschodzie i Zachodzie) mają przynajmniej jeden plus. Katolik rzymski może cieszyć się ze zmartwychwstania także u prawosławnych (i na odwrót). Nie odbywa się to oczywiście bez pewnego duchowego kłopotu: jak drugi raz przeżywać zmartwychwstanie Chrystusa w odstępie – jak w tym roku – jednego tygodnia? Nie całkiem wolny od tej rozterki wszedłem jednak do kędzierzyńskiej cerkiewki na nocne nabożeństwo i jutrznię paschalną. Po raz pierwszy jedyna wspólnota prawosławna w naszym województwie świętowała Wielkanoc w swojej nowej i świeżo poświęconej świątyni. Cerkiew urządzona w dawnym domu mieszkalnym stoi nie tylko przy tej samej ulicy, co mój kościół parafialny pw. św. Mikołaja, ale dzieli je odległość ledwie 75 kroków.

    I co więcej powiedzieć?

    Celebracja nocy zmartwychwstania rozpoczęła się niecałą godzinę przed północą 11 kwietnia. Było to nabożeństwo „Połunośćnicy”, które kończy się odniesieniem płaszczenicy na ołtarz. Płaszczenica jest to symboliczny całun, materia z obrazem zmarłego Chrystusa, położona na specjalnym stoliku w centrum cerkwi. Odpowiednik naszego grobu Pańskiego. Wchodzący do cerkwi zapalają świeczki i ustawiają na świecznikach. Całują płaszczenicę, na której położony jest ozdobny Ewangeliarz. Zza ikonostasu (ścianki z ikonami oddzielającej nawę wiernych od ołtarza i prezbiterium) dobiega ściszony głos recytującego modlitwy czy też czytającego Dzieje Apostolskie ks. mitrata Stanisława Stracha, tutejszego proboszcza – znawcy, miłośnika i tłumacza języka staro-cerkiewno-słowiańskiego. Wierni z wolna schodzą się, a raczej zjeżdżają z różnych stron Opolszczyzny i Raciborza. W sumie będzie ich około 40: Ukraińcy, Białorusini, Polacy, Rosjanie i Mołdawianie. Witam się ze starostą parafii Włodzimierzem Jaroszukiem, kupuję świeczuszkę, pytam, czy mogę zostać na nabożeństwie wielkanocnym. Oczywiście, a jakżeby nie, witamy, odpowiada pan Włodzimierz, inicjator budowy cerkwi w Kędzierzynie-Koźlu. W drzwiach pojawia się ks. Łukasz Libowski, wikariusz mojej parafii, i na pytanie, dlaczego przyszedł, odpowiada lekkim zdziwieniem: świętować Paschę z prawosławnymi! Chyba nie wie, że jego zdziwienie leczy mnie z niepewności, czy nie jestem jakimś ekumenicznym pomyleńcem. W najgorszym wypadku jest nas tu dwóch. Ekipa telewizyjna nagabuje panią Marię, imigrantkę z Ukrainy, pytaniem o znaczenie świąt dla prawosławnych. Ona się broni: – Chrystus zmartwychwstał – i co więcej powiedzieć!? Nabożeństwo pożegnania płaszczenicy trwa trzy kwadranse. Zbliża się północ.

    «« | « | 1 | 2 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół