• facebook
  • rss
  • Mocna wspólnota

    Andrzej Kerner

    |

    Gość Opolski 41/2015

    dodane 08.10.2015 00:00

    Mieszkańcy o prawo do swojej parafii starali się z wielką determinacją.

    Kiedy w II połowie XIX wieku wybudowali kaplicę-kościółek (był o połowę mniejszy niż obecny), chcieli, żeby proboszcz parafii Piszcz – do której należał Bolesław – przyjeżdżał co niedzielę odprawić Mszę Świętą. Proboszcz skory do tego nie był. Więc poprosili proboszcza o powołanie zarządu kaplicy w Bolesławiu, który mógłby decydować lub przynajmniej zabierać głos m.in. w tej sprawie. Proboszcz na to też się nie zgodził. Oddali więc sprawę do sądu w Raciborzu. Przegrali. – Byli jednak zdeterminowani. Odwołali się i wzięli adwokata, który był Żydem. I ten żydowski adwokat wygrał im sprawę powołania zarządu kaplicy! Odtąd proboszcz z Piszcza musiał się bardziej z Bolesławiem liczyć, a duszpasterstwo tutaj stało się bardziej systematyczne – opowiada ks. Henryk Wycisk, proboszcz parafii św. Jadwigi Śl. w Bolesławiu (dekanat Tworków).

    Wspólnota z 550 ludzi

    Kiedy mieli już swój kościół, częstsze w nim Msze św. i nabożeństwa, zapragnęli mieć u siebie księdza na stałe i swoją parafię. Potrzebna była zgoda władz świeckiej i kościelnej. Książę Karol Lichnowsky z Krzyżanowic, patron parafii w Piszczu, taką zgodę wydał w lipcu 1914 roku. Natomiast arcybiskup Ołomuńca zapytał, ilu mieszkańców liczy Bolesław. Odpowiedź brzmiała: 550. Kardynał obawiał się, że tak mała wspólnota nie będzie w stanie utrzymać własnego proboszcza. Postawił więc warunek: załatwcie pole i wybudujcie plebanię. – Uzbierali 8 ha pola i wybudowali plebanię – najpiękniejszy chyba budynek w okolicy, taki mały dworek. Kardynał „skapitulował” – mówi ks. Henryk Wycisk, piąty proboszcz w Bolesławiu. Parafia została erygowana 21 lipca 1915 r. przez ówczesnego arcybiskupa Ołomuńca, rok później na urząd proboszcza został wprowadzony ks. Herman Hein. Ksiądz Hein był duszpasterzem w Bolesławiu przez 37 lat, do 1953 roku. Po nim proboszczami byli: ks. Brunon Wollik, ks. Jan Gabryś, ks. Tadeusz Bęś, a od roku 2000 ks. Henryk Wycisk. – Dzisiaj parafia liczy 440 wiernych. Brakuje średniego pokolenia, to efekt emigracji zarobkowej. Ale dzięki Bogu dzieci jest na tyle, że nie zamknięto nam szkoły – mówi ks. Wycisk. Szkoła jest trzyklasowa, liczy 17 uczniów, wraz z przedszkolem i świetlicą odgrywa ważną rolę w życiu społeczności. Mieszkańcy Bolesławia zachowali charakter i mocne poczucie wspólnoty swoich przodków. – Potrafią się zgrać, a jak coś postanowią, to przeprowadzą. To, co gdzie indziej jest niemożliwe, u nas możliwe jest. Z tego Bolesław słynie – podkreśla ksiądz proboszcz, wyliczając liczne przykłady spotkań oraz imprez kulturalno-rekreacyjnych, na które przyjeżdżają chętnie także goście z okolicy, np. „Kartofelfest”, nocne zawody strażackie czy „Biesiady śląskie”.

    Zależy mi na Eucharystii

    – W tak zwartej społeczności silny był i jest tradycjonalizm. Ale widzę coraz więcej ludzi, dla których religia jest nie tylko tradycją, życiem parafialnym przeżywanym „siłą rozpędu”, ale także religią z własnego wyboru, przeżywaniem osobistej więzi z Panem Jezusem, który żyje i umie zaistnieć w życiu człowieka – zauważa ks. Henryk Wycisk.

    «« | « | 1 | 2 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół