• facebook
  • rss
  • 790 lat

    Karina Grytz-Jurkowska

    |

    Gość Opolski 44/2016

    dodane 27.10.2016 00:00

    Taki jubileusz świętuje w tym roku parafia w Ścinawie Małej.

    Pierwsze informacje o parafii pochodzą z 1335 r., ale już w 1226 r. w poświadczeniu biskupa wrocławskiego Wawrzyńca jako świadek występuje proboszcz ścinawski Gerard. Ścinawa była już wtedy samodzielną parafią, a osada została lokowana najprawdopodobniej w XII w. na prawie średzkim. Na przestrzeni wieków była własnością książęcą, biskupią, od 1526 roku pod panowaniem czeskim, potem Habsburgów i Prus.

    Zwroty dziejów

    O historii parafii opowiadał w czerwcu, podczas pierwszej części jubileuszowych obchodów pochodzący z niej proboszcz ks. prof. Józef Pater. Wspomniał o najeździe Tatarów i zniszczeniach miasta przez husytów. Opisał, na podstawie zapisków z wizytacji biskupich z lat 1633–1666, że kościół był zbudowany z kamienia i pokryty gontem. Mimo naporu reformacji parafia została katolicka, co przypisano Matce Bożej, której gotycka figura była czczona od XIV w. W 1741 roku, podczas najazdu Fryderyka II na Śląsk, miasto spalono. Spłonął też kościół – ocalała jedynie głowa cudownej figury, ale staraniem wiernych dorobiono nową statuę.

    Miasto odbudowało się i rozwijało. Wzrost zamożności i liczby mieszkańców do prawie 3250 sprawił, że w 1896 r. świątynię rozbudowano o nowy transept i prezbiterium. Po jej powiększeniu sprowadzono z nyskiej katedry wspaniałą ambonę z 1773 r. Jest ona dziś najpiękniejszym z elementów wystroju kościoła. A figurę MB Ścinawskiej umieszczono w dobudowanej po lewej stronie kaplicy.

    Nowi ludzie

    Kolejne zmiany przyniosła II wojna światowa. Ścinawa, choć nie zniszczona, utraciła w 1945 r. prawa miejskie. Z rąk czerwonoarmistów zginął ks. Józef Rose, ówczesny proboszcz. W 1946 r. niemal wszyscy mieszkańcy Ścinawy Małej zostali wysiedleni, a w ich miejsce przybyli przesiedleńcy, głównie spod Lwowa i Stanisławowa (m.in. z Rumna), zaś do należącej do parafii Jegielnicy – górale z Żywiecczyzny. Kresowianie przywieźli ze sobą wizerunek Madonny z Pustomyt, który znajduje się w prezbiterium oraz feretron z obrazem Serca Jezusa i MB Bolesnej. Z czasem nowi mieszkańcy wrastali w parafię, a nieufność między autochtonami a nowo przybyłymi malała. O integrację, zwłaszcza młodych starał się w latach 60. ks. Józef Paszkiewicz powołując orkiestrę parafialną i ucząc gry na organach. W tworzeniu wspólnoty pomogły organizowane w przykościelnej sali zabawy i wymiana doświadczeń w Kole Gospodyń Wiejskich. – Niesamowite było, gdy w 1996 roku, podczas jubileuszu 770-lecia Ścinawy, zaproszono dawnych mieszkańców i podczas Mszy św. każdy miał odmówić „Ojcze nasz” w swoim języku. Rok wcześniej postawiliśmy obelisk z tablicą „poległym, zamordowanym, zaginionym, repatriowanym i przesiedlonym”, by pokazać, że po każdej stronie były ofiary wojny – wspomina szafarz Andrzej Kurianowicz.

    «« | « | 1 | 2 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół