• facebook
  • rss
  • Na kółkach czterech

    Karina Grytz-Jurkowska

    |

    Gość Opolski 11/2017

    dodane 16.03.2017 00:00

    Dobre rozmowy, ważne słowa, litry kawy i tysiące kilometrów to powód do wdzięczności.

    W„Opolskim Gościu” jestem najmłodsza stażem, choć to już piąty rok pracy w tej redakcji. Miałam szczęście poznać jeszcze śp. Teresę Sienkiewicz-Miś – jej ciepło i pogoda ducha mnie urzekły. Dalej nam zresztą towarzyszy, uśmiechając się ze zdjęcia w redakcyjnym pokoju. Zdaje się mówić w trudnych chwilach: „Nie przejmuj się tak!”. A czasem trudno zachować zimną krew. Przykład? Lipiec 2016, Dni w Diecezji podczas ŚDM, wariackie tempo pracy. Jadę z jednego wydarzenia na drugie, a tu wśród pól między Modzurowem a Pawłowem nagle dudnienie przebitej opony i stop. Nic to, myślę, wyciągając zapasówkę, lewarek i klucze. Cóż jednak robić, gdy śruba ani drgnie, nawet pod ciężarem moich 50 kg, czas leci, a w nadjeżdżających z rzadka autach same kobiety? W najbliższym gospodarstwie są tylko krowy przeżuwające coś w oborze. Z

    a to w pierwszym domu we wsi oszczekuje mnie pies, alarmując gospodynię. Ta woła syna, który podjeżdża własnym autem i wymienia koło. Udaje się dojechać po godzinie i zebrać materiał. Dzięki, Panie, za dobrych ludzi! I tak, docierając do redakcji i różnych zakątków diecezji, pokonuję rocznie ponad 40 tys. km – to tyle, co obwód równika! Ta praca, choć wymaga wielu sił i podporządkowania planu tygodnia pracy, jest dla mnie wielką przygodą i  odkrywaniem skarbów tej ziemi. Dopiero tu, relacjonując, zobaczyłam, jak wiele dobra dzieje się w naszej diecezji. Różne wspólnoty, inicjatywy, pielgrzymi. Niezwykli ludzie – pasjonaci, misjonarze, wolontariusze, chorzy, bezdomni, Ślązacy, Kresowianie. Budujące przykłady: małżeństwa, rodziny, młodzi, kapłani, rozmowy o życiu, o tym, co ważne; przedziwne ludzkie historie. Tylko jak zmieścić je na stronie czy dwóch? Mała, niepełnosprawna Hania rozkręcająca pracowicie mój długopis czy biskup gawędzący przez płot ze starszym mieszkańcem Bogdanowic – to chwile wzruszeń. Z innych wydarzeń, oprócz tematu do „Gościa”, wyniosłam na przykład – jak z Radawia – rowerek dziecięcy wygrany w loterii! Towarzyszenie Wam to przywilej i zaszczyt. Choć z niektórymi zetknęłam się ledwie raz, jesteście w moim sercu i modlitwie.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół