• facebook
  • rss
  • Wodzenie Niedźwiedzia w Złotnikach

    kgj

    dodane 25.01.2016 17:32

    Taniec z nim sprawia, że w nowym roku będzie się darzyło.

    Niedźwiedź symbolizuje wprawdzie zło, dlatego trzeba go trzymać na uwięzi, ale taniec z nim przynosi szczęście   Niedźwiedź symbolizuje wprawdzie zło, dlatego trzeba go trzymać na uwięzi, ale taniec z nim przynosi szczęście Karina Grytz-Jurkowska /Foto Gość Wyruszają tuż po południu sprzed remizy. Tym razem w niedzielę 24 stycznia. W kolorowych przebraniach, z muzyką, idą przez wieś, wchodząc do każdego gospodarstwa. Jest głośno, radośnie, a gdzie zawitają, na podwórzu zaczynają się tańce i zabawa.

    W prawie 30-osobowej grupie są myśliwy, kapelan, pielęgniarka, zakonnica, muzykant... I najważniejszy - Niedźwiedź prowadzony na postronku. Zgodnie ze zwyczajem, porywa on do tańca każdą gospodynię, by w domu się darzyło. A tańczyć trzeba póki gra orkiestra.

    - Jesteśmy z OSP Złotniki, choć od kilku lat dołączają do nas osoby prywatne. Czasem od tego się zaczyna, a potem zapisują się do naszej straży. Niedźwiedź - Patryk Kochanek jest od trzech lat ten sam i radzi sobie bardzo dobrze - uśmiecha się Dawid Kochanek, jeden z prowodyrów wydarzenia.

    Taniec gospodyni z Niedźwiedziem to najważniejszy punkt programu...   Taniec gospodyni z Niedźwiedziem to najważniejszy punkt programu... Karina Grytz-Jurkowska /Foto Gość I tak już chodzą od kilkudziesięciu lat. Kto zaczął - trzeba by zapytać wcześniejsze pokolenia, bo obecne tylko kultywują zwyczaj. Najstarszy w tym gronie jest Józef Klimas, który od co najmniej pół wieku, odkąd skończył 15 lat, stara się zawsze brać udział w wodzeniu Niedźwiedzia. Najmłodszy - Marcin Chudala - 12-letni obecnie chłopak jest tu już po raz trzeci.

    A mieszkańcy? Czekają, wychodzą przed dom, dają coś dobrego do dziecięcego wózka, który ekipa wiezie ze sobą. Z tego wieczorem, po całodziennej wędrówce, jest zawsze solidna uczta w remizie. A ludzie dbają o nich i na trasie, by nie zgłodnieli i by humor dopisywał.

    - Co roku przygotowujemy im u nas poczęstunek, jakieś ciasto, gorącą kawę i herbatę, bo cieszymy się, że przychodzą. Szczęście przyniosą na pewno, choć już teraz nie tańczę z Niedźwiedziem. Gdy byłam młodsza, to tak. Ale i tak sprawiają nam dużo radości. Zresztą kilka osób z naszej rodziny też jest w tej ekipie - opowiada Krystyna Lazik.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    Komentowanie dostępne jest tylko dla .

    Reklama

    Zapisane na później

    Pobieranie listy

    Reklama

    przewiń w dół