• facebook
  • rss
  • Wspólnota, święci i... pierogi

    Karina Grytz-Jurkowska

    |

    Gość Opolski 28/2017

    dodane 13.07.2017 00:00

    Te trzy elementy z pewnością zapamiętają siostry z Chin, goszczące w Polsce.

    Przyjechały na zaproszenie Stowarzyszenia SINICUM, które pomaga Kościołowi katolickiemu w Chinach. – Rozważaliśmy, jak pomóc tamtejszemu Kościołowi, i wzorem krajów zachodnich zaczęliśmy zapraszać siostry i kleryków na studia do Polski. W kontaktach z nimi wyszło ich ogromne wołanie o pomoc w formacji. Potrzeba ta wynika z wielkiej przerwy w latach 1949–80, kiedy to pod władzą komunistów życie zakonne było zabronione, a Kościół prześladowany – tłumaczy s. Aleksandra Huf SSpS, organizatorka odbywającego się od trzech lat seminarium. Choć po roku 1980 sytuacja nieco się poprawiła, nadal są dwa nurty: nieoficjalny – wierny Watykanowi, nieuznawany przez państwo, i oficjalny – podległy władzom.

    Oba są represjonowane, a z ponad 1300 mln Chińczyków katolikami jest obecnie ok. 1 proc. (ok. 14 mln). Sióstr zakonnych jest oficjalnie ok. 5 tys. Zgromadzenia powołują chińscy biskupi i to oni określają ich zadania. Klasztory zaczęły się odnawiać, jest wiele nowych powołań, ale brakuje osób, które zajęłyby się formacją. Nie ma odpowiednich książek czy szkoleń, a kontakt z Kościołem zachodnim jest zabroniony. Do Polski zaproszono więc na dwa tygodnie przełożone różnych tamtejszych zgromadzeń i mistrzynie nowicjatu (w sumie 18 osób), by mogły zobaczyć tutejsze życie wspólnotowe, charyzmaty zgromadzeń i posłuchać wykładów o życiu konsekrowanym. – Chcemy im tak choć minimalnie pomóc. To małe ziarenko, ale ufamy, że się rozwinie i zaowocuje – mówi s. Aleksandra. Ponieważ Chinki nie były w stanie wymówić jej imienia, nazwały ją Humama. – Od pierwszych liter nazwiska i dlatego, że jest dla nas jak mama – tłumaczą.

    Ziemia świętych

    Pierwszym zaskoczeniem była dla nich duża liczba kościołów, kaplic i krzyży, klasztorów i zgromadzeń zakonnych. – Czuje się pobożność u ludzi, zwłaszcza w różnych sanktuariach, jak np. u grobu bł. ks. J. Popiełuszki – przyjeżdżają, klękają, widać ich rozmodlenie. W Chinach nie jest tak rozwinięty kult świętych (prócz św. Józefa i Maryi), tu poznajemy ich wielu – tłumaczą siostry. Będąc w Polsce, odwiedziły m.in. Jasną Górę i Łagiewniki (gdzie otrzymały relikwie św. s. Faustyny dla Szanghaju i dla Handan), sanktuarium Ecce Homo w Krakowie, muzeum bł. ks. J. Popiełuszki, muzeum św. Jana Pawła II i Wadowice. Mieszkały w kolejnych klasztorach. – To dla nas cenne, bo uczymy się, jak żyć we wspólnocie, dzielić ze sobą wszystko – opowiada s. Franciszka. Tam mają zwykle jeden dom zakonny, a pozostałe siostry mieszkają w parafiach, osobno, pracują w szpitalach, domach opieki, katechizują. W swoim kraju nie mogą nawet nosić habitu.

    «« | « | 1 | 2 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół