• facebook
  • rss
  • Akcja X2

    dodane 26.11.2015 00:00

    – To było jedno z najlepiej przygotowanych logistycznych przedsięwzięć w PRL – mówiła s. Margarita Cebula.

    Zaraz po zakończeniu II wojny światowej obecność sióstr zakonnych była pożądana. – Do zrobienia było sporo – odbudowa budynków, prowadzenie szpitali, ochronek, sierocińców, domów dla starszych, poszukiwanie i łączenie rodzin. Potem władze nasiliły represje, zabrały ziemie, przejęły szpitale. Akcja X2 – wywiezienie sióstr do obozów pracy – była kolejnym etapem – opowiadała w Prudniku na spotkaniu zorganizowanym 17 listopada przez Katolickie Stowarzyszenie „Civitas Christiana” s. Margarita Cebula CSSE. Elżbietanka z Nysy od kilku lat opracowuje ten temat w kontekście swojego zgromadzenia. Badała dokumenty z IPN, opierała się także na wspomnieniach sióstr. Internowanie przeprowadzono niezwykle sprawnie. By jednocześnie 3 sierpnia 1954 r. zabrać wszystkie siostry do tzw. miejsc koncentracji, ściągano kierowców z samochodami i autobusami nawet z Warszawy, w akcję włączono milicję, wojsko i urząd bezpieczeństwa.

    – Mieszkałam pod Prudnikiem, tu chodziłam do szkoły, pracowałam w Nysie. Mam 80 lat, więc widywałam siostry, właśnie elżbietanki. Chodziły pielęgnować chorych, zmieniać opatrunki, bo ludzi nie było stać na lekarstwa czy opiekę medyczną. Kto mógł, w zamian dawał im jakieś produkty rolne. One nosiły takie białe czepki, co się nam, dzieciom, podobało. A potem nagle zniknęły, zresztą jak wcześniej nasi franciszkanie – zamiast nich przyszli tzw. księża patrioci, współpracujący z komunistami. Przez lata mówiło się o tym po cichu. Ludzie myśleli, że wywieziono je do Rosji, bo nie było żadnego kontaktu, więc bardzo cieszyli się, jak wróciły – wspomina Sylwestra Matoga. W sumie internowano 1061 sióstr z 10 zgromadzeń, z kolejnych czterech zgromadzeń zostały zatrzymane we własnych domach zakonnych. Zmuszano je, w ramach tzw. produktywizacji, do pracy w systemie akordowym. Równolegle UB starało się werbować młodsze siostry do współpracy z reżimem lub zmusić do złamania ślubów zakonnych. Trwało to do 1957 r., a powroty do macierzystych domów, o ile było do czego, były niełatwe. Akta IPN świadczą o tym, że podobne akcje planowano także w innych regionach. Prowadzone po latach śledztwo umorzono w 2007 roku. – Ten temat dotyczy wielu parafii, choć młodzi dziś nie pamiętają, gdzie były siostry, ile placówek prowadziły – podsumowuje Ryszard Kwiatkowski z „Civitas Christiana”.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół