Nowy Numer 29/2018 Archiwum

Artysta na dachu

W czasie pokrywania łupkiem wieży zabytkowego kościoła w Centawie wbił 78 tys. gwoździ. Każdy gwóźdź trzeba puknąć 12 razy. Wychodzi – prawie milion puknięć.

Na jedną płytkę przypadają 3 gwoździe, zatem płytek było 26 tysięcy. Każdą trzeba ociosać około 40 razy. Znowu milion. Do tego mniej więcej 30 wejść na 47-metrową wieżę – około 3 km po rusztowaniach dziennie. – Ja po prostu zakochałem się w tym kościółku – Waldemar Klimek, dekarz w trzecim pokoleniu, tłumaczy, dlaczego podjął się tego zlecenia. Od młodości marzył, by odnowić swój kościół parafialny. Pochodzi z Suchej, a mieszka obecnie w Witten (Nadrenia Północna-Westfalia w Niemczech). W rodzinnym domu w Suchej, z której wyjechał 25 lat temu, bywa często – ok. 30 razy w roku. Ale na odbudowę wieży w Centawie przyjeżdżał jeszcze częściej: 32 razy samolotem, 20 razy samochodem. – Czasem o siódmej rano jeszcze byłem na budowie w Niemczech, a o wpół do dwunastej już na rusztowaniu w Centawie. Ludzie jeszcze w nocy słyszeli, jak pukam na wieży – mówi.

Praca, Kościół, rodzina

– Dla mnie w życiu liczą się tylko praca, Kościół i rodzina – mówi Waldemar Klimek. Trzeba dodać, że liczy się także zamiłowanie do natury. Wokół rodzinnego domu w Suchej tworzy bogate arboretum, pełne rzadkich okazów pochodzących z wielu krajów. Miejscem jego pracy są często kościoły. – Od młodości moim marzeniem było, żeby mój kościół w Suchej pokryć łupkiem – mówi dekarz. I to marzenie – choć po wyjeździe z rodziną do Niemiec jego spełnienie wydawało się mrzonką – było motorem do kształcenia się i specjalizowania w dawnej technice krycia dachów łupkiem.

Od wczesnych dziecięcych lat pomagał ojcu w pracy, w domu, hodowali z bratem nutrie. – Do nauki wielkiego pociągu nie miałem. Często babcia przynosiła mój tornister do domu, bo rzucałem go pod płotem i leciałem dalej – śmieje się Klimek. Tym bardziej zadziwiają jego osiągnięcia w Niemczech. Po ukończeniu kilkunastu rodzajów szkół i kursów międzynarodowych jest nie tylko mistrzem dekarskim i blacharskim, ale specjalistą również m.in. w zakresie metaloplastyki, złotnictwa, rzeczoznawcą w sprawach azbestu i szkód wyrządzanych przez wilgoć, pleśń i grzyby. Zdobył tytuł najlepszego dekarza w swoim kraju związkowym, jest doradcą kurii diecezjalnej w Paderborn, egzaminatorem w szkołach mistrzowskich. Klimek ceni sobie te osiągnięcia, bo doszedł do nich ciężką pracą. – Wstawałem o czwartej rano i dojeżdżałem do szkoły 240 km, po powrocie pracowałem, o północy kładłem się spać i tak codziennie – mówi. Na naukę, egzaminy i przeżycie musiał wziąć kredyt, który spłacał kilka lat. – Nie było łatwo, czasem miałem 5 marek w portmonetce, a benzyny w baku nie było – wspomina. Ale nie poddał się, pracował ciężko, by dziś cieszyć się opinią najlepszego wśród dekarzy w swoim okręgu. Zamówień ma na trzy lata. Bez żadnej reklamy, stron internetowych, banerów itp. – Koledzy się zastanawiają, jak to robię. Jakość i opinia moich klientów decyduje – mówi dekarz z Witten i Suchej.

Skromność i bieda wychowuje

O pracy Waldemara Klimka mówią jego dzieła. Nie sposób nie zachwycić się pięknem i harmonią łupkowego dachu kościoła w Suchej czy wieży w Centawie. Niektórzy przejeżdżający, znajdując numer telefonu na stojącym obok kościoła kontenerze, dzwonią z różnych miejsc Polski do Niemiec, żeby wyrazić swój podziw. Zachwyca także skromność i prostota tego człowieka. Jeździ wyeksploatowanym samochodem odkupionym za 250 euro z domu dla niepełnosprawnych, którym pomaga. – Niektórzy dziwią się, dlaczego nie jeżdżę jeepem, nie mam wielkiego domu. Bieda nauczyła mnie żyć, a skromność wychowuje ludzi. Pamiętam, jak mój ojciec jeździł na rowerze z Suchej do Opola do kościoła św. św. Piotra i Pawła, a na ramieniu wiózł rynny. Co on wtedy mógł myśleć? – opowiada Klimek. Pamięć o ojcu i jego radach pozostała do dziś. – Ojciec był surowy, ale dzięki niemu osiągnąłem to, kim jestem. Zawsze mi powtarzał: zrób to tak, jak nikt tego jeszcze nie zrobił – mówi. Jego radością jest jednak nie tylko praca. – Żyję dla rodziny – mówi pan Waldemar. Żona Bogumiła oraz synowie Philip i Paul dzielą z nim jego pasję do życia i pracy oraz szczerą wiarę. Razem się modlą, także w samochodzie, razem angażują w życie parafii w Witten. Pomagają misjonarzom w Afryce i na Filipinach, klerykom, niepełnosprawnym, budują razem ołtarze na Boże Ciało, fundują edukację afrykańskiemu dziecku. Odczuwam wielki podziw i szacunek dla człowieka, który mając rzadki fach i talent w ręku, mógłby się dorobić majątku, ale uważa, że nie to jest najważniejsze. Mistrz staroniemieckiej techniki krycia łupkiem z naciskiem na krycie koszy miękkich – tak brzmi nazwa jego specjalizacji zawodowej. Dla mnie po prostu mistrz.

« 1 »
oceń artykuł

Zobacz także

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zapisane na później

Pobieranie listy

Rekalma