Darem, bez którego ani sam świat, ani człowiek istnieć nie mogą. Nie jest to dar przypadkowy – płynie z głębi stwórczej mocy Boga i równocześnie z Jego dobroci. Z wielu strof psalmu do dzisiejszej liturgii wybrane zostały te, które wyrażają zdumienie budzące się co roku na widok łąk i pastwisk ożywionych deszczem i pól nawodnionych strumieniami z nieba. Radość, pełne spokoju przeświadczenie, że będzie urodzaj. I poetyckie widzenie wzgórz przepasanych weselem, łąk strojnych trzodami, dolin rozśpiewanych radosną pieśnią. Ale liturgia każe nam popatrzyć dalej i zrozumieć więcej. Nie tylko o bogactwo plonu pól i obfitość trzody na pastwiskach chodzi. Jezus do ziarna przynoszącego plon porównał Boże słowo. Na to nakłada się wizja proroka Izajasza z pierwszego czytania, wizja Bożego, potężnego w swej mocy słowa. Powstaje pełen wyrazu obraz plonu Bożych słów, Bożej prawdy, która karmi człowieka. I która jak życiodajny deszcz wydaje owoc – nawet stokrotny, powiada Jezus. Byle tylko nasze serca były żyzną ziemią, nie skalistym ugorem. Jakże nie śpiewać pieśni Bogu!
To dla nas sygnał, że cenisz rzetelne dziennikarstwo jakościowe. Czytaj, oglądaj i słuchaj nas bez ograniczeń.
Czytasz fragment artykułu
Subskrybuj i czytaj całość
już od 14,90 zł








