Nowy numer 43/2020 Archiwum

Nie maluj świątka

Dziedzictwo. Po pierwsze: nie szkodzić – to zasada ważna nie tylko w medycynie, ale też w postępowaniu z zabytkami.

Ksiądz nie ma być menadżerem ani budowlańcem, nie musi się podobać ludziom, on jest po to, by prowadził do Chrystusa – słyszy się czasem z ambony. Fakt, ale zwykle nie udaje się księdzu uniknąć remontów w parafii i szukania pieniędzy na nie. Ma do pomocy radę parafialną, jednak to na nim ciąży odpowiedzialność za obiekty sakralne. Bo to nie tylko kościół, ale też kaplice, bożymanki (przydrożne krzyże lub kapliczki), figury świętych, a także plebanie, otoczenie kościoła i parafialne cmentarze.

Remont na okrągło

Zarówno w mniejszych świątyniach, jak i w katedrze remonty właściwie są stale. – To trwa już lata. Mój poprzednik ks. Stefan Baldy dużo zrobił. Odkąd ja przyszedłem 11 lat temu, też ciągle coś naprawiam. W końcu katedra ma ponad 700 lat. Robiliśmy tyle, na ile było nas stać, fragmentami. Przeważnie szło na to kilkaset tysięcy złotych. Nieraz dostawaliśmy dotacje z Urzędu Miasta, z ministerstwa, od konserwatora zabytków. To były znaczące prace – naprawa witraży czy wieży. Teraz trzeba zadbać o mury katedry. One są w bardzo złym stanie, murszeją, pękają – tłumaczy ks. Edmund Podzielny, proboszcz kościoła katedralnego w Opolu. Wszystko, co planuje, ustala z wojewódzkim konserwatorem zabytków, nawet naprawę sypiącego się parkanu.

– Choć to czasem opóźnia prace, trzeba zrozumieć, że  przepisy są po to, by zachować zabytek i jego piękno dla ludzi. Bałbym się wziąć odpowiedzialność za tak cenny obiekt, by czegoś nie zniszczyć. Przecież to jedna z najbardziej rozpoznawalnych wizytówek Opola. Czasem łatwiej wybudować nowy kościół niż ratować stary, w swoim życiu robiłem jedno i drugie, najadłem się sporo pyłu... – wspomina ks. Podzielny. Pomaga mu zespół ludzi dobrej woli, którzy opracowują dokumentację, fachowców z zakresu budownictwa, ekonomii, historyków sztuki, bo opolska katedra staje przed dużą inwestycją. Jej przykład to tylko w większej skali to, z czym borykają się księża w małych parafiach. Społeczeństwo ubożeje, ludzi ubywa, a zabytkowe obiekty wymagają renowacji. – Mamy opracowany program renowacji i konserwacji elewacji zewnętrznych. Kosztorys budowlany jest zastraszający, przekracza 10 mln zł. Chcemy wystąpić o dotację z Programu Norweskiego. Kompletujemy dokumenty, ale musimy zebrać 15 proc. wkładu własnego, czyli ponad 1,5 mln zł. Z tacy nie mamy takich pieniędzy – starcza ich ledwie na utrzymanie katedry, czasem wspomogą nas sponsorzy – martwi się proboszcz. Inwestycja ma trwać od 2014 do 2016 roku. Trzeba odsolić fundamenty, usunąć zawilgocenia, oczyścić i odnowić mury, dokonując przy okazji ich regotyza- cji. Malowania wymaga też wnętrze katedry, na razie naprawiane są 3 witraże, przez które – z powodu dziur – na mury spływa woda. – Zwróciliśmy się już do Urzędu Miasta i szukamy innych źródeł. Jeśli się nie uda, remont nas nie minie, tyle że będzie robiony wolniej, krótkimi etapami, więc potrwa dłużej – przyznaje ks. Podzielny.

Grosz do grosza

W parafii pw. św. Bartłomieja w Łanach, liczącej ok. 1000 osób, remonty przeprowadza się ze składek byłych i obecnych mieszkańców. W ciągu ostatnich 6 lat wymieniono dach kościoła i wieży, piec, instalację elektryczną, posadzkę, wyremontowano zakrystię, ławki i grotę, wymalowano wnętrze świątyni i zbudowano parking. W sumie za ok. 1,5 mln zł. – Wszystko własnymi siłami, co roku coś, co dwa lata większe inwestycje. Składa się każdy dorosły mieszkaniec mający źródło utrzymania, ludzie to rozumieją i co kwartał nie ma problemu ze zbiórką – mówi Bernard Groe- ger, członek rady parafialnej. Zwykle datki parafian są niewystarczające, choć decydujące. Jeśli mamy do czynienia z zabytkiem, można starać się o dotację np. z Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego czy od Opolskiego Wojewódzkiego Konserwatora Zabytków. Zgłoszeń jest dużo, pieniędzy znacznie mniej, więc przechodzi około jednej trzeciej wniosków. Z tego wykonywane są tak różne zadania, jak np. pokrycie dachu, konserwacja ołtarza czy chrzcielnicy, remont organów, wymiana posadzki, renowacja krucyfiksu. Warto sięgać do programów unijnych, np. PROW, RPO, prosić o wsparcie z tzw. funduszy norweskich i zwracać się do urzędów gmin i starostw.

« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama