Nowy numer 16/2018 Archiwum

Czarna mama

Siła tych opowieści tkwi w autentyzmie i temperaturze uczuć.

Oto mała próbka: „Pamiętam starszą kobietę, która szła do naszego ośrodka chorych na AIDS ze swoim synem na plecach. Żal mi jej było, bo już staruszka, a syn prawie umierający. Spojrzałam na chudą kobietę i zaproponowałam, że mogę pomóc ponieść jej syna. W drodze do kliniki zaczęła opowiadać” – to fragment jednej z nich. Opowieści s. Dolores Zok zostały zebrane w jej nowej książce. Charakterystyczne jest to, że w przypadku siostry Dolores słowo idzie zwykle za czynem. Opowiada, co zrobiła, kogo spotkała, jaką opowieść o życiu usłyszała. Nie to, co zamierza zrobić, jakie plany snuje, jakie idee i pomysły rodzą się w jej głowie i sercu. Nawiasem mówiąc: ciekawe, że ludzie chętnie opowiadają właśnie siostrze Dolores o sobie.

I są to zazwyczaj opowieści o życiu trudnym. Siła opowieści spisanych przez zakonnicę – a obecnie przełożoną prowincjalną – Zgromadzenia Misyjnego Służebnic Ducha Świętego tkwi w autentyzmie i wysokiej temperaturze uczuć wyraźnie uwidaczniającej się w jej tekstach. Na łamach „Gościa Opolskiego” publikujemy je już – jak ten czas leci! – od ponad 8 lat. Przez pierwsze trzy lata siostra pisała na nasze łamy z Levubu (RPA), z ośrodka dla chorych na AIDS, potem już z Opola, a teraz z raciborskiej Annuntiaty.

Kluczem do najnowszego tomiku zebranych historii s. Dolores (część z nich to opowieści, które ukazały się w „Gościu Opolskim”) jest postać matki – zwykłej, zaharowanej, bohaterskiej, wycieńczonej, wykorzystywanej, ale wciąż kochającej gorącym sercem – Afrykanki. I Matki drugiej: czułej, opiekuńczej, pomocnej, rozumiejącej, której twarz – czarniejszą od twarzy częstochowskiej Czarnej Madonny – widzimy obok równie czarnej twarzy Jej Syna na okładce książki.

« 1 »
oceń artykuł

Zobacz także

Zapisane na później

Pobieranie listy

Rekalma