• facebook
  • rss
  • U sióstr jak w domu

    ana

    dodane 12.10.2015 08:40

    W Krzyżanowicach, u franciszkanek, dziewczyny uczyły się tańców religijnych, by nimi się modlić.

    „To miejsce, do którego chętnie wracam” – tak o klasztorze Sióstr Franciszkanek Maryi Nieustającej Pomocy w Krzyżanowicach mówią zarówno gimnazjalistki, jak i studentki. Niektóre z nich przez wiele lat kilka razy w roku przyjeżdżają do sióstr na weekendowe dni skupienia czy na tygodniowe rekolekcje. Nawet mając do pokonania 150 kilometrów, twierdzą, że warto.

    – Pierwszy raz przyjechałam tutaj w marcu. Od razu mi się spodobało, to był czas pogłębiania wiary. Dzięki temu, co tu przeżyłam, zaczęłam w codzienności więcej uwagi zwracać choćby na to, jak traktuję innych ludzi – opowiada Julia Głombik, uczennica 1. klasy gimnazjum. – Tak naprawdę, to zachęciła mnie s. Leticja, która była w mojej szkole na rekolekcjach. Dotąd poznawałam różne siostry zakonne, ale s. Leticja zachwyciła mnie swoją radością, entuzjazmem. Więc, kiedy zaprosiła nas do Krzyżanowic, wiedziałam, że chcę przyjechać – dopowiada Julia.

    Znacznie dłużej do Krzyżanowic przyjeżdża Ania Pielorz, która już jest studentką, a pierwszy raz na skupieniu w Krzyżanowicach była jako gimnazjalistka. – Najpierw przyjeżdżała tu moja starsza siostra, potem i ja, a teraz wciągnęłam też naszą młodszą siostrę – uśmiecha się Ania. I wyjaśnia, że w tym miejscu czuje się bardzo dobrze, że ma stąd wiele niesamowitych wspomnień. – Kiedy wracam stąd do domu, to już w drodze powrotnej zastanawiam się, czy na kolejne spotkanie będę mogła przyjechać, czy w tym czasie nie mam niczego innego w planie – przyznaje Ania.

    Tym razem dni skupienia, które trwały od 9 do 11 października, były warsztatami tańca religijnego. – Taniec religijny jest formą modlitwy. Jest oddawaniem Bogu czci poprzez ruch, poprzez gesty – wyjaśnia s. Leticja Rostkowska. Opowiada, że najpierw chciała zorganizować tradycyjne dni skupienia, ale potem przyszła myśl, że chce, żeby Pan Jezus mógł zrobić z ich duszami coś pięknego. Postawiła na taniec religijny. – Taniec jest różny. Może przynosić radość i spełnienie, ale może też prowadzić do zniewolenia. W czasie naszych warsztatów o. Ezechiel Adamski, franciszkanin, tłumaczył dziewczynom, że mają robić wszystko, by w tańcu dyskotekowym nie być przyczyną pożądania – mówi s. Leticja. I dodaje: – W tańcu religijnym muszę mieć świadomość, że tańczę dla Pana Jezusa. Są to najczęściej pieśni uwielbieniowe, a proste, powtarzalne gesty mają swoje konkretne znaczenia.

    Siostra Leticja, która od lat organizuje dla dziewcząt skupienia i rekolekcje w klasztorze w Krzyżanowicach, podkreśla, że nie są to rekolekcje powołaniowe. – Nie stawiam sobie celu, żeby kogoś przyciągać do naszego zgromadzenia. Zależy mi na tym, by dziewczyny z tych spotkań wyniosły dla siebie dobro, by były szczęśliwe na tej drodze, którą rozeznają jako swoją – wyjaśnia. Opowiada m.in. o Magdzie, którą już chyba wszyscy widzieli w klasztorze, a ona pewnego dnia przyjechała do Krzyżanowic przedstawić swojego narzeczonego. – Jej mąż, jak tu przyjechał z Magdą, przywiózł duży bukiet kwiatów i podziękował, że tak pięknie wychowałyśmy mu żonę – uśmiecha się s. Leticja. I dodaje, że o to właśnie chodzi.

    – Nim zaczęłam tu przyjeżdżać, moja wiara nie była tak żywa, jak jest teraz. Chodziłam do kościoła, ale dopiero to, co przeżyłam w czasie rekolekcji i skupień, pogłębiło moją wiarę. Zobaczyłam, jak można się modlić, jak można z Bogiem przeżywać swoją codzienność – opowiada Hania Główka. I zaraz podkreśla, że na początku wielkim szokiem było dla niej odkrycie, że siostry zakonne mogą być tak pozytywnymi osobami, z którymi tak dobrze spędza się czas.

    – Tutaj jest czas na wygłupianie się i czas na modlitwę. Ale najważniejsze jest to, że każda z nas wierzy w Pana Boga, stąd jest między nami zaufanie, nie ma skrępowania. Dobrze czujemy się ze sobą. Tu ubogacamy swoją wiarę – mówi Karolina Juryk.

    Spośród dziewcząt, które przyjeżdżają do Krzyżanowic, 13 lat temu s. Leticja wybrała te, które przyjeżdżały najczęściej. Było ich 14. Powstała grupa „Radosna Czternastka”. – Zadaniem tych dziewcząt stała się modlitwa o dar powołań do naszego zgromadzenia, ale jednocześnie o dar rozeznania swojej drogi życiowej. Dziewczyny mają swój statut, swoje przyrzeczenie, otrzymały medaliki Matki Bożej Nieustającej Pomocy. Jeśli któraś z nich, np. wychodząc za mąż, rezygnuje z „Radosnej Czternastki”, to na swoje miejsce musi znaleźć kolejną dziewczynę – opowiada siostra.

    Kolejne spotkanie u sióstr w Krzyżanowicach odbędzie od 4 do 6 grudnia i będzie to skupienie adwentowe.

    Więcej o warsztatach tańca religijnego w "Gościu Opolskim" nr 42/2015.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    Komentowanie dostępne jest tylko dla .

    Reklama

    Zapisane na później

    Pobieranie listy

    Reklama

    przewiń w dół