Nowy numer 43/2020 Archiwum

Niewidomi i niedowidzący u św. Anny

Na doroczną pielgrzymkę na Górę Ufnej Modlitwy przybyli wierni z całego Śląska.

Niewidomi i niedowidzący u św. Anny   Po Mszy św. w grocie ks. Stanisław Dworzak poprowadził nabożeństwo drogi krzyżowej Karina Grytz-Jurkowska /GN Co roku, w drugą niedzielę lipca, w Dniu Modlitw Niewidomych i Niedowidzących u św. Anny spotykają się niewidomi oraz ich bliscy i opiekunowie z diecezji opolskiej i gliwickiej.

- Przyjeżdżają tu osoby z Kędzierzyna-Koźla, Opola, Prudnika, z całej Opolszczyzny, a także z Tarnowskich Gór, Jaworzna, Rudy Śląskiej. Jedni indywidualnie, inni całą grupą – mówi Henryk Papuga z opolskiego okręgu Polskiego Związku Niewidomych.

O godz. 10.00 w bazylice św. Anny rozpoczęła się uroczysta Msza św. w ich intencji, a później w grocie ludzkiej nabożeństwo drogi krzyżowej.

- Oni widzą więcej niż inni, bo widząc, ludzie mogą zagubić się w egoizmie, a tu, będąc zdanym na innych, otwierają się na nich i na inne wartości, sami starają się być pomocni. Wzrok jest cenny, ale można widząc, nie zauważać. Najważniejsze, by widzieć sercem – wskazywał w homilii ks. Stanisław Dworzak, opolski duszpasterz niewidomych.

Świadomość tego, że potrzebuje się pomocy drugiego człowieka wyczula ich też na potrzeby bliźnich.

- Odkąd się urodziliśmy, poznaliśmy, pobraliśmy się mamy to we krwi, już całe lata – uśmiecha się Anna Rosół, która sama niedowidząc przyjeżdża tu z niewidomym mężem.

- W swoim domu jest się samodzielnym, ale jeśli człowiek wyjeżdża w obce miejsce, np. do innego miasta, to potrzeba pomocy przewodnika – dodaje Stanisław Rosół.

Niewidomi i niedowidzący u św. Anny   Słowo Boże można czytać też za pomocą alfabetu Braille'a. Tak było na Górze Świętej Anny. Karina Grytz-Jurkowska /GN Wskazują, że pomóc też trzeba umieć, bo nie każdy potrafi poprowadzić. Łatwiej iść ze znajomym, którego się zna. Są też organizowane kursy w tym zakresie, bo problem z tym jest także w szpitalach, biurach, różnych instytucjach.

- A osób niewidomych i niedowidzących przybywa – z powodu wypadków, chorób dziedzicznych i przewlekłych jak np. cukrzyca. Coraz więcej dociera też tutaj – mówi Łucja Iłowska, prezes koła PZN w Kędzierzynie-Koźlu.

- Coraz łatwiej jest z materiałami do liturgii, które można zamówić przez Internet. Trzeba tylko nauczyć się alfabetu Braille'a – stwierdzają Jolanta i Marek Osińscy.

- W kościele przydałyby się natomiast  ekrany z tekstem pieśni w obu nawach, to dla nas duże ułatwienie – opowiadają Janina Paciorek i Danuta Jarnot. - Przyjechaliśmy z koła z Jaworzna, ok. 20 osób, jest też duża grupa z Mikołowa – dodaje Jerzy Janas, dyrektor okręgu śląskiego.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama