Nowy numer 33/2018 Archiwum

Oto Ciało Moje

Po obejrzeniu tego przedstawienia inaczej przeżywa się Mszę świętą.

To największy cud, a wy możecie otrzymać największy dar od Najwyższego Boga, lecz nie potraficie tego docenić – mówiła Maryja do Cataliny Rivas. Inscenizacja Eucharystii z wizją boliwijskiej mistyczki była głównym punktem pikniku religijnego w Radawiu. W jego przygotowanie wiele serca włożyli proboszcz, mieszkańcy, a także młodzież i kilku nauczycieli zębowickiej szkoły. Wszystko rozgrywało się na polowym ołtarzu zatopionej w zieleni kalwarii maryjnej. Efekt przeszedł oczekiwania. Pomysł na przeniesienie na scenę „Największego cudu” – książeczki o wizji Cataliny Rivas z 1994 roku – poddał w rozmowie z proboszczem lekarz dr Tarsycjucz Kazimierczuk. – Ksiądz zapytał, co można by zrobić na odpust i to pierwsze przyszło mi na myśl, bo czytałem tę wizję i oglądałem nagranie z podobnego spektaklu. Dałem mu te materiały i dalej już poszło – tłumaczy. Proboszcz, ks. Józef Mucha, podzielił się pomysłem z parafianami, zwrócił się też do dyrektor zębowickiej szkoły, a ta do katechety. – Znałem tę wizję, bo cytuję ją na religii. Wiedziałem, że jest to wartościowe i trzeba się zaangażować – zaznacza Stanisław Kozłowski, katecheta w Zębowicach i Dobrodzieniu.

– Wiele osób się włączyło. Byłem urzeczony, jak mieszkańcy Radawia podzielili się zadaniami, wywiązali się z nich i jak to się składało jak puzzle. Nawet pogoda dopisała, choć próbę generalną przerwał grad. Mam nadzieję, że to przesłanie do głębszego przeżywania Eucharystii w nas zostanie – podsumowuje. – Tu jest grupa ludzi, którzy są niezastąpieni i rośnie kolejne pokolenie. Dzięki nim udało się – chwali wiernych proboszcz. Przed spektaklem za sceną zamieszanie – różnej wielkości anioły, ministranci, diakoni i biskup czekają lekko stremowani. – I pamiętajcie, drugie anioły dochodzą do stopnia ołtarza i się kłaniają. (…) Potem maluszki idą za scenę, szybko ubierają skrzydełka. Mamy wam pomogą. Wychodzicie, kiedy mówię... – przypomina aktorom Krystyna Miozga, sama odtwarzająca postać Cataliny. W biskupa i diakonów wcielili się miejscowi przedsiębiorcy. – Byłem na próbie i pani Krysia poprosiła mnie, żebym wziął udział w przedstawieniu, choć znalezienie czasu było trudne – przyznaje Arkadiusz Grzebiński z niedalekiego Malichowa (grający biskupa).

– Na co dzień jestem handlowcem, ale i chrześcijaninem. Msza św. to przeżycie duchowe, choć dziś świat nakłania, by koncentrować się na materialnych rzeczach. To przedstawienie pomaga nam inaczej patrzeć na Eucharystię, pogłębia nasz udział w niej, zmienia nas – przekonuje. Rola diakona przypadła parafialnemu szafarzowi. – Nie można było odmówić udziału w takim przedstawieniu. Myślę, że zapadnie widzom w pamięci – uśmiecha się Krzysztof Kurowski. Spektakl się zaczyna, a procesja podchodzi do ołtarza. Muzyka buduje atmosferę, słychać „Chwała na wysokości”, „Święty, święty”... Twarze aktorów rozświetla zachodzące słońce. Ludzie, przybyli z całego dekanatu, ze swoimi proboszczami siedzą w milczeniu, zapatrzeni.

– To było wielkie przeżycie. Kiedy po Komunii św. mówiłam do ludzi, widziałam łzy u niektórych, sama płakałam. To było potrzebne i oczyszczające, bo często idziemy na Mszę, żeby ją „zaliczyć”. Catalina uczy nas, jak ją przeżywać, jak traktować kapłanów, korzystać z darów, które przez nich daje nam Bóg, modlić się za nich – przyznaje Krystyna Miozga. Ona i jej mąż od pierwszych prób inaczej przeżywają Eucharystię i widzą większe skupienie u swoich podopiecznych. Potwierdza to młodzież grająca w spektaklu. Patryk Lempa i Adam Grzebiński mówią, że starają się przeżywać ją duchowo. – To dobrze obrazowało, co dokonuje się w czasie Mszy św., że uczestniczy w niej cały Kościół – ten święty, w oczyszczeniu i żyjący ludzie.

Uświadamiało, że w kapłanie i w Komunii jest naprawdę obecny Pan Jezus. Pięknie przedstawiono prawdę o naszej grzeszności i radość z przyjęcia Jezusa do serca. To wielka ewangelizacja – podkreśla ks. Sławomir Pawiński, proboszcz z sąsiedniej Ligoty Turawskiej. – Spektakl był wzruszający, choć i na co dzień bardzo przeżywam Mszę św. Chętnie go jeszcze raz zobaczę – dzieli się wrażeniami Urszula Wojtczyk z Radawia. Potwierdzają to państwo Jańczykowie i Sikorowie. – Dla nas rewelacja, pewnie przypomni się podczas Mszy św. – dodają. – To było niesamowite obserwować reakcję widzów, widać, że działało. Także dla kapłanów, jeśli ktoś trochę zaniedbał się religijnie, to może być wstrząsem. Jesienią chcemy powtórzyć przedstawienie tu albo w okolicznych kościołach, by ten przekaz dotarł do możliwie wielu ludzi – podsumowuje proboszcz.

« 1 »
oceń artykuł

Zobacz także

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zapisane na później

Pobieranie listy

Rekalma