GN 32/2018 Archiwum

Wiedza to nie wszystko

O rankingach, rozwijaniu intelektu i dobrych relacjach z ks. Henrykiem Wolffem, dyrektorem Diecezjalnego Gimnazjum i Liceum Humanistycznego w Nysie rozmawia Andrzej Kerner.

Andrzej Kerner: Księże Dyrektorze, czym diecezjalne gimnazjum i liceum odróżniają się od innych szkół?</br></br>


Ks. Henryk Wolff: Z tym pytaniem spotykam się od początku istnienia naszej szkoły. Odpowiadam w ten sposób: ta szkoła ma się różnić od innych szkół tym, jacy jesteśmy my, dorośli, w niej pracujący. Młodzież ucząca się w niej to nie są anioły. Nasza szkoła jest edukacyjną propozycją Kościoła katolickiego i swoją katolickość chce podkreślić przez dorosłych, którzy są za szkołę odpowiedzialni. Przede wszystkim my mamy żyć Ewangelią. Natomiast jeśli chodzi o młodzież – jest to szkoła dla wszystkich: dla dzieci z rodzin katolickich, innych wyznań, a także dla niewierzących. Jest jednak warunek: uczeń wybierający tę szkołę, równocześnie wybiera system wartości, który w niej obowiązuje.

Czy zdarzyły się wypadki, że z powodu nieprzestrzegania regulaminu uczniowie zostali skreśleni z listy?</br></br>


Tak. W ciągu 15 lat istnienia szkoły były trzy takie sytuacje, kiedy ktoś dał regulaminowi kopniaka. Wtedy chodzę i cierpię, jest sporo rozmów, ale sama młodzież mnie uspokaja, mówiąc: proszę księdza, przecież on/ona wiedział(a), co wybiera, a jednak opluł(a) to. Jednak taka sytuacja rzeczywiście boli. I to bynajmniej nie z powodu naszej porażki pedagogicznej, ale z troski o tego człowieka: którędy on dalej pójdzie, czy to będzie dla niego jakiś pozytywny wstrząs? Nie jest nam przecież obojętny jego los.

Jaka część waszych gimnazjalistów kontynuuje naukę w liceum?</br></br>


W pierwszych latach przyjmowaliśmy do gimnazjum tylko tych, którzy najlepiej zdali egzamin wstępny. Takie było kryterium. Intelektualnie byli bardzo dobrzy, ale coś nam szwankowało w relacjach społecznych. I chociaż było ciasno, postanowiliśmy otworzyć drugi oddział gimnazjalny, żeby przyjąć także uczniów trochę słabszych. Nagle atmosfera się poprawiła! Przyszła młodzież do tańca i do różańca. A wcześniej dominował tylko ciąg do wiedzy i rozwijania intelektu. Sądzę, że właśnie dzięki temu otwarciu na uczniów trochę słabszych obecnie ok. 80 procent absolwentów gimnazjum kontynuuje naukę w naszym liceum. Kiedy młody człowiek zostaje u nas przez sześć lat, to można wykonać bardzo fajną pracę wychowawczą. Zupełnie inaczej się pracuje niż w cyklach 3-letnich. Przez sześć lat widać kapitalną przemianę, dojrzewanie naszej młodzieży.

Jakie studia wybierają absolwenci liceum?</br></br>


Zależy od rocznika, od tego, co jest akurat modne na rynku. Ale pewną regularnością jest fakt, że co roku spora grupa wybiera medycynę i architekturę. Często mnie pytają: a ilu wysłałeś do seminarium? W sumie trzy osoby poszły na wydział teologiczny, a jeden absolwent do seminarium i obecnie jest już księdzem. Nasz biskup Andrzej Czaja podkreśla: to nie jest niższe seminarium duchowne. Środowiskom, które oczekują, że jest to szkoła dla „stuprocentowych” katolików, odpowiadam słowami naszego biskupa, że nasze liceum ma być areopagiem, miejscem spotkania Kościoła ze światem. Miejscem, w którym nawiązywany jest dialog.

Od trzech lat diecezjalne liceum zajmuje pierwsze lub drugie miejsce w województwie w ogólnopolskim rankingu edukacyjnym „Perspektyw” i „Rzeczpospolitej”. W kraju były to także bardzo wysokie miejsca: kolejno 20. (rok 2012), 29. (2013) i 28. (2014). Czy to wielki sukces?</br></br>


Ostrożnie do tego podchodzę. Jak będziemy nisko w rankingach, to się wcale tym nie zmartwię. 
Owszem, taki ranking przyciąga, wtedy o szkole się mówi. Ale to z kolei grozi sytuacją, że uczniowie przychodzą tylko po wiedzę. Zauważyłem, że od kiedy zaczęło być o szkole głośno z powodu wysokich lokat, część osób jest zainteresowana tylko tym. Rodzice takich uczniów łatwo zwalniają ich z innych zajęć, niedydaktycznych. Na przykład kiedy są rekolekcje wielkopostne, wyjeżdżają na urlop. To mnie boli, jest przykre.
Wobec tego co jest największym sukcesem szkoły diecezjalnej?</br></br>


Moim pragnieniem jest przede wszystkim – myślę, że to się nam jakoś udaje – żeby nasi absolwenci byli dobrymi ludźmi. Co to znaczy dobry człowiek, dobry mąż, dobry ojciec? Kochający, wierny, taki, któremu zależy, który jest odpowiedzialny za siebie i swoich bliskich. Dla mnie osobiście jest ważne, że całkiem spora grupa absolwentów prosiła mnie o pobłogosławienie ich małżeństw. Są też małżeństwa między absolwentami, i to nawet całkiem spory odsetek.

« 1 »
oceń artykuł

Zobacz także

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zapisane na później

Pobieranie listy

Rekalma