• facebook
  • rss
  • Muzyką odnawiali mury

    kgj

    dodane 18.05.2016 15:35

    1500, 1800 zł… ładna taka liczba 2222 zł, prawda? - licytowano przed koncertem Grupy MoCarta w Opolu.

    Pani Maria wylicytowała koszulkę Lewandowskiego dla swojego zięcia   Pani Maria wylicytowała koszulkę Lewandowskiego dla swojego zięcia Karina Grytz-Jurkowska /Foto Gość Tak koszulka Roberta Lewandowskiego znalazła nowego właściciela, a na odnowę opolskiej katedry pójdą kolejne dwa tysiące złotych. Kolejne koszulki piłkarzy Borussii Dortmund: Pierre-Emericka Aubameyanga i Marco Reussa wylicytowali za 2117 zł obecny na koncercie Jerzy Brzęczek, były kapitan reprezentacji Polski w piłce nożnej, wicemistrz olimpijski i przedsiębiorca Antoni Piechota.

    - Licytowałem ją do domowej kolekcji, ale przede wszystkim dlatego, że jest szczytny cel. To koszulka jednego z obecnie najlepszych na świecie piłkarzy, na pewno warto było za nią tyle dać. To też dowartościowanie tej pracy, którą wybitni zawodnicy muszą wnieść – Aubameyang to dziś wicekról strzelców ligi niemieckiej, najlepszy piłkarz Borussii, i myślę, że w przyszłości transfer za duże pieniądze, więc mam satysfakcję. Koszulka zawiśnie w moim domu na ścianie obok innych koszulek z kolekcji, które zdobyłem, wymieniając się jako czynny piłkarz z różnymi zawodnikami – uśmiecha się Jerzy Brzęczek.

    Co by to było, gdyby nas dwóch miało cztery ręce...   Co by to było, gdyby nas dwóch miało cztery ręce... Karina Grytz-Jurkowska /Foto Gość Swojego amatora za 2 tys. zł znalazła też piłka Borussii podpisana przez piłkarzy przed meczem ćwierćfinału Ligi Europy z FC Liverpool i szalik meczowy, a najwyższą cenę 3000 zł – dano za koszulkę polskiej reprezentacji piłkarskiej na Euro 2016 z autografami i biletami dla trzech osób na mecz Polska-Irlandia w Nicei.

    W sumie dzięki samym licytacjom uzyskano prawie 11 500 zł.

    Grupa MoCarta przyciągnęła tłumy – aula opolskiego seminarium była wypełniona po brzegi. Artyści, których występ sfinansowała firma ECO (Energetyka Cieplna Opolszczyzny), zagrali za minimalną stawkę, zaś cały dochód z biletów-cegiełek i licytacji także wesprze remont katedry Świętego Krzyża w Opolu.

    Kwartet smyczkowy z niemieckiego można tłumaczyć też jako kwartet malarzy - nic, tylko założyć strój ochronny i malować ściany katedry   Kwartet smyczkowy z niemieckiego można tłumaczyć też jako kwartet malarzy - nic, tylko założyć strój ochronny i malować ściany katedry Karina Grytz-Jurkowska /Foto Gość Podczas występu Filip Jaślar, Michał Sikorski, Paweł Kowaluk i Bolesław Błaszczyk bawili publiczność do łez wykonywaną z wirtuozerią muzyką, mimiką, grą ciała oraz dowcipem sytuacyjnym. Wszystko na najwyższym poziomie. Słowem: „Ale czad” – bo tak był zatytułowany ich program artystyczny.

    Tylko oni potrafili połączyć płynnie, w jednej wiązance, „Habanerę” z opery Carmen G. Bizeta z melodią W. Korcza do słów „Jeszcze się tam żagiel bieli” i znanym Ave Maria…

    Udowodnili, że profesjonaliści poradzą sobie nawet, gdy w podróży zaginą ich instrumenty. A kiedy tłumaczyli, jak różnie może być odbierane za granicą zapowiadające ich określenie „Kwartet Streich Kabaret” (kabaretowy kwartet smyczkowy), wcielili się m.in. w grupę włóczęgów oraz ekipy malarzy i zażartowali, że zlecenie na malowanie katedry też przyjmą…

    Stąd ks. Waldemar Klinger, ciesząc się zarówno z efektów licytacji i ogromnej frekwencji na koncercie, jak i z tego, że artyści napełnili widzów radością i pozytywną energią, uśmiecha się - Liczę, że w czwartek zaczną robotę przy murach…

    Po koncercie publiczność chętnie robiła sobie zdjęcia z artystami   Po koncercie publiczność chętnie robiła sobie zdjęcia z artystami Karina Grytz-Jurkowska /Foto Gość

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Wybrane dla Ciebie

    Komentowanie dostępne jest tylko dla .

    Reklama

    Zapisane na później

    Pobieranie listy

    Reklama

    przewiń w dół