GN 2/2021 Archiwum

Cierpliwość i pokora

W przedsionku tej świątyni wiszą dwa lustra. „Stajesz przed obliczem Boga, spójrz w swoje oblicze” – głosi napis.

To tylko jeden z niezwykłych detali w tej parafii. Kościół jest otwarty cały dzień, są w nim też książki religijne, które można wypożyczyć. Dla ludzi proboszcz zadbał również o toaletę przy zakrystii; przydaje się przyjezdnym, starszym czy dzieciom. Patronem parafii jest św. Urban, gdyż pod jego wezwaniem był starszy kościółek, położony przy drodze krajowej, natomiast wybudowany w latach 1983–86 kościół nosi imię NMP Matki Miłosierdzia.

Upamiętnili budowniczego

Sama wspólnota jest młoda, wyodrębniona z parafii Koźle w 1981 roku. W jej skład wchodzą Większyce i Radziejów. Ponieważ istniejący kościół był za mały, ludzie zdecydowali się wybudować nowy. Mimo trudności w zdobywaniu materiałów dzięki ogromnej determinacji ks. Leona Kary, pierwszego proboszcza, oraz mieszkańców świątynia została poświęcona już w czerwcu 1986 r.

– Gdy ks. Kara przyjechał tu z Pławniowic, nie było nawet plebanii, więc zamieszkał w naprędce zaadaptowanym budynku. Ksiądz był świetnym organizatorem, miał też upór i potrafił współpracować z ludźmi. W swoim dużym fiacie zużył sporo opon przy tej inwestycji. A pomagać przychodzili wszyscy – dzieci i osiemdziesięciolatkowie. Momentami praca szła nawet nocą – opowiada Elżbieta Freier, parafianka. Kościół otacza piękny ogród, w którym stoi figura Chrystusa Dobrego Pasterza ufundowana z okazji 50. urodzin ks. Leona Kary. Ks. Leon wyjechał w 1987 r. do Niemiec, zmarł w Mindelheim rok temu. W tym roku, 25 marca, w pierwszą rocznicę jego śmierci, została odprawiona Msza św., której przewodniczył ks. Józef Kara, oficjał Sądu Biskupiego Diecezji Gliwickiej, bratanek ks. Leona. Poświęcono wtedy pamiątkową tablicę ufundowaną przez parafian. W kościele można też obejrzeć wystawę poświęconą temu kapłanowi, zawierającą prywatne zdjęcia ks. Kary z budowy kościoła i życia parafii.

Blisko ołtarza

Szczególną radością ks. Krystiana Glomba, obecnego proboszcza są ministranci. Jest ich sporo (ponad 30) jak na parafię liczącą nieco ponad 700 osób. Niezwykle wysoka jest wśród nich jednak średnia wieku, bowiem do Mszy św. służą nie tylko dzieci i młodzież, ale także już studiujący czy pracujący członkowie LSO. Są oni bardzo aktywni w życiu parafii, wychodzą z różnymi inicjatywami do proboszcza. Rok temu zaproponowali, by na św. Urbana była Eucharystia w starym kościele. Ks. Glomb się zgodził, postawił jednak warunek, że wszystko musi być przygotowane. – I rzeczywiście było, łącznie z okularami i chusteczką dla mnie – uśmiecha się proboszcz. W tym roku też już planują Mszę w tym miejscu. Najstarsi ministranci opiekują się młodszymi kolegami, starają się animować ich aktywność.

« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama