• facebook
  • rss
  • Zapiski kapelonka

    ks. Hubert Mikołajec

    |

    Gość Opolski 42/2015

    dodane 15.10.2015 00:15

    Historia i ludzie. Kiedy ma się za sobą ósmą dekadę wędrówki po tej najpiękniejszej planecie wszechświata, jak mówią optymiści, albo po tym łez padole, jak mówią pesymiści, albo „to i to”, jak mówią realiści, człowiek próbuje ustawicznie posprzątać po sobie.

    Ostatnio, gdy ponownie segregowałem moją makulaturę, wpadł mi w ręce gruby, zapisany zeszyt. Coś w rodzaju nieregularnego dziennika sprzed pół wieku. Byłem wtedy wikarym w jednej z zabrzańskich parafii. „Trójmiasto” – Bytom, Gliwice i Zabrze – należało wtedy do naszej opolskiej diecezji. Jeszcze dziś niektórzy ubolewają, że już tak nie jest. Skoro życzliwy mi „Gość Niedzielny” użycza trochę miejsca, chętnie parę fragmentów z tamtych „zapisków kapelonka” sprzed pół wieku tu przytoczę. Banały i ciekawostki, jak to pierwej było. A więc: 3.01.1963. Kolęda! Wiele radości, ale czasem smutno – proszę księdza, ci nasi sąsiedzi, gdzie ksiądz teraz pójdzie, to tacy i owacy…. A za chwilę – proszę księdza, ci nasi sąsiedzi, gdzie ksiądz przed chwilą był, to tacy i owacy… Tyle krzyży na tym świecie, a ludzie sobie jeszcze dokładają.

    19.01. Byliśmy na filmie amerykańskim „Śniegi w żałobie”. Samolot rozbija się na stokach Mont Blanc. Dwóch braci wybiera się tam w różnych celach. Można to wykorzystać w kazaniu. 3.06. Poniedziałek Zielonych Świąt. Dziś o 20.49 umarł Jan XXIII. Dobry papież! 11.06. Pojutrze Boże Ciało. Dzieci szkolne dostały darmowe bilety do kina, by odciągnąć je od procesji Bożego Ciała. Szatańskie metody! 18.06. Dziś rano z Bolkiem G. jego zabytkową dekawką pojechaliśmy do Nieznaszyna na urodziny ks. Kraika. Gdzieś między wioskami chcieliśmy podwieźć jakąś kulejącą babcię. Absolutnie nie chciała. Wyglądaliśmy na porywaczy? Po południu jeszcze do Raciborza, a potem do domu. Przed Szymocicami zatrzymała nas „lotna”. Ho, ho, ho, co za auto! Groził nam generalny przegląd. A za godzinę Bolek miał wieczorną mszę w swojej parafii. – Panie władzo! Jesteśmy księżmi, za godzinę mamy w Zabrzu Mszę św. Milicjant zamyślił się, oddał dokumenty i powiedział: proszę jechać! Powiedziałem do Bolka: widzisz, nie wszyscy milicjanci są „prześladowcami Kościoła”. 30.07. Dostałem widokówkę z Mediolanu, z pozdrowieniami od kulomiota Sosgórnika, naszego parafianina. 29.04.1964. W niedzielę byliśmy na meczu Górnika z Ruchem. Komplet widzów, ok. 30 000. Górnik wygrał 3:1. Niektórzy kibice ordynarni. 17.05. Niedziela. Wczoraj o 18.00 miałem Mszę św. w intencji maturzystów. Do komunii było ich 52. Dziś mieliśmy rocznicę I komunii św. Około 320 dzieci było z 490 zeszłorocznych pierwszokomunijnych. 20.07. Czytam „Etykę” Bon- hoeffera, pastora ewangelickiego. Taką myśl znalazłem w jego etycznych wywodach: protestantyzm kładł nacisk na ambonę (przepowiadanie), a zaniedbał konfesjonał (asceza, pokuta). 12.03.1965. Godzina 20.30. Wróciłem ze szpitala. Na chirurgii dziecięcej, u 9-letniego chłopca, po operacji aorty. Duża sala, pełno dzieci. Uśmieszki na cierpiących twarzach. Te 20 minut dały mi znowu odczuć słowa P. Jezusa „pozwólcie dzieciom przyjść do mnie”. Gdyby więcej było wolności w szpitalu, aby odwiedzać te cierpiące dzieciaki. 30.05. Niedziela, godz. 21.30. Teraz z Hlubkiem wróciliśmy z kina. „Serengeti nie może umrzeć”. Cudny film z Afryki. W ogóle trudno Hlubka wyciągnąć do kina. Czytam „Luźne kartki” Parandowskiego. Jego sympatia do KUL-u. Ciepłe słowa o Janie XXIII. Przeczytałem też „Rozważania” Marka Aureliusza. Wychodzi tam jako człowiek wskroś moralny. Ciekawe, jak pogodził te swe szlachetne poglądy z prześladowaniami chrześcijan. 11.09. Umarł Albert Schweitzer (dobry Samarytanin). Na świecie wojna, Pakistan i Indie się biją. Ludzie są niepoprawni. Chyba tak do końca świata będzie. 9.10. Byłem na rekolekcjach na Górze św. Anny. Głosił je o. Honoriusz z Wrocławia. Taką myśl zanotowałem: Na kapłana trzeba patrzeć jak na Eucharystię, tzn. z wiarą. Bez wiary nic nadzwyczajnego się nie zobaczy, ani w Eucharystii, ani w kapłaństwie. Czytam ostatnio Fesqueta „Katolicyzm jutra”. Takie słowa: wiara jest pewnością tylko dla umysłów leniwych. Kupiłem Prousta „W poszukiwaniu utraconego czasu” (7 tomów). Nie wiem, czy to kiedyś przeczytam. Chyba na starość, jeśli dożyję. 7.12.1965. Wczoraj był w mojej rannej grupie dzieci komunijnych „św. Mikołaj”. Mały Szczyrba pyta się: proszę świętego Mikołaja, jest pan prawdziwy albo przebrany? A „św. Mikołaj” popatrzył na mnie błagalnie bezradny. Powiedziałem: dzisiaj miliony dzieci na całym świecie czekają na dobrego św. Mikołaja. Sam nie może być wszędzie. Dlatego ma wielu pomocników, którzy odwiedzają dzieci. I taki pomocnik św. Mikołaja przyszedł dzisiaj do nas. 23.12. Kilka dni temu w pociągu z Kędzierzyna spotkałem Ojca X, który wracał z Wrocławia. Mówił o liście Episkopatu do biskupów niemieckich. Że niektórzy księża to krytykują. Wyczuwałem, że to są jego poglądy. 12.02.1966. Byliśmy w Katowicach. Widzieliśmy film „Wizyta starszej pani” wg Durrenmatta. Główną rolę gra Ingrid Bergman. Morał taki: za pieniądze wszystko da się zrobić. Czytam Rollanda „Dziennik z lat wojny (1914–18)”. Był jednym z nielicznych pisarzy, którzy nie wpadli w psychozę patriotyczną. 13.04. Patrząc przez okno, dumam o kazaniu na niedzielę. Przez plac kościelny idzie jakiś pan z dzieckiem (może 4-latka). Przed bramą kościoła dziecko na chwilę zatrzymuje się i przyklęka. Pan (tatuś albo dziadek), który już minął portal kościoła, widząc ten pobożny gest dzieciaka, zatrzymał się i zdjął kapelusz. Widać, że nie tylko rodzice uczą dzieci pobożności, ale czasem jest odwrotnie. 5.05. Odwiedził nas Karol Ł., jak zwykle z pakietem anegdot. Zapamiętałem taką: spotyka się 3 majstrów. Wychwalają tradycje swych zawodów. Murarz mówi: myśmy kilka tysięcy lat temu piramidy budowali. Na to ogrodnik: jak Pan Bóg raj założył, to myśmy tam kwiaty sadzili. A elektryk: to nic, na początku świata, nim Pan Bóg powiedział „niech się stanie światło”, to myśmy „Leitung” (linie) kładli. 24.05. W zeszłym tygodniu z S. byliśmy dwa dni w Warszawie na Międzynarodowych Targach Książki. W Teatrze Dramatycznym widzieliśmy sztukę Artura Millera „Po upadku” ze Świderskim i Czyżewską. W kościele na placu Zbawiciela na ogłoszeniach wyczytałem, że w niedziele jest tam aż 14 Mszy św. Niektóre nawet co pół godziny. 6.07. Wczoraj ok. 23.00 ktoś dobijał się do plebanii. Jakaś matka z dzieckiem. Chce, by je ochrzcić. Jest chore i idzie z nim do kliniki. Ma już pół roku. Odwlekała chrzest. Teraz ma wyrzuty sumienia, by nie zmarło bez chrztu. Komornik z urzędu skarbowego zabrał kiedyś fortepian proboszcza (za niepłacenie czynszu od „poniemieckiego” probostwa). Teraz pani doktor W. nabyła ten fortepian na licytacji i postawiła go znowu proboszczowi jako „swoją” własność. 10.09. Wczoraj mój wolny dzień. Wybrałem się w Beskidy. Wracając autobusem z Wisły, taki epizod na postoju w Rybniku. Szofer zapala papierosa. Może 3-letnia dziewczynka z mamą. Patrzy przenikliwie na szofera i mówi: brr, niedobre. A on zaciągnął się rozkosznie i mówi: ale dobre. A ona do mamy: prawda, że niedobre? Mama potwierdza: niedobre! A dziecko triumfująco, pewne siebie: a widzisz, niedobre! Jak wielkim autorytetem dla niej jest mama. Ale jak długo? 4.10. Ukazał się u nas I tom „Listów” Tomasza Manna. Oto parę cytatów z jego listów: – Co ze mną będzie w przyszłym roku, to jest w ręku Boga, a więc na pewno w dobrym ręku; – cytuje słowa Goethego: Ponad kulturę moralną chrześcijaństwa, jaka świeci w Ewangeliach, duch ludzki wznieść się nie zdoła; – O darowaniu można mówić tylko wtedy, gdy oddaje się coś, co najchętniej zachowałoby się dla siebie. – a już na emigracji w 1936 r. pisze tak: W obronie prawdziwych wartości staje dziś Kościół katolicki, któremu opresja, w jakiej się w Niemczech znajduje, dodaje znowu majestatu w oczach wychowanka kultury protestanckiej, jakim jestem. 16.02.1967. Odwiedził nas były wikary P., jest farorzem głubczyckim. Kiepsko się czuje. Sam sobie gospodarzy na starym probostwie. Jak to dobrze nam, kapelonkom bez kłopotów gospodarczych. 18.03. Pojutrze ma do naszej parafii przyjechać Casaroli. 27.04. Czytam pamiętniki wojenne de Gaulle’a. Ciągle – on i wielka Francja. 15.05. Widziałem wstrząsający „Ostatni brzeg” (świat po wojnie atomowej). 18.06. W poniedziałek (5.06) wybuchła wojna między Izraelem a państwami arabskimi. Po 4 dniach Żydzi podbili Egipt i Jordanię. Ale czy to koniec konfliktu? 13.08. Niedziela. W piątek zamknięto kaplicę szpitalną. Kiedy poszedłem rano mszę odprawić (mój tydzień szpitalny), w portierni czekał na mnie dyrektor gospodarczy P. i powiedział, że w związku z remontem III piętra nie może być czynna kaplica. Na pytanie, czemu nie znalazło się miejsce zastępcze, szczerze powiedział, że to decyzja odgórna. Powiedział, że „komunię mogę zabrać”, a klucz jemu oddać. Powiedziałem, że klucz kaplicy dostałem od proboszcza i tylko jemu mogę oddać. A więc początek końca kaplicy w klinice na 3 Maja. 30.10. Hurra! Dostałem z Archiwum Tomasza Manna przy Politechnice w Zurychu oficjalne, urzędowe zaproszenie „dla pogłębienia studiów nad Tomaszem Mannem. Utrzymanie w czasie pobytu zapewnione”. Załatwił mi to zaproszenie prof. Golo Mann, syn Tomasza. (PS Niestety i takie oficjalne zaproszenie nie pomogło. Nie dostałem paszportu). 16.11. W naszej parafii w soboty jest okazja do spowiedzi do 21.30. Nawet spoza Zabrza przychodzą penitenci. Dyżurując w konfesjonale, w wolnych chwilach, czytałem „Ojcze nasz” (Evely). Między innymi takie słowa zapamiętałem: Gdyby krzyż nam odpowiadał, nie byłby już krzyżem. Nasze modlitwy są czasem faryzejskie, ponieważ chcą być doskonałe.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół