Nowy numer 24/2018 Archiwum

Kultury moc

Wydarzenia. Byliśmy na piratach, idziemy dokończyć morderstwo. Czyli wnioski z Nocy Kultury.


Korzystając z uprzejmości i kultury pragnę na początek zacytować fragment legendarnego monologu Janusza Gajosa z opolskiego festiwalu piosenki sprzed lat 23. – „Reasumując: pierwsze primo – nie wchodzić do muzea, drugie primo – omijać biblioteki i trzecie – won z kina i z teatru!” – mówił wielki aktor. I jak bardzo się mylił! Bo zanim zaczął się w Opolu 51. Krajowy Festiwal Wiadomo Czego, tysiące ludzi po trzykrotne primo: wchodziło do muzea, nie omijało biblioteki i szturmowało teatr. Taka była Noc Kultury w Opolu, stolicy polskiej piosenki. 


Jest pięknie!


A teraz żartobliwy ton na bok. Trzeba było widzieć tę scenę: Jest godzina 22,, schody do kościoła na Górce, spektakl teatru tańca i ruchu z ogniem „Mantikora”. –Podobało ci się, Jasieńku? – mama pyta dwulatka siedzącego na ramionach taty.

Jasieniek nie odpowiada, oczy mu płoną z zachwytu, wpatrzony w tańczących z ogniem zaczyna rytmicznie klaskać. Albo zobaczyć tłumy ludzi w Miejskiej Bibliotece Publicznej niemal zdezorientowane od nadmiaru atrakcyjnych propozycji, przemieszczające się z piętra na piętro. – Byliśmy na piratach, idziemy dokończyć morderstwo! – wymieniają informacje śpieszące się koleżanki. To morderstwo, uspokajam, jest rodzajem gry literacko-detektywistycznej pt. „Koszmar z ul. Minorytów” zaproponowanej przez MBP. Ten sam rodzaj pasji, jaki potrafi wzbudzić sztuka, obserwowałem w teatrze lalki i aktora, gdzie Dorota Nowak, Jan Chraboł i Krzysztof Jarota wprowadzali malców w podstawy aktorskiego warsztatu. A nawet w zwykle nie tak przecież często odwiedzanej galerii malarstwa Jana Cybisa. – Jest twórczo. Inaczej się odbiera kulturę i sztukę w większej grupie osób, kiedy słyszy się ich opinie i zachwyt – mówi Ewa Moszko z Kędzierzyna-Koźla. Czy jest inna taka noc, kiedy w Opolu można zobaczyć zwykłych ludzi pląsających tanecznie na ulicach, wesołych, radośnie pozdrawiających się nawzajem i to bez środków wspomagających entuzjazm?
Kiedy cudowne dźwięki harfy wydobywane przez Malwinę Lipiec zabrzmiały w galerii „Biały Kruk” i zaczęły im wtórować dzwony sąsiadującej katedry, mogło się zdawać, że przed słuchaczami odsłania się oczywista prawda: geniusz ludzkiej twórczości otwiera na tajemnice życia. Piękno ducha ludzkiej muzyki tak harmonijnie współbrzmiało z wezwaniem do otwarcia się na wymiar boski. Był to dla mnie moment niemal wstrząsający pięknem. Może dlatego, że dźwięk harfy cenię nad wiele innych. 


« 1 2 »
oceń artykuł

Zobacz także

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zapisane na później

Pobieranie listy

Rekalma