• facebook
  • rss
  • Zaczęli od szałasu

    Andrzej Kerner

    |

    Gość Opolski 22/2017

    dodane 01.06.2017 00:00

    W naszej diecezji przez kilka dni przebywał bp Józef Roszyński, werbista, ordynariusz diecezji Wewak na północnym wybrzeżu Papui- -Nowej Gwinei.

    Biskupem jest od roku 2015, ale w PNG pracuje już od 25 lat. Od prawie 30 lat jest zaprzyjaźniony z ks. Krzysztofem Korgelem i parafiami, w których on duszpasterzuje (przedtem Żywocice, obecnie Obrowiec). Podczas pobytu w Polsce bp Roszyński spotkał się m.in. z biskupem opolskim Andrzejem Czają, ponieważ chęć wyjazdu na misje do PNG wyraziło dwóch księży naszej diecezji – ks. Janusz Sobiś i ks. Marek Sobotta. Uzyskali już zgodę biskupa na wyjazd, jesienią rozpoczną roczny kurs w Centrum Formacji Misyjnej w Warszawie, a potem polecą na wyspę na drugim końcu świata.

    Wśród ludzi nazywanych prymitywnymi

    – Niestety, nowych misjonarzy bardzo nam brakuje. Wszyscy chcą żyć komfortowym, europejskim życiem, a nie poświęcać się gdzieś w dalekim kraju. Choć w naszej diecezji mamy dość dużo powołań – 25 księży rodzimych, to wciąż mamy ich za mało. Niemal połowa parafii nie ma swojego duszpasterza.

    Niektórzy obsługują po 2–3 parafie na wielkim obszarze, z wieloma wioskami, do których dotarcie jest ogromnie trudne. Dlatego jestem szczęśliwy, że ci dwaj kapłani diecezji opolskiej się zgłosili i że do nas przyjadą. Najważniejsze, żeby mieli ochoczego ducha i byli otwarci na to, co będzie. A będzie dobrze, skoro chcą dać swój czas dla Kościoła misyjnego i dzielić się darem kapłaństwa – podkreśla bp Roszyński. Pierwsi misjonarze w miejscu, gdzie dzisiaj jest miasto Wewak, postawili stopy w roku 1911. – Nie było tam nic, tylko strumyk, który wpływał do Pacyfiku. Tam wylądowali i założyli stację misyjną: najpierw wybudowali szałas, w którym urządzili szkołę. Bo tam nikt nie posługiwał się pismem. Po 100 latach mamy w diecezji ponad 300 tys. katolików żyjących w 48 parafiach podzielonych na 3 dekanaty: jeden w dorzeczu rzeki Sepik, drugi na lądzie stałym PNG i trzeci na 7 większych wyspach na morzu – mówi. – Papuasi nie zatracili cech człowieczeństwa, które my tracimy przez codzienną gonitwę. I przez zorganizowanie życia nazywane cywilizacją, które ogołaca nas z takich wartości jak współczucie, bycie z drugim człowiekiem, poświęcenie mu czasu, otwarcie na Boga i świadomość, że wszystko pochodzi z Jego ręki. Oni są blisko tej świętej rzeczywistości i blisko siebie. Zdani są tylko na siebie: na rodzinę i na wspólnotę. Nie mają towarzystw ubezpieczeniowych, dlatego muszą sobie wzajemnie pomagać, żyć w harmonii ze wspólnotą. Stąd wrażliwość na drugiego człowieka, wzajemna delikatność i pomoc. Tego moglibyśmy się uczyć od tych ludzi, których nazywamy prymitywnymi – podkreśla bp Wewak.

    «« | « | 1 | 2 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół