Wdrugi dzień świąt Bożego Narodzenia roku 1944 siedmioletni Jerzy Płaczek, mieszkający wtedy w Korzonku, usłyszał wielki huk. Od początku lipca ciężkie amerykańskie bombowce bombardowały pobliskie zakłady IG Farben Heydebreck. Mieszkańcy okolicznych wiosek w czasie nalotów chronili się do prowizorycznych przydomowych schronów. – Taka ziemianka wystarczała na pociski karabinu, ale jakby bomba spadła, to szans nie było – wspomina Jerzy Płaczek.
Dziękujemy, że z nami jesteś
Masz subskrypcję? zaloguj się
Kup wydanie papierowe lub najnowsze e-wydanie.
To dla nas sygnał, że cenisz rzetelne dziennikarstwo jakościowe. Czytaj, oglądaj i słuchaj nas bez ograniczeń.
Czytasz fragment artykułu
Subskrybuj i czytaj całość
już od 14,90 zł
Poznaj pełną ofertę SUBSKRYPCJI
«
‹
1
›
»








