• facebook
  • rss
  • Leon Wielki i Juncker

    ks. Tomasz Horak

    dodane 24.06.2017 08:57

    Czy mamy taką siłę ducha, aby stanąć wobec współczesnych Hunów i Wandalów i onieśmielić ich tak, jak onieśmielił Leon Wielki? Czy potrafimy stworzyć taką rozległą sieć naszych, europejskich i chrześcijańskich ośrodków ducha, jaką zapoczątkował św. Benedykt?

    O uchodźcach (nachodźcach), o uciekinierach (najeźdźcach), migrantach i terrorystach mówią i piszą prawie wszyscy. I mnie ten temat trapi. Czy można do tego chóru głosów dodać coś jeszcze? Pewnie tak.

    Historia świata zna wiele odsłon tak zwanych wędrówek ludów. Dla terenów Europy był to okres IV – VI wieku. Plemiona zwane barbarzyńskimi (od słowa barba – czyli broda po łacinie), w szczególności Hunowie i Germanowie przemieszczali się w głąb jakoś, miejscami całkiem dobrze, urządzonych terenów. Radykalnie odmienił się obraz kontynentu europejskiego, powoli dokonywały się etniczne zmiany. Cesarstwo rzymskie rozpłynęło się we wspomnieniu. Z czasem powstawały nowe społeczne i polityczne organizmy – zalążek nowych państw. Dodajmy, że niektóre wykształciły takie formy istnienia i funkcjonowania, że – choć przeobrażone w ciągu wieków – stały się podwalinami państw dzisiejszych. Dokonania plemion Frankońskich do dziś streszcza nazwa Francji. A Germańskich – doskonale rozumiane dziś określenie „Germany”. Przemiany były tak głębokie, nieraz drastyczne, że późniejsza historiografia dostrzegła w nich koniec epoki – odchodzącą nazwano starożytną, zaczynającą się – średniowieczem.

    Historia zna jeszcze inny rodzaj migracji – przymusowe przesiedlenia dokonywane przez władców. Tak było na przykład w starożytności z przesiedleniem Żydów do Babilonu. Tak było całkiem niedawno z przesiedleniem Polaków ze wschodnich połaci Rzeczypospolitej na opróżnione (w wyniku wojny i ucieczki) tereny Śląska, Pomorza, Warmii i Mazur. Te przesiedlenia dokonywały się na mniejszą skalę i w krótkim czasie. Są wszelako znaczącym dowodem, jak trudno pokolenia zapuszczają korzenie na nowym dla nich terenie. Przecież niektóre obszary dzielnic wspomnianych wyżej do dziś wyglądają, jakby wojna zakończyła się tam przed kilku zaledwie laty.

    Piszę o tym w ogromnym skrócie i felietonowym uproszczeniu, a zmierzam ku innej konkluzji. Rok 452. Papież Leon nazwany Wielkim stanął w Mantui (północna Italia) przed wodzem Hunów Atyllą, by go odwieść od dalszego podboju Italii. Rzym, trzy lata później. Cesarza już nie ma – tłum zmasakrował władcę, wrzucając jego szczątki do Tybru. Wzdłuż tej samej rzeki zbliżają się do Rzymu Wandalowie. Nie ma kto stawić oporu ich wojownikom. Naprzeciw króla Wandalów, Genzeryka, wyjeżdża w pontyfikalnych szatach papież Leon Wielki. W efekcie ludność oszczędzono, ale bogactwa Rzymu splądrowane zostały. I do dziś zostało określenie „wandalizm”. Uprowadzono jednak licznych jeńców, głównie wykwalifikowanych metalurgów, inżynierów, budowniczych i urzędników. Barbarzyńcy znali wartość kapitału ludzkiego...

    Majestat biskupa Rzymu? Zarówno Atylla jak i Genzeryk wiedzieli więcej – wiedzieli, że za dostojną postacią na białym koniu kryje się potęga inna, niż militarna. Na swój sposób to uszanowali.

    Ćwierć wieku później w niedalekiej Nursji przyszedł na świat Benedykt i jego siostra. To on dał początek wielkiemu dziełu powstania nowego nurtu chrześcijańskiego życia. Początek zakonu benedyktynów. Zaczątek kiełkowania wielkiej i wpływowej sieci klasztorów – sieci, która nie tylko pielęgnowała najlepsze tradycje minionych pokoleń, ale nadawała im nowy wyraz i głębię ducha. Militarnie kraje ówczesnego świata przegrywały z wojownikami Wandalów, Hunów, Gotów, Germanów. W oczyszczonej i ubogaconej formie przetrwał duch i tradycja chrześcijańska. Z czasem (liczonym w stuleciach) ona zdominowała najeźdźców.

    Czy budować ogrodzenia na granicach dzisiejszych państw? Czy dalej rozliczać kwoty uchodźców (nachodźców)? Czy relokować ich wedle brukselskiego rozdzielnika? Czy przeliczać kasę najbogatszych państw europejskich, na jak długo starczy na socjal dla upominających się tłumów? Czy pytać, kiedy zniszczą perfekcyjną (czy aby na pewno perfekcyjną) infrastrukturę Europy?

    To są pytania o rzeczywiste problemy. Ale jest pytanie fundamentalne, którego politycy nie stawiają. Nie znają języka, w którym ono jest formułowane. Mianowicie: Czy mamy taką siłę ducha, aby stanąć wobec współczesnych Hunów i Wandalów i onieśmielić ich tak, jak onieśmielił Leon Wielki? Czy potrafimy stworzyć taką rozległą sieć naszych, europejskich i chrześcijańskich ośrodków ducha, jaką zapoczątkował św. Benedykt?

    Powiesz, że to upraszczające pytania felietonisty. Pewnie tak. Ale są to pytania o duchową kondycję dumnej Europy i skostniałego chrześcijaństwa. Dlatego uważam je za pytania zasadnicze – choć odpowiedzi nie oczekuję.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    • Gość
      24.06.2017 14:11
      Autor tekstu raczej nie ma wątpliwości, że mamy do czynienia z nowym najazdem na Europę ludów innej cywilizacji. Jest to cywilizacja islamska. Nie mogę zrozumieć, dlaczego zwierzchnik Kościoła katolickiego - papież - czyni wszelkie starania, żeby Europę zasiedlić muzułmanami. Czyni to od pierwszych tygodni pontyfikatu. Niewielu pamięta, że pierwsza jego podróż odbyła się na włoską wyspę Lampedusa specjalnie do przybywających tam imigrantów z Afryki. To był taki swoisty sygnał dla Afryki - "przybywajcie, macie nasze poparcie". Może ksiądz zechciałby mi wyjaśnić ten fenomen. (Kiedyś już zadałam to pytanie, ale cenzura nie przepuściła. Czy tym razem przepuści?)
      doceń 10
    • Gość
      24.06.2017 15:57
      Wiara i siła ducha jest w nas. Historia pokazuje, że najazdu imigrantów nie powstrzymamy. Wobec tego możemy zachować się albo histeryczmie - czyli panicznym strachem przed tym co obce - albo heroicznie - pokazując, że siła jest w nas a nie w naszych mieczach. To właśnie była siła Leona Wielkiego, nieprawdaż?
      doceń 12
    • zmartwiona
      24.06.2017 20:29
      "Ale są to pytania o duchową kondycję dumnej Europy i skostniałego chrześcijaństwa....." pisze ksiądz. I ma rację, wielką rację. Dziś "duchowej kondycji" Europy praktycznie nie ma. Dlaczego? Bo ludzie odstępują od "katolicyzmu" ale nie od wiary. Jednak wielkość tego "jest zastraszająca" - jak mówi Polski kapłan w służbie na Niemieckiej parafii. "Jeszcze 5-7 lat wstecz kościół na polskiej mszy niedzielnej był pełen, teraz Polacy nawet ław nie zapełniają, baa, oficjalnie zgłaszają odejście od wiary by podatek płacić na inne potrzeby niż duchowe.To samo w kraju się dzieje, wiara nasza i naszych ojców została w tej chwili zamieniona na polityczną chucpę partii udającej w swych członkach wielką pobożność. I nie ma tu nic wspólnego zagrożenie czy brak socjalu dla potrzebujących gdyż wszystkiego poprzedni rząd pozostawił w nadmiarze. Teraz wiara katolicka jest wykorzystywana w podzieleniu narodu i niestety nawet głos, napominanie papieża FRANCISZKA nie pomagają gdyż partia ta i część hierarchów ma to "w nosie". I tylko strach wśród myślących potęguje pytanie - " co będzie bez BOGA, co będzie bez wspólnoty chrześcijańskiej " gdy ta władza minie ?
      doceń 20
    • krut00
      25.06.2017 05:51
      W Rosji Chrześcijaństwo się odradza, ale raczej na wzór Angielski, gdzie Królowa jest głową kościoła. W Polsce chrześcijaństwo zaś trwa choć ma coraz mniejszą moc oddziaływania. Demonstracją tego stanu jest coraz większa ilość konkubinatów oraz rozkład w łonie samego kościoła. Wzrost ilości samobójstw też raczej dobrze o sile ducha w Polsce nie świadczy. Oto sytuacja wśród wyższej hierarchii duchownej jedynie odbija stan klęski prezentowany przez postawy księdza Sowy, Międlara, Natanka... Nie jest tak że któregoś z nich nie lubię czy potępiam, ale zauważam że przepaści między poszczególnymi pasterzami się powiększają. Wracając do artykułu to Rzym upadł na własną prośbę - w pewnym momencie podatki stały się tak dotkliwe że nikt już nie chciał pracować, a tym bardziej bronić swojego kraju i panującego tam porządku. Hunowie i Wandale mieli lepszy system władzy i przynajmniej równorzędną broń !! Może byli prostakami ale czyż okłamywali siebie tak doskonale jak robił to Rzym? Władze Europy pociskają kit że mamy się jakoby ubogacać kulturowo dzięki przybyszom z Afryki. Przecież wszyscy wiemy że to jest prawda kategorii G - tzw G.. prawda. Przy okazji kolorowe pisma i nowe filmy zatruwają młodzież jadem moralnym pokazując zboczenia za wzór do naśladowania, a pełną rodzinę jako relikt przeszłości. Europa w tym stanie musi upaść ! To prawo natury. Bardzo prawdopodobne że wywoła to wojnę.
    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół