Nowy numer 43/2020 Archiwum

Teatr w drodze

Pomysł był prosty: wsiąść na konika, wziąć wóz i jeździć od wioski do wioski, opowiadając Ewangelię.

Odwiedzili kilkanaście miejscowości, włączając widzów do udziału w weselnej uczcie. Tak spędziła ubiegły tydzień grupa aktorska nazwana Teatrem Podróżnym. Artyści pochodzą z Otmuchowa, Warszawy, Krakowa, Mysłowic, Pyskowic, Gliwic, Olsztyna – młodzi ludzie, ale wprawieni już w tworzeniu różnych przedstawień. – Oni spotkali się dopiero w Jasionej na tydzień przed premierą, by ułożyć scenariusz, teksty, muzykę, choreografię – opisuje ks. Roman Hosz z Domu Rekolekcyjnego w Jasionej. Ta sztuka jest ich autorskim dziełem, stworzonym pod kierunkiem Mariusza Kozubka, twórcy Teatru A. Pomysł powstał rok temu podczas warsztatów teatralnych u werbistów. – Przemówił do mnie Pan Bóg, tak to muszę nazwać. Pojawiła się myśl – czysta, klarowna i uparta, żeby zebrać grupę młodych, wziąć wóz i jechać głosić Dobrą Nowinę. Przez rok szukałem ludzi, wybrałem ośmioro.

Mam poczucie, że uczestniczę w takim małym cudzie, że nie ma tu przypadków, ale prowadzi nas Bóg – mówi Mariusz Kozubek. Do ks. Hosza przyjechał, szukając osiołka do zaprzęgu. W Jasionej kłapoucha nie było, za to ustaliło się miejsce przygotowania spektaklu. A gospodarz z Przysieczy, który posiadał takie zwierzę, odradził osiołka, polecił wziąć konia i pożyczył wóz. Koń przyjechał z Ostropy, zaś trzej woźnice pojawili się dzień przed premierą. – Zarys przedstawienia jest gotowy, a potem każdy opowiada wybraną historię biblijną tak, jak potrafi. Do trasy też podchodzimy „ewangelicznie”, nie troszcząc się, gdzie będziemy spać i co będziemy jeść – uśmiechają się aktorzy Maciej Omylak i Maciej Trąbka. Dojeżdżając do danej miejscowości, chodzili po ulicach i zapraszali na sztukę. – Opowiadają o świecie, który znają, swoim językiem, pogodnie i bez zadęcia, resztę załatwiają młodością i entuzjazmem. Teatr to jest alibi, sposób na powiedzenie ludziom tego, co ważne – tłumaczy Mariusz Kozubek. Na premierze były uczestniczki rekolekcji maryjnych. – Niesamowite, że ci młodzi ludzie nie wstydzą się głosić Ewangelii w taki sposób i że się wcześniej nie znali. Myślę, że taki właśnie jest Pan Bóg – potrafi złączyć serca, myśli, głosy, by takie cuda były możliwe – podkreśla s. Lauretta, służebniczka NMP z Leśnicy.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama