Nowy Numer 29/2018 Archiwum

Cienie w krajobrazie

Nikt mi wprost nie powiedział, że ślub nic nie daje - ani cywilny, ani kościelny. Ale chyba o to tym parom chodziło.

Wracam do impresjonistycznego oglądu kolędowego krajobrazu. Dominuje w nim spokój, co nie znaczy, że nie ma tam ciemnych plam czy obszarów. Czasem trudno je rozszyfrować i zrozumieć. Jeden taki obszar uświadomiłem sobie, gdy po skończeniu kolędy aktualizowałem listę parafian. Zawsze notuje się w niej status małżeństwa – sakramentalne, cywilne, bez ślubu (jakiegokolwiek). Co zauważyłem w krajobrazie? Coraz więcej związków niesakramentalnych. Nie liczyłem proporcji kiedyś, nie liczę teraz. Niech więc to „więcej” wystarczy. Zorientowałem się wszakże, że nie wystarcza krótkie określenie „bez ślubu”. I nie można go za każdym razem zastępować określeniem „konkubinat”. Niejeden taki przypadek nazwałbym raczej małżeństwem naturalnym – zwłaszcza wtedy, gdy nosi znamiona stałości (np. wspólnie zakupiony dom), służby życiu (dzieci, i to zadbane). Oczywiście, przekonuję wtedy do sformalizowania zarówno cywilno-prawnego, jak i sakramentalnego. Zwykle słyszę grzeczny, kulturalnie wypowiedziany sprzeciw. Staram się ich zrozumieć. Wiem, że ze strony państwa istnieje wyraźna niechęć do rodziny, utrudnianie funkcjonowania, a co najmniej obojętność w sprawach najważniejszych. A spojrzenie sakramentalne? Myślę, że najbardziej ciąży brak, a co najmniej niedostatek świadectwa ze strony rodzin chrześcijańskich. Świadectwa miłości, radości, wspólnoty, jedności w obliczu niepowodzeń i problemów. Nikt mi wprost nie powiedział, że ślub nic nie daje – ani cywilny, ani kościelny. Ale chyba o to tym parom chodziło. I to jest obszar takich ciemnych i niewyraźnych plam w moim impresjonistycznym obrazie.

Inny obszar niepokojącej barwy też rodziny dotyczy, choć inaczej. Od ładnych kilku lat zastanawia mnie, jak wyobrażają sobie i jak układają życie moi dawni uczniowie i uczennice w wieku okołotrzydziestoletnim. Duża część to single – zwłaszcza ci na emigracji, ale nie tylko. Ta duża część to nawet połowa poszczególnych roczników. Czym jest celibat – wiem z doświadczenia. Ale w celibacie jestem singlem z wyboru i z ciągle odnawianą motywacją. A oni? Wybór? Motywacja? Powiada się, że oni „jakoś sobie życie urządzili”. Tego roku na kolędzie rodzice takich singli (czy to damskich, czy męskich) kilkakrotnie tematu dotknęli. Sami, ja tematu nie podpowiadałem. „Już ma 32 lata, to i tak za późno, a co dalej...”. Albo: „Jeszcze kilka lat i zostanie z garścią słomy”. Najgorzej, gdy te dorosłe dzieci osiadły za granicą, czasem wręcz na antypodach. Wtedy delikatnie, acz natrętnie jawi się jeszcze inna barwa w tym krajobrazie – samotność dwojga rodziców. Powiedzmy, że są w wieku 60+. Jeszcze trochę i będzie im potrzebna pomoc i opieka ze strony dzieci. W wymiarze społecznym jest to bomba zegarowa, która niebawem wybuchnie. Nasze kobiety masowo jeżdżą do Niemiec opiekować się starszymi ludźmi. Kto do Polski przyjedzie? Do kraju ludzi biednych przecie. Straszną rzecz usłyszałem w którymś kolędowym domu, odebrałem to jak czarną plamę w krajobrazie: „Proboszczu, wtedy już tylko eutanazja”.

Pisałem przed tygodniem: „Obok plam spokojnej, złotej czerwieni mogą być plamy brudnego, sinego koloru”. Ale, Bogu dzięki, wciąż mam przed oczyma obraz spokojem malowany. Czego i Wam życzę.

« 1 »
oceń artykuł

Zobacz także

  • Fryderyk
    26.01.2014 20:49
    Pytanie: Czy można kochać żonę po 30 latach małżeństwa? Odp. Można, nawet bardziej niż 30 lat wcześniej.
    doceń 5
  • maddalena86
    26.01.2014 22:37
    Opieka nad starszymi rodzicami ma jeszcze jeden aspekt. W moim pokoleniu nie brak jedynaków. Gdy starsi rodzice potrzebują pomocy wszystko spada na to jedno dziecko. Mimo szczerych chęci i miłości do rodziców można zwyczajnie nie dać rady, zwłaszcza wychowując jednocześnie własne dzieci.
  • Ginter
    27.01.2014 11:48
    Tak jest świat dzisiaj urządzony, że młodzi muszą najpierw skończyć studia, później muszą się dorobić, a później... jest już tylko późno. Wszyscy w tym maczamy palce. Kościół tylko biada, ale jak się tak wgłębić to mało jest katolików którzy przyklasnęli by młodym ludziom chcącym się pobrać na studiach. Zwykle w wieku 25-30 lat ludzie już są tak cwani i przerobieni przez świat że kalkulują jak mieć zamiast się starać żeby być. Ci co "wpadli" się starają, a ci co skończyli studia dzienne przez resztę życia "szukają siebie" To się musi zacząć w Kościele - trzeba zamienić to huczenie o grzesznych związkach na namawianie do ślubu w młodym wieku i wspieranie młodych małżeństw. Trzeba zacząć propagować seks mówić o nim dobrze, a nie wciąż negatywnie jako o zagrożeniu. Trzeba z dobrą energią do tego podejść powiązać ochronę życia z pochwałą seksu małżeńskiego. To już jest teraz antyciążowa fobia!!! Te wszystkie zapewnienia polityków jak oni się troszczą o nas... nikt głośno nie powie żeby młodzi się żenili i rodzili dzieci bo oni są potrzebni jako siła pociągowa tego niewydolnego państwa. Młodzi zwyczajnie nie mają czasu na dzieci bo w tym kraju wyznacza im się zadanie sprzeczne z naturą człowieka - mają być maszynami "postępu".
    doceń 1
  • ganna
    27.01.2014 14:53
    Jestem w wieku okołotrzydziestoletnim i muszę stwierdzić, że około połowa moich szkolnych i studenckich koleżanek nie ma męża ani dzieci, a te które mają to mają w 90 % jedno dziecko. Trzeba uczciwie przyznać, że za bardzo to nie ma w kim wybierać.
    doceń 0
Komentowanie dostępne jest tylko dla .

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zapisane na później

Pobieranie listy

Rekalma