• facebook
  • rss
  • Sami o tym pamiętać musimy

    ks. Tomasz Horak

    dodane 19.11.2016 10:16

    Musimy o tym pamiętać i cierpliwie tłumaczyć nierozumiejącym tego, że nie można i że nie chcemy Jezusowego Królestwa politycznymi środkami budować. No i sami o tym pamiętać musimy.

    To było chyba 36 lat temu. Miałem wokół siebie gromadę parafialnych dzieci, grono animatorów, programy Ruchu Światło-Życie. I dużo zapału wynikającego z wiary i nadziei. A i dzieci były jak moje, i sprawa była moja, moich przyjaciół-animatorów także. Kolejny dzień, kolejna – i chyba najważniejsza – celebracja. Sceneria szczególna – opuszczony, zrujnowany kościół. Tak jak cała ta wioska w górach. Odnowienie przymierza chrztu świętego. Przeżywam to razem z dziećmi. Podchodzą do zniszczonej, ale napełnionej wodą chrzcielnicy, by wypowiedzieć formułę przyjęcia Jezusa jako swego Pana i potwierdzić to znakiem krzyża nakreślonym ową wodą. Dzieci skupione, znam je dobrze. Wiem, że czynią to z całym dziecięcym przekonaniem. Przeżywam to z nimi. Na dworze szaro i mglisto, w dolinach powódź. My ponad tym wszystkim.

    Ewangelizacją nazywaliśmy wtedy doprowadzenie człowieka, konkretnej osoby do przyjęcia Jezusa jako swego Pana i Zbawiciela. Można było tego oczekiwać od starszych dzieci – już właściwie młodzieży. Później określenie „ewangelizacja” nieco się rozmyło, akcent przesunął się na samo głoszenie Ewangelii konkretnym osobom. Znałem te dzieci, ich rodziny. Zdawałem sobie sprawę z tego, że ich decyzja podjęta owego rekolekcyjnego dnia nie obroni się wobec nacisków dorastania i świata. Ale przecież ona była ważna. I potrzebna. A jeśli nawet zatracą jej znaczenie, jeśli ją nawet kiedyś odrzucą – to jestem przekonany, że w innym „kiedyś” będą miały do czego wrócić. Boże dary są nieodwołalne.

    Wspominam to, bo dziś składamy deklarację wobec Jezusa – Króla. Że obieramy Go Królem naszego życia, naszej rodziny, naszego środowiska, naszej Ojczyzny. Ale takie decyzje mają moc jako decyzje osobowe. Ja obieram, nie tłum. Inni też są ważni – ale wybór jest osobowy, mój. Chociaż gdy dokonywany jest we wspólnocie z innymi, nabiera głębszego waloru. I jeśli ta wspólnota jest rzeczywistą wspólnotą wartości, celów, wysiłku – to łatwiej przy podjętym wyborze trwać.

    Takie decyzje mają moc jako decyzje osobowe – powtarzam to stwierdzenie. Im bardziej poczujemy się zjednoczeni dzisiejszą decyzją, im bardziej każdy i każda z osobna będzie tego wyboru na co dzień strzegł, strzegła – tym większe owoce będą. Owoce? Jakie? W ostatecznym rozrachunku chodzi o owoce wielorakiego dobra wśród ludzi. A „wielorakie dobro” to przecież inne określenie królestwa Bożego. Tego, o którym Jezus w Ewangelii wciąż mówi. Apostoł Paweł tak to ujął: „Królestwo Boże to nie sprawa tego, co się je i pije, ale to sprawiedliwość, pokój i radość w Duchu Świętym” (Rz 14,17). Gdy Jezusa o Jego królowanie zapytał Piłat – namiestnik cesarza, zatem polityk – Jezus odrzekł: „Królestwo moje nie jest z tego świata. Gdyby królestwo moje było z tego świata, słudzy moi biliby się, abym nie został wydany Żydom. Teraz zaś królestwo moje nie jest stąd” (J 18,36). Musimy o tym pamiętać i cierpliwie tłumaczyć nierozumiejącym tego, że nie można i że nie chcemy Jezusowego królestwa politycznymi środkami budować. No i sami o tym pamiętać musimy.

    Przeczytaj także:

    Nie trzeba ogłaszać Jezusa królem Polski

    On jest Królem i Panem

    Chcemy zawierzyć Mu cały świat

    Twego królowania nam potrzeba

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    • JAWA25
      19.11.2016 17:15
      tekst mało konsekwentny
    • halinkaa
      21.11.2016 22:27
      To nie jest dobre podejście, polityka to taki sam obszar jak np. edukacja, czy w ramach edukacji będzie obojętne, jakie treści są dzieciom przekazywane, choćby takie gender, nie jest obojętne, dlatego należy zadbać, żeby w ustroju państwowym były pewne zawory bezpieczeństwa, które gwarantują eliminacje różnych patologii wrogich chrześcijańskiemu systemowi wartości, przecież to się pokrywa z eliminacją ogólnie złych rzeczy, więc w czym problem. Nasze życie regulują różne ustawy edukacja, media, sprzedaż alkoholu, polityka zdrowotna, gdzie zazwyczaj diabeł tkwi w szczegółach, od tych szczegółów i tego, czy ktoś tego będzie pilnował czy nie zależy, czy każdy obsceniczny film i reklamę prezerwatyw będzie wolno puścić w porze ogólnej oglądalności czy nie, oraz czy na 1 ulicy mogą działać 3 sklepy monopolowe co 20 metrów, jak się katolicy wypną na te rzeczy, niech działa Duch Św. i indywidualne sumienie anonimowego urzędnika, to super będziemy wszyscy wyglądać. Podobnie mówił papież JPII o właściwym zagospodarowania odzyskanej przez Polaków wolności: " Jest inna forma zagrożenia wolności, wolności ducha Bożego, która płynie z cywilizacji całkowicie zeświecczonej, z cywilizacji, z ideologii głoszącej życie ludzkie bez Boga, propagującej taki sposób bycia człowieka na tej ziemi, człowieka i społeczeństwa, jakby Bóg nie istniał. I to znajduje swój wyraz w nadużyciu wolności, w różnych przekroczeniach prawa Bożego,..." oraz konkretnie o ustroju państwowym, który nie powinien być programowo światopoglądowo neutralny "my katolicy, prosimy o wzięcie pod uwagę naszego punktu widzenia, że bardzo wielu spośród nas czułoby się nieswojo w państwie, z którego struktur wyrzucono by Boga, a to pod pozorem światopoglądowej neutralności (3 VI 1991)." tekst powyższy jakby mało zbieżny z w/w wyrywkami nauczania
    Komentowanie dostępne jest tylko dla .

    Reklama

    Zapisane na później

    Pobieranie listy

    Reklama

    przewiń w dół