GN 42/2020 Archiwum

Nie chcę

Spotkałam kiedyś w Angoli trędowatą i zapytałam, czy chce być uzdrowiona.

A ona spojrzała na mnie ze smutkiem i odpowiedziała: „Nie chcę. Gdzie pójdę, kiedy już nie będę trędowatą? Będę musiała opuścić leprozorium, a nie mam już rodziny i domu, gdzie jeszcze mogłabym zostać. Chcę być trędowatą do końca moich dni, bo już znam to życie i przyzwyczaiłam się. Nie chcę – po prostu”. Zapytałam kiedyś więźniarkę, która dostała karę dożywocia w Afryce Płd., czy chciałaby opuścić więzienie.

A ona ze spokojem powiedziała: „Nie chcę. Nie mam już domu, rodziny, przyjaciół. Wszyscy mnie opuścili, więc gdzie pójdę? Więzienie to mój dom, znam tutaj każdy szczegół i każdego człowieka. Nie chcę – po prostu”. Byłam na rekolekcjach „Jezus żyje!” na Górze św. Anny. Prawie od razu zauważyłam kobietę na wózku inwalidzkim, Ewę, ze swym kochającym mężem, który zawsze był przy niej. Ewa jest jeszcze młoda, ale od lat choruje na stwardnienie rozsiane. Po kilku dniach zapytałam ją, czy możemy się pomodlić za nią. Spojrzała na mnie zdziwiona i spytała, o co chcemy się modlić. Myślałam, że nie trzeba tłumaczyć kobiecie na wózku, że o uzdrowienie… Ale Ewa uzdrowiła mnie swoją odpowiedzią i historią: „Na początku małżeństwa nie mogliśmy mieć dzieci, adoptowaliśmy jedno. Modliliśmy się o potomstwo. Bóg wkrótce podarował nam dwóch synów. Obiecałam wtedy Bogu, że cokolwiek spotka mnie później, przyjmę z miłości do Niego. Kiedy dowiedziałam się o nieuleczalnej chorobie, ofiarowałam ją Bogu w intencji moich synów, by zawsze byli blisko Jezusa, by nigdy nie utracili wiary! To moja obietnica, mój krzyż, który obiecałam Bogu za moje dzieci. Dlatego módlcie się jedynie o umocnienie dla mnie i męża”. Ewa, niesamowita, zawsze radosna kobieta, i jej mąż są dla mnie posłańcami Boga, który uzdrawia nas na wiele różnych sposobów i mówi do nas ludzkim językiem. Sztuką jest, by to usłyszeć i zrozumieć w dzisiejszym świecie pełnym sukcesów, osiągnięć, medali, stanowisk czy top modelek. Szczęścia nie buduje się jednak na przyjemności, ale na zwycięstwie w naszej codzienności, w której żyje Jezus. Tylko w Jego bliskości możemy zwyciężać.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama